marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Przedwiośnie. 2015-02-27

miękko upadam


słodko rozpływając się jak krople deszczu


giną we mgle moje myśli rozproszone


sen


ucieka jak echo rozbrzmiewa w mojej głowie


twój szept


słodycz ust tuli moje zmysły


brak mi tchu


chodź ze mną tam gdzie noc zamyka oczy


gdzie warkocz upleciony z tęsknoty rozwiewa wiatr


świat 


upada mi do stóp, gdy blisko jest smak twoich słów


tuli mnie do snu dotyk twój


otwieram oczy szukając cię po omacku 


krzyk zamiera mi w gardle 


nie mogę zawrócić raniących słów


przytulam wspomnienie jak bukiet róż


pachną nostalgią wszystkie noce


wszystkie dnie


pustka czai się na dnie duszy


już nie ma tam żadnej cząstki mnie


i tylko twój cichy, najczulszy szept


trzyma mnie na jawie


choć woła mnie wieczny sen


nie chcę ulec mu


bo wiem, że odnajdziesz mnie 


nim minie przedwiośnie


wiosna otuli swymi płatkami


zranione serce


i zaśpiewam razem ze słowikami


radosną piosenkę


nim miękko upadnę na ziemię


Chwile jak motyle. 2015-02-24

W życiu spotykają cię takie chwile,


tyle jest ich, jest ich tyle,


lecz nie można ich zatrzymać,


ani na chwilę, na chwilę zjawiają się,


na krótką chwilę, są jak motyle,


i nie zatrzymasz ich.




Budząc się rano otwierasz oczy


patrząc na niebo zastanawiasz się


czy chwila oddechu, chwila spokoju 


będzie trwać wiecznie,


gdy uczucie zwątpienia zawładnie


twym sercem i zadrży łzy kropla na powiece


przypomnisz sobie, że 


 w życiu są takie chwile, 


tyle jest ich, jest ich aż tyle,


lecz nie można ich zatrzymać


ani na chwilę,


 są jak motyle, jak motyle,


i zjawiają się na chwilę, 


nie zatrzymasz ich.




Gdy wieczorem czas zamknąć oczy,


i dać zmysłom odetchnąć,


nawiedza cię myśl, że miłość omija ciebie,


nie czujesz poza pustką w sercu nic,


tak nie da się żyć,


czas zmienić teraźniejszość i przestać


przeszłością żyć, odwrócić los


i przeznaczeniu zaśmiać się w głos,


bo w głębi serca wiesz, że


w życiu są takie chwile, 


tyle ich jest, jest ich tyle, lecz



nie można ich zatrzymać ani na chwilę



są jak motyle, jak motyle,



zjawiają się na chwilę i nie zatrzymasz ich.





Nadzieja doda ci sił a wiara skrzydeł i miłość



zamieni beznadzieję w pył,



pompując gorącą krew do żył, a ty będziesz śnił,



będziesz śnił o wolności, co otwiera przed tobą swe drzwi,



bo dobrze wiesz, że 



w życiu spotykają cię takie chwile



jest ich tyle, tyle ich jest, lecz ani na chwilę



nie można zatrzymać ich, są jak motyle



jak motyle, zjawiają się na chwilę



lecz nie zatrzymasz ich.





Recenzja. 2015-02-22

,,Słomiana wdowa, czyli kobieta do zadań specjalnych" Iwona Czarkowska, powieść obyczajowa, wydawnictwo Replika 2014, stron 388


Zwariowana i absolutnie kobieca powieść, w której humor i pogoda ducha okazują się być lekarstwem na wszystko. Historia lekkomyślnej Zuzanny Roszkowskiej, na co dzień agentki nieruchomości, po godzinach kobiety zdolnej do wszystkiego i żony prawie idealnej, która w niezwykle urokliwy sposób uświadamia nam, iż nasze słabostki to de facto przymioty, gdyż dzięki nim jesteśmy wyjątkowi, unikatowi.


Jest to opowieść o namiętnej miłości młodego małżeństwa wystawionej na próbę, przez wyjazd męża do Londynu w celach zarobkowych. Od tego momentu życie Zuzanny, czyli naszej słomianej wdowy staje się iście wywrotowe. Zu ma bowiem zdolność pakowania się w przeróżne kłopoty. Co chwila zdarzają się jej zabawne historie. Jakby tego było mało Zuzanna musi rozwiązać zagadkę rodziny Kowalów i poznać historię zakładu pogrzebowego Zielony Karawan. Pragnie pomóc sympatycznym staruszkom w anulowaniu opłat z tytułu dziedziczenia kamienicy obciążonej hipoteką. Kluczem do rozwiązania tajemnicy jest stara fotografia z rodzinnego albumu. Uzbrojona w urok osobisty agentka Zu rozpoczyna prywatne śledztwo... Będzie musiała zmierzyć się z uciekajacym trupem, pawianami cierpiącymi na depresję, bułgarską agencją towarzyską, sobowtórem Elvisa Presleya i tajemniczym mężczyzną, który mierzy do niej z ... armaty.


Powieść zabawna, rozśmieszająca do łez, główna bohaterka zyskuje sympatię czytelnika pomimo swojego roztargnienia i łatwości z jaką w pada w kłopoty. Książkę czyta się jednym tchem. Jest to lektura przyjemna, czytana dla odprężenia i na poprawę humoru. Ja czytałam ją drugi raz i śmiałam się tak samo jak za pierwszym razem. Polecam powieść Czarkowskiej i życzę jak zawsze udanej lektury.




Recenzja. 2015-02-19

,, Z grubsza wenus" Anna Fryczkowska, powieść obyczajowa, wydawnictwo Prószyński i Sk-a 2014, stron 301




Inteligentna, ironiczna, przewrotna historia otłuszczania i odtłuszczania Jasi i Baśki, dwóch pozornie niemających ze sobą nic wspólnego pań. Roztrwonić urodę można z różnych powodów. Uzasadnionych i wydumanych. Ale skutek ten sam. Wczasy odchudzające. Dwie kobiety, które kryją wiele w nadmiarach swoich sylwetek. Obie wytresowane, by dobrze wyglądać. Usiłują lepiej żyć. Choć nie zawsze z przekonaniem. Starania o lżejsze ciała utrudniają ciężary z przeszłości. Schudnąć! – cel życiowy przyświecający trzydziestoparoletniej, gniewnej i zasupłanej Baśce. Schudnąć? – zastanawia się starsza o kilkanaście lat, pogodna i pozornie spokojna Janina. Obie mają problem z nadwagą, ale na wakacjach bardziej niż ciało, leczyć będą duszę...


„Z grubsza Wenus” to jednak nie tylko historia dwóch kobiet skoncentrowanych na ciele. Anna Fryczkowska pokazuje, że za dodatkowymi kilogramami kryją się mocno poranione dusze. A obie kobiety, choć z nieco innym podejściem do swojego ciała, dostawały nieźle w kość od najbliższych. Na Janinę spadał słowny, poniżający grad ze strony męża, który rekompensowała sobie pochłanianiem wszystkiego na co miała ochotę. Z kolei Baśka najpierw katowała się dietami, by potem zmienić kierunek. W jej przypadku wszystko było dla męża i przez niego oraz w pakiecie z toksyczną matką. Książka jest skierowana przede wszystkim do pań, bo chyba większość w różnych okresach swojego życia zmaga się z nadwagą lub otyłością - prawdziwą lub urojoną. Ale myślę, że jeżeli panowie sięgną po tę książkę, mogą się wiele nauczyć i bardziej zrozumieć kobiety. 


Całość oceniam jako dobrą, przyjemną lekturę, momentami zabawną i wzruszającą. Jednak po autorce spodziewałam się nieco lepszej powieści. Mimo to polecam ją, a jeśli chodzi o kobiety walczące z nadmiarem kilogramów, chciałabym im poradzić by w swojej walce nie utraciły tego, co najważniejsze - samych siebie oraz bliskich... Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie i zachęcam do czytania.



Jak wino, jak krew. 2015-02-12

Czerwone jak wino


usta


płoną


ogień jak lawa


rozlewa się


od głowy po palce u stóp


oplata duszę


tysiącem płomiennych


słów


oddech jak rzeka


wzburzony


pod naporem fal


miłości


czerwone jak krew


serce


rozpala spojrzenia


jednym gestem


i nawet przez mgłę


odnajdziemy się


dłonie swe splatając


w każdą noc i w każdy dzień


jest tak blisko mnie


miłość


bliskość


co rozpala krew


i jak tornado


zabiera mnie do miejsc


niebem zwących się...


 


Recenzja. 2015-02-11

Monika Szwaja ,,Jestem nudziarą”, powieść obyczajowa, Seria Klub Książki Kobiecej, wydawnictwo Prószyński i Sk-a 2014, stron 412.


„Jestem nudziarą” - wyznaje na samym początku bohaterka powieści, Agata. „I mam przerąbane” - dodaje. No, faktycznie - skoro wyemancypowana kobieta współczesna „w wieku lat trzydziestu nie miała jeszcze ani jednego męża, spała tylko z czterema facetami, była zaledwie na trzech balach i nie zmieniła pracy ani razu, odkąd ją podjęła” - powodów do dumy za bardzo nie ma. Ale co się odwlecze...


Główna bohaterka – Agata ma 30 lat i jest nauczycielką w liceum, nie ma męża, ale ma dwie zbzikowane przyjaciółki i próbuje sobie jakoś radzić w życiu. Jak na nudziarę, wykazuje się niezłym temperamentem. Mężczyźni w jej życiu, to katastrofa. Klasa, której jest wychowawczynią to klasa bystrzaków. Agata odkrywa że brak dobrej oceny z pedagogiki na studiach, wcale nie wyklucza ukrytych talentów w tym kierunku i z wdziękiem, chwilami wręcz brawurowo pokonuje czyhające na nią w szkolnej rzeczywistości pułapki: lesbijskie zakusy pani wicedyrektor, mentorskie i nie znoszące słów krytyki zachowania wielu nauczycieli, egoistyczne zapędy niektórych rodziców. W roli nauczycielki po mistrzowsku rozwiązuje najtrudniejsze dylematy...


Bardzo zabawna powieść. Przewrotny tytuł! Polecam na jesienne wieczory i na kiepski nastrój! ,,Jestem nudziarą” dołącza do mojej domowej biblioteczki. Na pewno będę zaglądała do tej książki za każdym razem gdy dopadnie mnie chandra ;)



Recenzja. 2015-02-03

John Morressy ,,Głos dla księżniczki”, powieść fantasy, science fiction, wydawnictwo Prószyński i Sk-a 1996, stron 260.


 


Magia z pewnością nie jest już taka jak kiedyś. Czary straciły dawną moc, poziom kwalifikacji czarodziejów wyraźnie spada. Lecz kiedy Gildia Czarodziejów glosuje za dopuszczeniem alchemików do swego grona - dla Kedrigerna jest to kropla przelewająca czarę. Opuściwszy w gniewie zebranie Gildii, Kedrigern - mistrz czarów i specjalista od przeciw zaklęć - żegna swoich kolegów po fachu i wybiera spokojne, kontemplacyjne życie, poświęcone studiom. Szybko odkrywa, jak bardzo dokuczliwa bywa samotność - nie wystarcza nawet towarzystwo wiernego domowego trolla Ciapka. Co może zrobić stu sześćdziesięcioletni kawaler? W okolicach Cichego Gromu trudno o rozrywki. A Kedrigern jest stanowczo za młody (ma dopiero 160 lat), żeby myśleć o małżeństwie - oczywiście według czarodziejskich standardów. Dopiero po długim namyśle nasz dzielny bohater decyduje się i wyrusza na wyprawę w poszukiwaniu narzeczonej. Czy jednak Kedrigern stanie na ślubnym kobiercu z pierwszą zaklętą księżniczką, którą napotka na swojej drodze? I czy uda się odczarować piękną księżniczkę, czy na zawsze pozostanie ona śliczną ropuchą, tego dowiemy się już z książki.


Po powieść z gatunku fantastyki sięgnęłam z ciekawości. Chciałam znaleźć się w innym świecie, świecie magii, czarów i przygód, które mogą się zdarzyć, gdy popuścimy wodze fantazji. ,,Głos dla księżniczki” jak dla mnie okazał się być książką dosyć ciekawą, a jednak jakoś specjalnie mnie nie zachwycił. Owszem akcja powieści toczyła się dość szybko, przygoda goniła przygodę, ale jednak czegoś tutaj zabrakło. Liczyłam na to, że się zachwycę, a niestety tak nie było. Lektura była lekka i przyjemna i to tyle. Główny bohater da się lubić, jest prawdziwy, ma swoje wady i zalety, i jak na czarodzieja przystało zna wiele zaklęć, które z powodzeniem wykorzystuje w życiu codziennym i jako zarobek na życie. Jednak gdy przyjdzie mu odzyskać głos dla swojej żony – księżniczki Kedrigern będzie musiał prosić o pomoc innych, obdarzonych magicznymi zdolnościami czarodziejów. Z jakim skutkiem? O tym dowiemy się już z samej powieści. Czy polecam tę książkę? Owszem, jeśli ktoś szuka chwili odprężenia po długim i męczącym dniu ta książka jest jak znalazł, miła, przyjemna, czasem zabawna. I gdy ktoś cierpi na bezsenność też będzie zadowolony z tej powieści, bo dzięki niej szybciej zaśnie i będzie śnił o pięknych księżniczkach zaklętych w żabę. Polecam i życzę miłej lektury.


 


 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]