marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Tajemniczy pakunek. 2015-04-28

- Musisz mnie ukryć! Strach i panika w oczach Julii kazały mu jej posłuchać. Dawno już nie widział przyjaciółki takiej roztrzęsionej.
- Ale co się dzieje? - zaniepokoił się.

  - Oni... oni chcą... nie mogła wydobyć z siebie głosu tak była przerażona. - Nie ważne - ucięła. - Musisz mnie ukryć - powtórzyła z naciskiem. - Oni mnie zabiją! - rzuciła jeszcze bardziej rozpaczliwie rozglądając się za jakąś kryjówką. - Błagam George ukryj mnie gdzieś. Prędko! Oni zaraz tutaj będą!

Nie pytając o nic więcej George uruchomił dźwignię za regałem i klapa w podłodze uchyliła się ukazując schody w głąb podziemnego pomieszczenia. Nie oglądając się na nic Julia czym prędzej zbiegła po schodkach, z całej siły ściskając w dłoniach niewielki pakunek. George z powrotem zamknął klapę w podłodze jednym przyciskiem. Następnie wyciągnął z szuflady chodnik w beżowo - brązowe etniczne wzory i rozłożył go na podłodze w miejscu gdzie było tajemne wejście, zakrywając właz. Nie było teraz najmniejszego śladu, że cokolwiek kryje się pod podłogą. Po chwili George usłyszał głośne, energiczne pukanie do drzwi. Wstrzymał w napięciu oddech starając się opanować.
- Proszę otworzyć! Rozkazał zza drzwi męski głos tonem nie znoszącym sprzeciwu.
George powoli zbliżył się do drzwi i uchylił je na bezpieczną odległość. Na korytarzu ujrzał trzech mężczyzn w ciemnych garniturach. Miny mieli ponure, daleko im było do przyjaznych. Mignęli mężczyźnie przed nosem odznakami, po czym najbardziej ponury z nich powiedział:

- Agenci federalni. Pan George Martens?

- Tak, to ja. A o co chodzi? - zapytał chłodnym tonem George.

- Szukamy pana znajomej. Niejakiej Julii Parks - oznajmił jeden z agentów.
- Dlaczego akurat u mnie? - udał zdziwienie George.

- Dostaliśmy informację, że widziano ją tutaj - odparł agent zerkając do wnętrza mieszkania.

- Ktoś najwidoczniej wprowadził panów w błąd - mówiąc to George odsunął się z przejścia i wskazał ręka wnętrze swojego salonu. - Nikogo tutaj nie ma oprócz mnie - zapewnił spokojnym, opanowanym tonem. Choć serce waliło mu jak oszalałe ze strachu. Ale niczego nie dał po sobie poznać. Jego twarz była niczym maska. Nie zdradzała żadnych uczuć.

- Pozwoli pan, że sami to sprawdzimy. Wolimy się upewnić, że mówi pan prawdę. Jeśli pan kłamie nie chciałbym być wtedy w pana skórze panie Martens. Głos agenta był lodowaty i pełen nieskrywanej groźby, aż George poczuł ciarki na plecach.
- Czy pan mi grozi?

- Ależ skąd. Ja tylko ostrzegam - mówiąc to agent dał znak swoim towarzyszom żeby przeszukali mieszkanie. Ci natychmiast rozbiegli się po mieszkaniu zaglądając w każdy zakamarek i sprawdzając uważnie każdy kąt. Po kilku nieskończenie długich zdaniem Georga minutach wreszcie zrezygnowali widząc, że mężczyzna mówił prawdę, twierdząc, że jest sam.
- Gdyby Parks skontaktowała się z panem prosimy nas o tym natychmiast powiadomić panie Martens - rzekł agent podając Georgowi kartkę z numerem telefonu. - To bardzo ważne - dodał. - Tutaj chodzi o bezpieczeństwo pani Julii... 
Po czym opuścili mieszkanie tak szybko, jak się w nim pojawili. Dopiero wtedy George odetchnął z ulgą czując, jak strużka zimnego potu cieknie mu po plecach. - W co tym razem wpakowałaś się Julio? - mruknął pocierając w zamyśleniu brodę.



Nigdy cię nie zapomnę. 2015-04-21

samotność 


otula zewsząd nas


tysiącem objęć 


nigdy o tobie nie zapomnę


 


te chwile wspólne chwile


były dla nas wszystkim


niczym krople rosy


otulały drżące liście naszej miłości


te wspólne dni były dla nas wszystkim


 


tak wiele ciepłych słów płynęło z naszych ust


tyle spojrzeń gorących jak ogień łączyło nas


samotność jest już tylko wspomnieniem


cieniem na bezchmurnym niebie naszej miłości


 


nigdy o tobie nie zapomnę


taki serca szept słyszę w każdej dobie


pomimo naszych pragnień i potrzeb 


każdy nerw i każda myśl jest wirowaniem w głowie


 


szalonych nocy nie zapomni żadne z nas


choć zegar odmierza czas i zbliża się ku końcowi dzień


do zdobycia przed nami tyle miejsc, pięknych miejsc


więc nigdy o tobie nie zapomnę


 


ciebie nie zastąpi mi nikt


w moim sercu jesteś tylko ty


 


 



 


 


 


Wiersz - inspiracja. 2015-04-16

czym jest miłość


zapytasz


 


odpowiem ci że


 


miłość jest wtedy


gdy dwa płomienie


palą się od jednej świecy


 


miłość jest wtedy


gdy dwie rozstajne drogi


łączą się w jedną


 


miłość jest właśnie wtedy


gdy dwoje ust w jedne się łączą


 


miłość to jedność


serc umysłów i dusz


miłość to spokój


czułość i harmonia


 


miłość to najpiękniejszy cud


 


Ciemno. 2015-04-09

ciemno


powiedz dokąd iść


gdy wokół tylko mrok


ciemno


tak tu ciemno


słońca brak


i wieczna noc


otacza mnie


zewsząd


tylko wiatr i deszcz


ciemno


zabierz mnie 


stąd


nie czuję ciepła twych


rąk


ciemno ogarnia moje 


serce i mrok


zamykam oczy


upadam na dno


moich myśli czarnych jak noc


ciemno


zabierz mnie


stąd







Wiersz. 2015-04-09

potrzebuję 


ciebie


jak powietrze



nie potrafię 


już bez ciebie 


żyć




miłość


w twoich oczach


lśni


i jak księżyc


oświetla nasze 


noce 


dni


 


miłość


to sny


nasze piękne sny


a w nich


ja i ty




miłość 


to niemy krzyk


dwóch serc




miłość


niech trwa


po kres naszych dni




miłość


to serc 


wspólny rytm


 




Recenzja książki. 2015-04-09

Agatha Christie ,, Zabójstwo Rogera Ackroyda" klasyka kryminału, wydawnictwo Hachette, 2001, stron 277.



Rozejrzałem się po małym przedpokoju i podniosłem ciężkie dębowe krzesło. Wzięliśmy je między siebie i zaczęliśmy atak. Kilka razy mocno uderzyliśmy w zamek. Przy trzecim uderzeniu drzwi puściły. Wpadliśmy z impetem do gabinetu. Ackroyd siedział przed kominkiem na swoim fotelu, tak jak go zostawiłem. Głowa opadła mu na bok, dokładnie widoczna, tuż poniżej kołnierza marynarki, wystawała rączka noża... - fragment.


W sprawie śmierci Rogera Ackroyda pewne było tylko to, że został zadźgany nożem około godziny dziewiątej wieczorem , i że z gabinetu, w którym go zamordowano nie zginęło nic cennego. Pozostałe okoliczności są wyjątkowo trudne do odtworzenia, policja nie jest w stanie ustalić przekonywującego motywu zbrodni, a co za tym idzie wytypować podejrzanych. Poproszony o pomoc Herkules Poirot szybko się orientuje, że każda z przesłuchiwanych osób coś ukrywa i nikt nie mówi całej prawdy. Wie, że przed nim jedna z najtrudniejszych zagadek, prawdziwa łamigłówka, w której niemal każde rozwiązanie jest możliwe, lecz tylko jedno poprawne.


Intrygujący kryminał, ciekawa fabuła. Narratorem jest lekarz z angielskiej prowincji King`s Abbot. Zna wszystkich mieszkańców, więc Hercules Poirot chce aby mu pomógł w rozwiązaniu morderstwa tytułowego Rogera Ackroyda. Ale czy tylko dlatego? Tym razem Hercules Poirot okazał się naprawdę genialny, można wybaczyć jego zadufanie. Kolejny raz dobrze się bawiłam , jednocześnie starałam się wydedukować kto jest mordercą ale jak to bywa u Agaty Christie, to nie takie proste. Zakończenie naprawdę zaskakujące. Polecam czytelnikom, nie tylko lubiącym Herculesa Poirota ale także miłośnikom angielskich klimatów z początku XX wieku.


Recenzja książki. 2015-04-07

,,Zbrodnia w efekcie" Joanna Chmielewska, kryminał, wydawnictwo Klin, 2013, stron 308.










W EFEKCIE doskonale zaostrzonych narzędzi ogrodowych. W EFEKCIE gąszczu odziedziczonej działki. W EFEKCIE szalejącego pędu bambusa. W EFEKCIE uczuć wzgardzonej wielbicielki… Zbyt doskonały kościotrup i rozczłonkowany spadek, bóstwo męskie pełne sadyzmu, latająca czaszka z idealnymi zębami, szalejące emocje na przestrzeni dziesięciolecia, spadkobierczyni o podejrzanej przeszłości i nigdy niespełnione marzenie, by uczłowieczyć faceta. W EFEKCIE wymiar kary bywa dyskusyjny. W jednym z ogródków działkowych znalezione zostają zwłoki mężczyzny, najprawdopodobniej nieżyjącego od pięciu lat. Niestety nie są one kompletne, bo brakuje głowy. Identyfikacja zaginionego przez to staje się wprost niemożliwa, bo kościotrup wszystkie kości ma w całości, żadnego złamania, żadnego znaku szczególnego. Mimo iż komisarz Andrzej Woźniak bardzo stara się rozwiązać tę sprawę, to jednak nie udaje mu się znaleźć sprawcy zabójstwa, ani też ustalić tożsamości ofiary. Wiadomo tylko, że było to morderstwo. Po upływie kolejnych pięciu lat na sąsiedniej działce, w straszliwym gąszczu, który poprzednia właścicielka hodowała przez lata, a nowa zgodnie z wolą ciotecznej babki ma uporządkować, znaleziona zostaje czaszka. Basia nie wie, co zrobić z tym znaleziskiem, więc wzywa na pomoc swoją przyjaciółkę Joannę, która podrzuca jej przeróżne sposoby poradzenia sobie z problemem. Oczywiście panie wybierają najmniej kłopotliwy wariant. Joanna ma się jeszcze upewnić u znajomego inspektora Górskiego, co z takiego zgłoszenia może wyniknąć. Dziwnym zbiegiem okoliczności świadkiem telefonicznej rozmowy pani Joanny z inspektorem jest komisarz Woźniak, który jest żywo zainteresowany sprawą, więc niemal w podskokach leci na miejsce oryginalnego znaleziska w nadziei, że uda mu się w końcu rozwiązać beznadziejną sprawę sprzed pięciu lat, która ewidentnie bruździ mu w życiorysie. Jest to jeden z kilku wątków w tej powieści. Będziemy też świadkami poszukiwań tajemniczego spadku i paru miłosnych zawirowań. Kolejne spotkanie z książką mojej ulubionej autorki kryminałów. I po raz kolejny się nie zawiodłam. Jak zawsze rozwikłaniu sprawy morderstwa towarzyszyła duża dawka humoru. Joanna, główna bohaterka po raz kolejny znajduje się w centrum wydarzeń i bierze udział w rozwikłaniu sprawy morderstwa Bartosza - swojego byłego partnera. Pomaga też koleżance w odzyskaniu spadku. Jak zakończy się cała sprawa? Czy morderca zostanie odkryty po tylu latach? Czy Barbarze uda się odzyskać spadek? I jak zakończą się historie miłosne bohaterów książki? O tym dowiemy się już z samej lektury powieści. Mi książka podobała się ponieważ, bardzo lubię charakterystyczny język pani Joanny. Znajdziemy tutaj zabawne sceny, perełki słowne oraz nietuzinkowe postacie. Ja bardzo lubię połączenie kryminału i powieści humorystycznej. Jeśli ktoś tak jak ja lubi Joannę Chmielewską na pewno sięgnie po tę pozycję. Moim zdaniem ,,Zbrodnia w efekcie" to dobry kryminał, wart uwagi. Polecam! 



Nierozważna, ale romantyczna - c.d. 2015-04-06


***




Gdy wyszliśmy od Eweliny było po trzeciej. Choć było dopiero popołudnie ja czułam się jak po całym dniu pracy fizycznej. Jednym słowem byłam zmęczona wszystkimi wydarzeniami i emocjami, które im towarzyszyły. Podczas gdy ja wyglądałam jakby przejechał mnie walec Piotrek wyglądał jakby cały dzień spędził w spa. Zazdrościłam mu tego. Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni są bardziej odporni na stres niż kobiety. Zatrzymaliśmy się przed moim domem, gdy z zamyślenia wyrwał mnie głos Piotrka.




- Myślę, że na dzisiaj wystarczy - stwierdził - czas odpocząć. Jutro postaram się znaleźć chwilę żeby spotkać się z moim kolegą, który pracuje w laboratorium. Spróbuję się dowiedzieć od niego, co było bezpośrednią przyczyną śmierci Oliwii i o której zmarła. To da nam konkretny punkt zaczepienia. Dobrze, że Ewelina podała nam adres firmy tego Marka. Będziemy mogli z nim porozmawiać, o ile uda nam się znaleźć go w jego firmie - kontynuował swoje rozważania. 




Ja słuchałam go z uwagą, i z podziwem. Co miało odzwierciedlenie w moich oczach. Byłam pewna, że to dostrzegł, co tylko zwiększyło jego pewność siebie. 




- Myślisz, że Oliwia na prawdę mogła być w ciąży? - wtrąciłam. Nurtowało mnie to od momentu, gdy usłyszałam o tym od Eweliny. A co jeśli to prawda? I jeśli ona nie była pewna kto jest ojcem dziecka? Przecież to może być nasz  motyw. Myślisz, że trafiliśmy na dobry trop? 




Piotrek zamyślił się. Potarł ręką czoło i popatrzył na mnie. Jego spojrzenie było poważne.




- Hmm, załóżmy że to prawda. Oliwia odkrywa, że jest w ciąży. Dzieje się to wtedy, gdy spotykała się zarówno z Markiem, jak i z Witoldem. Nie jest więc pewna kto jest ojcem dziecka. O ciąży mówi tylko siostrze. A jeśli założymy, że ani Oliwia ani Ewelina nie powiedziały nikomu więcej to nici z motywu. 




- No właśnie - przyznałam mu rację. - A co jeśli któryś z mężczyzn jakoś się o tym dowiedział? I nie chciał dziecka? Może podczas wesela twojego ojca Oliwia pokłóciła się z narzeczonym albo z kochankiem i zdarzył się ten wypadek.




- Mogło tak być. Trzeba poznać godzinę zgonu, wtedy można sprawdzić alibi naszych podejrzanych.


- Masz rację. To teraz jest najważniejsze. Wiesz, chciałam ci podziękować za wszystko co dla mnie robisz. Gdyby nie ty nie wiem, jakbym sobie poradziła z tym wszystkim - wyznałam i przytuliłam go. Piotrek odwzajemnił mój uścisk. Po czym odsunął mnie lekko i spojrzał mi w oczy, a po chwili poczułam jego gorące usta na swoich. Pocałunek był jak kropla wody dla moich spragnionych ust. Namiętny, pełen pożądania i ognia. Byłam bezbronna wobec głodu jego ust. Piotrek całował tak dobrze, że na chwilę zapomniałam o wszystkich kłopotach i problemach. Liczyła się tylko ta chwila i mężczyzna, który trzymał mnie w ramionach. Po chwili Piotrek przerwał pocałunek.


- Kocham cię Kinga - patrzył na mnie z ogniem w szarych oczach. Jego czułe usta kusiły.


- Ja ciebie też - odparłam i wiedziałam, że to co czuję do Piotrka to miłość. Prawdziwa miłość, taka która wszystko przetrwa. - Jesteś moim aniołem stróżem - uśmiechnęłam się czule.


Piotrek odwzajemnił mój uśmiech i pogładził mnie po policzku.


- Zrobię wszystko żeby cię ochronić. Gdybyś się poczuła smutna, albo samotna dzwoń do mnie o każdej porze dnia i nocy, a ja przyjadę tak szybko jak będę mógł.


- Dziękuję, na pewno tak zrobię - zapewniłam go. To do jutra - pożegnałam się i wysiadłam z auta,


Chwilę później Piotrek odjechał a ja weszłam do domu. Byłam padnięta i marzyłam tylko o prysznicu i o wygodnym łóżku. Powlokłam się więc do łazienki. Szybko rozebrałam i wzięłam prysznic, który od razu postawił mnie na nogi. Wytarłam się ręcznikiem i założyłam szlafrok. Wycierając włosy otworzyłam drzwi i weszłam do sypialni i stanęłam jak skamieniała. Strach, który chwycił mnie za gardło sprawił, że nie mogłam się ruszyć. Umysł nakazywał mi uciec stąd jak najszybciej, ale nogi odmawiały posłuszeństwa. W pokoju panował bałagan jakby przeszło tutaj tornado, a byłam pewna, że zostawiłam wszystko w idealnym porządku. Ktoś tu był. Ubrania zostały wyrzucone z komody i z szafy i porozrywane, leżały teraz porozrzucane po całej podłodze. Szklany wazon który stał wcześniej, na nocnej szafce był potłuczony. W najgorszym stanie było łóżko. Ktoś porozcinał poduszki, kapa na łóżku była pocięta ostrym narzędziem, a na prześcieradle znajdowały się czerwone plamy, jakby krwi. Książki z regału też zostały wyrzucone i porozrywane leżały smętnie na podłodze. Ktoś chciał mnie wystraszyć i udało mu się to. W tej chwili byłam tak przerażona jak jeszcze nigdy w życiu. Najbardziej przeraził mnie jednak krwawy napis na ścianie pozostawiony przez włamywacza.


DAJ SOBIE SPOKÓJ ZE ŚLEDZTWEM, JEŚLI NIE CHCESZ BYĆ NASTĘPNA...


Byłam przerażona, po plecach przebiegł mnie zimny, nieprzyjemny dreszcz.. Bałam się,co w tej sytuacji było zrozumiałe.


Morderca był tutaj...


W moim domu...


Nie, to nie dzieje się naprawdę - pomyślałam. Muszę zawiadomić Piotrka. Wybiegłam z pokoju i dopadłam telefonu, który stał na szafce w przedpokoju. Szybko wystukałam numer, choć ręce mi się trzęsły. Po dwóch sygnałach w słuchawce odezwał się jego ciepły głos.


- Przyjedź natychmiast! - rzuciłam do słuchawki. - Morderca tu był. Boję się - wyszeptałam.


- Zaraz będę - i rozłączył się.


Osunęłam się na podłogę i ukryłam twarz w dłoniach. Nagły szloch wstrząsnął moim ciałem. Nie wiem jak długo płakałam, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Podniosłam się i nie zważając na to jak wyglądam pobiegłam je otworzyć. Tak jak się spodziewałam na progu stał Piotrek i wyglądał na zdenerwowanego. Ubranie miał w nieładzie, jakby ubierał się w pośpiechu a włosy potargane. Ale dla mnie i tak był najprzystojniejszym mężczyzną na świecie. Poczułam ulgę, gdy go zobaczyłam.


- Kinga! Nic ci nie jest? - zapytał i nie czekając na odpowiedź wziął mnie w ramionach. Wtuliłam się w niego, a łzy znów popłynęły mi po policzkach. Na prawdę się wystraszyłam groźby mordercy. Gdy nieco się uspokoiłam zaprowadziłam mojego towarzysza do pokoju, w którym ten szaleniec zostawił po sobie ślad.


- Musisz to zobaczyć - powiedziałam, a głos wciąż mi drżał. Trzęsłam się jak galareta, choć w pokoju było ciepło. Ale na samą myśl o tym, co znów zobaczę czułam lodowate zimno i strach.


Piotrek wszedł za mną do sypialni i na widok bałaganu i krwawych gróźb na ścianie aż przystanął. W jednej chwili jego spojrzenie stało się zimne jak stal. Skamieniało. A ręce zacisnęły się w pięści ze złości.


- Niech to szlag. Nie jesteś tutaj bezpieczna. W tej sytuacji nie ma wyjścia. Przenosisz się do mnie - oznajmił tonem nieznoszącym sprzeciwu.


- Ale ... - zaczęłam chcąc wyrazić swój sprzeciw. Owszem boję się, ale to nie powód by od razu u niego zamieszkiwać.


- Nie ma żadnego ale Kinga - uciął Piotrek, po czym ujął mnie za rękę i spojrzał z troską - zrozum, że nie zostawię cię tu samej. Przecież on może wrócić. A ja mogę być za daleko żeby móc cię w porę obronić przed niebezpieczeństwem.


Westchnęłam z rezygnacją.


- No dobrze. Tylko zabiorę swoje rzeczy i możemy jechać.


- Doskonale - ucieszył się. - Najpierw zawiadomię policję, a potem zabieram cie stąd. Ten szaleniec nie dostanie cię w swoje łapy. A determinacja w głosie Piotrka upewniła mnie, że ukochany zrobi wszystko żeby mnie ochronić. Mój anioł stróż - pomyślałam i miłe ciepło zalało moje ciało. Czułam się bezpiecznie. Teraz nic mi nie grozi, gdy on jest przy mnie. A przynajmniej chciałam w to wierzyć. Jaki będzie następnym krok mordercy? Tego nie wiem, ale jedno wiem na pewno. Bez względu na to co się jeszcze wydarzy Piotrek będzie przy mnie. Ta świadomość dodawała mi otuchy i zagłuszała strach, który mimo wszystko czaił się pod skórą. Miałam wrażenie, że morderca Oliwii jest teraz gdzieś w pobliżu i że bardzo dobrze się bawi widząc mój strach. A ja nie chciałam się więcej bać. Te myśli towarzyszyły mi, gdy czekaliśmy na przyjazd policji. Wreszcie pojawił się funkcjonariusz. Ujrzałam aspiranta Murawskiego, który gdy tylko wszedł do domu od razu zaczął wydawać rozkazy pozostałym członkom ekipy dochodzeniowej, po czym zwrócił się do mnie z prośbą bym opowiedziała mu o wszystkim, co się wydarzyło. Nie mając wyboru powiedziałam o naszym śledztwie, i o rozmowie z Eweliną i Marceliną, a później o naszych przypuszczeniach. Na koniec opisałam to, co zastałam po przyjściu do domu. Aspirant słuchał a minę miał nietęgą, widać było, że nie jest zadowolony. Gdy skończyłam swoją opowieść milczał chwilę i zapisał coś w swoim notesie. Spojrzał na mnie uważnie, po czym powiedział:


- Cóż pani Kingo, chyba nie muszę mówić, że to co pani robi jest nierozważne. Nie należy samemu próbować rozwikływać spraw, które należą do policji. Przez swoją lekkomyślność naraziła pani siebie na niebezpieczeństwo. Morderca jak się okazuje jest bezwzględny i będzie próbował zrobić wszystko by prawda nie wyszła na jaw. Chyba nie muszę mówić pani jakie to niesie ze sobą konsekwencje. Proszę zapomnieć o śledztwie i zostawić tę sprawę policji. My się tym zajmiemy. Aha, jeszcze jedno. Radzę być ostrożną i uważać na siebie do czasu, aż nie znajdziemy sprawcy. To wszystko co mam do powiedzenia - wstał po czym pożegnawszy się wyszedł. A chwilę później w ślad za nim wyszła reszta ekipy. Piotrek odprowadził ich, i  parę minut rozmawiał z Murawskim. Widziałam przez okno ich ożywioną rozmowę. Pewnie aspirant przekonywał Piotrka by trzymał mnie jak najdalej od śledztwa i kłopotów. Nie zważając na to poszłam po walizkę, po czym zaczęłam się pakować. Zabrałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Gdy skończyłam przebrałam się, po czym raz jeszcze spojrzałam na mieniący się czerwienią napis na ścianie, na bałagan panujący w pokoju i na porozcinane i poplamione krwią łóżko.


- Mnie nie tak łatwo wystraszyć - rzekłam patrząc na dzieło mordercy. - Zobaczymy kto kogo pierwszy dopadnie. Teraz tym bardziej się nie poddam. Tymi słowami dodałam sobie otuchy. Wzięłam walizkę i z bojową miną opuściłam pokój.


 



 


 


 




 



 


Recenzja książki. 2015-04-02

,,Wieczne pragnienie" Laura Wright, horror/romans paranormalny, wydawnictwo Amber, 2011, stron 320.







Zbuntowany uciekinier ze świata nieśmiertelnych poprowadzi śmiertelną kobietę w cienistą otchłań wiecznego strachu i wiecznej namiętności...  Alexander Roman nie chce mieć nic wspólnego z władcami swojej rasy ani ze swoją rodziną, od której uciekł przed stu laty. Kiedy jednak ród wampirów czystej krwi staje w obliczu zagrożenia, przeszłość Alexandra powraca, wysyłając go – rannego i bliskiego śmierci – pod drzwi zupełnie obcej kobiety. Doktor Sara Donohue z całym oddaniem pomaga swoim pacjentom zapomnieć o traumatycznych wspomnieniach. Ale te, które dręczą umysł nieznajomego mężczyzny, są niewiarygodne. Wkrótce jednak Sara na własne oczy przekona się o jego nadludzkiej mocy. I uświadomi sobie, że jeszcze nigdy żaden mężczyzna nie rozpalał tak jej zmysłów. Jeszcze nigdy nie czuła takiej więzi z innym człowiekiem. I takiego lęku…


Tajemnicza, zaskakująca, a przy tym lekka i zabawna. Wręcz idealna. Kolejna książką, po którą sięgnęłam ze względu na wciąż żywą we mnie pasję do tego co nieśmiertelne, drapieżne i krwiopijcze. Kolejna autorka, kolejny wampir, kolejna - nowa wizja wampiryzmu w czystej formie.  Ogólnie mówiąc autorka ma ciekawy styl, lektura wciąga już od pierwszych stron, z czasem fabuła nabrała sensu i zrozumienia. Końcówka odzwierciedla tytuł, którego się doszukiwałam. Jednym słowem bardzo dobry romans paranormalny z wampirami w roli głównej. Bardzo lubię tego typu książki i jest to jedna z wielu przeczytanych do tej pory. Na pewno sięgnę po kolejne części tej sagi, by dowiedzieć się jak potoczyły się dalszy losy pozostałych braci Roman. Polecam i zachęcam do lektury wszystkich wielbicieli wampiryzmu.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]