marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Burza 2014-10-31

Spróbuję zajrzeć w Twoją duszę, rubinową przestrzeń marzeń,


Bym mogła mocą płynącą z serca odwrócić bieg wydarzeń,


I cofnąć czas do momentu, w którym los połączył nasze drogi,


gdy spadłeś dla mnie z deszczem o poranku śpiewając pieśń antycznych bardów


Twoje białe skrzydła łopotały na wietrze, przesiąknęło twym anielskim głosem całe powietrze,


które wciągnęłam do płuc wraz z pierwszym oddechem, sycąc się Tobą,


jeszcze,


i jeszcze...


Spojrzenie Twoich czarnych jak atrament oczu przeszyło mnie,


jak strzała amora przeszywa serce,


wiedziałam wtedy, że od tej chwili nie chcę nikogo więcej,


tylko ciebie mój aniele, który spadłeś dla mnie z nieba,


od tej pory każda burza, i każda ulewa,


przypominać mi będzie, że przesiąknięta kroplami deszczu oddałam ci moje serce...


poetycko... 2014-10-29

Gdzieś na dnie serca czai się myśl


tęsknota odcisnęła na nim swe piętno


dawnego uczucia popioły rozsiewa jesienny wiatr


już nie pamiętasz jak to jest szczerze się śmiać


 


gdzieś w głębi duszy zalęgła się myśl


nadzieją podszyta wiara, że wrócisz


do miejsca, w którym kierując się sercem


chciałaś życiu na przekór pokazać swą siłę


 


jednak życie zadrwiło z ciebie


zrzucając kłody pod nogi


stawiając przed tobą przeszkody


z trudem brnąc pod górę


opadłaś z sił


 


walcząc z przeciwnościami gubiłaś po drodze marzenia


obdarłaś swe serce z odczuwania, z pragnień


piaskiem w oczy sypnął ci los


zamieniając twe serce w kamień


 


może jest jeszcze nadzieja


i złe chwile w te dobre można pozmieniać


może uda się ostatni raz podnieść z kolan


spojrzeć jutru w twarz i powiedzieć:


Tym razem radę sobie dasz!


 


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-10-28

 


***



Przyjęcie weselne trwało w idealny porządku. Kelnerzy co i rusz przynosili nowe drinki. Stoły zastawione były wykwintnym jedzeniem. Szampan lał się strumieniami. Najlepszy zespół muzyczny w kraju grał tak wyśmienicie, że goście weselni ani na chwile nie przestawali tańczyć. Zimne ognie, fontanna z której wypływała czekolada, ogromny trójwarstwowy tort to tylko jedne z nielicznych atrakcji tego wieczora. A Piotrek był idealnym towarzyszem. Rozpieszczał mnie na każdym kroku, częstując smakołykami i szampanem. W pewnym momencie, gdy Piotrek poszedł zatańczyć z panną młodą postanowiłam na chwilę wyjść na dwór, chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza. Stanęłam koło fontanny, która pięknie oświetlona zdobiła podjazd przed pałacem i spojrzałam w niebo, które tego wieczora okraszone było tysiącem gwiazd. Wciągnęłam orzeźwiające powietrze do płuc jednocześnie czując odurzający zapach jaśminu, gdy usłyszałam jakiś szelest dobiegający nieopodal jednego z krzewów rosnącego przy lewej ścianie pałacu. Rozejrzałam się zaniepokojona. Jednak niczego podejrzanego nie zauważyłam za to w tym samym momencie dostrzegłam Oliwię, która ubrana w czerwoną sukienkę wyszła z bocznego wyjścia z pałacu i zbliżała się w moją stronę z grobową miną. Nie miałam wątpliwości, że to ja jestem powodem jej złego nastroju.
- Jednak mnie nie posłuchałaś. I to był twój błąd – jej oczy pałały nienawiścią. Zadrżałam czując jak nagle temperatura wokół mnie za sprawą Oliwi spada o kilka stopni. - Mówiłam ci żebyś się odczepiła od Piotrka – rzuciła ostrym tonem – czego nie zrozumiałaś?
- Uspokój się, to nie czas i miejsce na kłótnie – chciałam zaoponować, ale nie udało mi się to. Mój spokojny ton jeszcze bardziej wkurzył Oliwię. Zaciskając dłonie w pięści zbliżyła się do mnie. Dzieliło nas teraz tylko parę kroków.
- Jak mam być spokojna, gdy ktoś kradnie mi to, co do mnie należy?
- Mówisz o Piotrku?
- Nie udawaj głupszej niż jesteś. Masz ostatnią szansę. Jeśli dziś go nie zostawisz pożałujesz, że się w ogóle urodziłaś. Rozumiesz? - zagroziła.
Ona jest naprawdę szalona. Nie mogę dać się sprowokować.
- Dobrze, rozstanę się z Piotrkiem. Zadowolona?
- Tak. Tylko żadnych numerów, jasne? Jeśli dowiem się, że coś kombinujesz gorzko tego pożałujesz. A teraz wrócisz na przyjęcie i powiesz Piotrkowi, że to koniec. Rusz się. Nie stój jak słup. Masz czas do północy – oznajmiła i odeszła dumnym krokiem w stronę prawego skrzydła pałacu. Nie zastanawiając się wiele wbiegłam po schodach do środka. Zatrzymałam się w głównym holu, który jednocześnie stanowił parkiet do tańca i rozejrzałam się w poszukiwaniu Piotrka. Tłum tańczących gości uniemożliwiał mi swobodne przejście. Nigdzie nie dostrzegłam narzeczonego. Za to udało mi się dostać do świadka pana młodego, przystojnego bruneta, który wyglądem bardzo przypominał mi Chrisa Evansa aktora, którego uwielbiam. Świadek miał na imię Filip i był przyjacielem Piotrka. Zagadnęłam go. Widział jak parę minut temu Piotrek rozmawiał z jakąś blondynką, podobno się kłócili, a później gdzieś zniknęli. To na pewno była Oliwia, pomyślałam i ruszyłam w stronę schodów prowadzących na piętro. Gdy byłam w połowie drogi zauważyłam Piotrka. Przeciskał się przez tłum tańczących gości, a gdy mnie dostrzegł uśmiechnął się i ruszył w moim kierunku.
- Wszędzie cię szukałam, musimy porozmawiać – oznajmiłam na wstępie, gdy tylko stanął obok mnie. Poczułam jego zapach i zagryzłam dolną wargę na moment przymykając powieki i walcząc z ogarniającym moje ciało pożądaniem.
- Dobrze, bo ja też muszę ci o czymś powiedzieć – rzekł. - Chodź ze mną – i pociągnął mnie za rękę. Pięć minut później znaleźliśmy się w jednym z pokoi na piętrze. Była to jedna z trzydziestu sypialni dla gości. Pokój urządzony był w tonacji jasnego różu, meble w stylu Ludwika XVI dopełniały całość. Na podłodze perski dywan w kolorze fuksji. Jednak największe wrażenie zrobiło na mnie ogromne łoże z baldachimem, które zajmowało większą część pokoju. Z trudem odwróciłam wzrok od łóżka i spojrzałam na Piotrka. Błysk w jego szarych oczach upewnił mnie, że on myśli o tym samym. Jednak to nie był odpowiedni czas na chwilę namiętności. Musiałam powiedzieć Piotrkowi o groźbach Oliwii i zerwać z nim. Nie chciałam dłużej brnąć w tę grę. Najwyższa pora to skończyć.
- Myślę, że czas już zakończyć tę całą maskaradę z narzeczeństwem – orzekłam. - Teraz, gdy wypełniłeś swój plan każde z nas może iść w swoją stronę. Możesz bez przeszkód spotykać się z Oliwią, ja nie będę stawała na drodze do waszego szczęścia.
- Co takiego? - Piotrek był zdziwiony. - Nie spotykam się z Oliwią. Skąd ci to przyszło do głowy Kinga?
- Ktoś widział was razem. Ale teraz to nieważne. Macie moje błogosławieństwo – nie zdołałam ukryć sarkazmu w głosie. Piotrek uniósł jedną brew. Niezrażona ciągnęłam dalej - Muszę cię jednak ostrzec przed Oliwią. Ona jest nieobliczalna i zdesperowana. Jestem pewna, że zrobi wszystko żebyś do niej wrócił.
- Rozmawiałaś z nią – to było stwierdzenie, nie pytanie. - Znów ci groziła, tak? Domyślił się i spojrzał na mnie uważnie. Moje milczenie upewniło go tylko w tym, że się nie myli. - Była tutaj, ale ją wyprosiłem, bo zaczęła się awanturować – powiedział i zamyślił się spoglądając za okno. Nie patrzył na mnie. Nad czymś się zastanawiał.
Nie mogłam dłużej zwlekać. Nie narażę się Oliwii.
- Myślę, że powinniśmy się rozstać, nim sprawy zajdą za daleko. Nie chcę jej mieć na sumieniu – powiedziałam przerywając chwilę ciszy i zrobiłam krok w stronę drzwi. Jednak Piotrek zatrzymał mnie chwytając delikatnie za dłoń i przyciągnął do siebie. Nagle znalazłam się bardzo blisko niego. Żar bijący od jego ciała upewnił mnie, że i ja nie jestem mu obojętna, ale to co usłyszałam z jego ust sprawiło, że serce mi mocniej zabiło. Uniosłam głowę i spojrzałam mu prosto w oczy słysząc jak mocno bije jego serce. A może to moje?
- Kocham cię Kinga – wyznał – nie chcę cię stracić. Jesteś najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu spotkała – i po prostu mnie pocałował. W tym gorącym pocałunku zawarł chyba całą swoją miłość, czułość i tęsknotę, bo poczułam łzy pod powiekami i zmiękły mi kolana. To było za wiele emocji jak na jeden dzień. Z trudem oderwałam swoje usta od jego namiętnych warg. Jeszcze trudniej było mi złapać oddech. Wreszcie z moich ust wydobył się ochrypły głos, którego sama nie poznawałam. Tak silnie na mnie Piotrek działał.
- Ja też cię kocham, ale nie mogę. Wybacz mi - i nie czekając na reakcję Piotrka wybiegłam z pokoju. Gdy szłam szybko korytarzem minęłam się z jakimś mężczyzną, który tak się spieszył, że mnie potrącił. Przez ułamek sekundy widziałam jego oczy, które przeszyły mnie jak dwa sztylety. Wzdrygnęłam się. Po czym nieznajomy minął mnie i zbiegł po schodach jakby goniły go demony. Wzruszyłam ramionami nie rozumiejąc tego dziwnego zachowania. Pewnie przesadził z alkoholem, pomyślałam i ruszyłam w stronę łazienki, która znajdowała się w głębi korytarza. Nacisnęłam kontakt przy drzwiach i weszłam do środka. Przeraźliwy wrzask jaki wyrwał się z mojej piersi obudziłby chyba zmarłego. Na białych płytkach podłogi w nienaturalnej pozycji leżała Oliwia. A wkoło jej głowy czerwieniła się szkarłatna plama. Gdy uświadomiłam sobie, że to krew zrobiło mi się słabo. Zawirowało mi w głowie, poczułam jak upadam i ogarnęła mnie ciemność.


Pokochaj mnie. 2014-10-27

Pokochaj mnie tak jak niebo kocha ptak


pokochaj mnie tak jakbyś to robił pierwszy raz


pokochaj mnie jak źdźbło trawy kroplę rosy


pokochaj mnie jak księżyc niebo o północy


pokochaj mnie chcę w brzuchu czuć motyle


pokochaj mnie choćby na chwilę...


pokochaj mnie budząc pocałunkami ze złych snów


pokochaj mnie zaczaruj szeptem słodkich słów


pokochaj mnie jakby jutro miał się skończyć świat


pokochaj mnie pokoloruj na różowo echo smutnych lat


pokochaj mnie i zostań jeszcze chwilę


pokochaj mnie chcę w sobie czuć motyle...


pokochaj mnie niech spełni się mój sen


pokochaj mnie niech wstanie razem z tobą nowy dzień


pokochaj mnie niech nie błądzę nigdy więcej szukając cię we mgle


pokochaj mnie, gdy serce mi podpowiada, że to właśnie ciebie chce


pokochaj mnie otul ciepłem czułych słów


pokochaj mnie każdego dnia na nowo znów


pokochaj mnie i zostań jeszcze chwilę


pokochaj mnie chcę w sobie czuć motyle...


 


Jesteś. 2014-10-26

Jesteś obłokiem na niebie mojego szczęścia


Jesteś melodią graną przez serca rytm


Jesteś oddechem z trudem łapanym, gdy brak mi tchu


Jesteś obietnicą złożoną mi przez dobry los


Jesteś podporą, gdy upadam pod nadmiarem trosk


Jesteś potwierdzeniem, że warto czekać na marzeń spełnienie


Jesteś wsparciem, gdy mnie ogarnia zwątpienie


Jesteś nadzieją na lepsze jutro


Jesteś...


Jesteś radością, która przegania smutek


Jesteś wodą, która oczyszcza mnie ze złych wspomnień


Jesteś ziemią, po której stąpam, gdy brak mi oparcia


Jesteś powietrzem, które wypełnia moje płuca po brzegi


Jesteś ogniem, który rozpala we mnie krew


Jesteś pierwszą myślą o poranku i ostatnią, gdy zasypiam


Jesteś dla mnie wszystkim czego od życia chcę


bo sprawiasz, że lepsza być chcę.


 


Kiedy zima trwa cały rok 2014-10-26

kiedy dopada nas zwątpienie


i każdy dzień staje się wyzwaniem


gdy cierpienie skrywamy za maską z kłamstw


pod twardą skorupą pozorów


kryjemy rozdzierający ból


który nie chce odejść


nie chce odejść


odejść...


kiedy zima trwa przez cały rok


w naszym sercu zieje pustką


nie potrafimy jej zapełnić


niczym


ani ogrzać zziębniętej duszy


nawet cieplejszy wiatr nie jest w stanie


łez naszych osuszyć


nie jest w stanie ich osuszyć


osuszyć...


 


 


Miłość 2014-10-24

przyszła sama nieproszona


nie wiadomo skąd


rozgościła się w twym sercu


nieczuła na twój lęk


miłość


może piękna


może warta i cierpienia


ogarnęła całe twoje serce


w szpony wzięła i ścisnęła


zemdloną cię pozostawiła


znów sobie z ciebie zadrwiła


na pięcie się odwróciła


i nigdy więcej się nie pojawiła


 


Wstaje nowy dzień. 2014-10-23

Noc



granatowiejąc



gwieździście się zbliża



ku porankowi promieniami słońca



mieni się



promienieje zaróżowiwszy się



wstaje nowy dzień



 



Księżyc



żółcąc się



oświetla połacie lasów i pól



przechodząc z nowiu ku pełni



pół na pół



wiatr



szepcze kołysankę



słońcu na dobranoc



 



Ranek



kroplami rosy



trelem skowronka wita



pąkom kwiatów



rozwijać się kwieciście



do słońca pozwala



 



Niebo



błękitniejąc bieleje



chmurami zasnuwać się



raz po raz nie pozwala



wstaje nowy dzień...


Uwolnię cię... 2014-10-21

Żyjąc w kokonie z kłamstw


nie wiesz czy prawda jeszcze istnieje


oszukujesz się każdego dnia


za każdym razem tracąc kolejną cząstkę


siebie


gdy miłość staje się tylko wspomnieniem


a przeszłość zaciera się


nie pamiętasz, że byłam twoim


jedynym marzeniem


zapominając o tym, że miałeś duszę


uciekasz sam przed sobą


nie dając sobie szansy by


przerwać pozostałą po naszym uczuciu suszę


kroplami łez zalewając ocean kłębiących się myśli


z tęsknoty za niebem


utkwiłeś w piekle


swych kłamstw


już nie masz szans


wydostać się na powierzchnię


gdy toniesz pogrążając się w smutku


i brak ci w piersi tchu


zawołaj mnie


a może podam ci swą dłoń


i uwolnię cię


budząc pocałunkiem ze złego snu...


 



Spadłeś dla mnie z nieba... 2014-10-20

Byłeś słodkim


kłamstwem


obietnicą grzechu


upadłym aniołem


 


spadłeś dla mnie z nieba


 


byłeś ogniem


rozpalając we mnie krew


byłeś wodą


orzeźwiając moje zmysły


byłeś szeptem wiatru


mówiąc jak bardzo mnie kochasz


byłeś źródłem rozkoszy


co noc pojąc moje usta kroplami


czekoladowej żądzy


 


spadłeś dla mnie z nieba


 


byłeś ziemią


po której stąpałam jak po kruchym lodzie


chcąc dosięgnąć TWOJEGO serca


byłeś niebem


gdy błękitem spojrzenia wciągałeś mnie


pod wodę


byłeś deszczem


gdy kropla za kroplą przesiąkałam TOBĄ


jak rosą źdźbło trawy


byłeś słońcem


ogrzewając moje dłonie


 


spadłeś dla mnie z nieba


,,Nierozważna, ale romantyczna" - kolejny fragment 2014-10-18

 


***
Gdy się obudziłam zbliżało się południe. Czułam się obolała i niewyspana. Pół nocy nie mogłam zmrużyć oka przewracając się z boku na bok. W moich myślach nieustannie krążył obraz Piotrka i wspomnienie jego pełnych żaru pocałunków. Zasnęłam dopiero nad ranem. Tłumiąc ziewnięcie przeciągnęłam się i odruchowo spojrzałam na swoją prawą dłoń. Błyszczał na niej pierścionek zaręczynowy z brylantem tak wielkim, że musiał kosztować majątek. Nie rozumiałam czemu Piotrek dał mi tak drogi pierścionek skoro całe narzeczeństwo i zaręczyny były udawane. Miałam wrażenie, że to tylko piękny sen z którego zaraz się obudzę. Czułam się jak kopciuszek, który spotkał swojego księcia lecz wiedziałam, że gdy tylko wybije północ wszystko zniknie, a ja zostanę sama. Moje romantyczne serce pragnęło miłości prostej, nieskomplikowanej, a jednocześnie gorącej i tak wielkiej, że wszystko przetrwa. Ale czy taka miłość istnieje? Wcześniej odpowiedziałabym, że nie, ale od kiedy poznałam Piotrka już nie byłam tego taka pewna. Czy to co do niego czuję to jest miłość właśnie? Żeby pozbyć się choć na chwile dręczących mnie myśli wstałam i poszłam wziąć prysznic. Miałam nadzieję, że może chłodna woda otrzeźwi mój umysł.
 
*
Trzy godziny później ubrana w piękną chabrową sukienkę stałam w kościele obok Piotrka a moją twarz rozjaśniał promienny uśmiech. On też wyglądał na zakochanego i szczęśliwego. Gdy ujął moją dłoń poczułam, że unoszę się trzy metry nad ziemią tak mi było błogo a miłe ciepło rozeszło się po całym moim ciele. Rozmarzona wyobrażałam sobie, że to my stoimy przed ołtarzem. Dla postronnego obserwatora ja i Piotrek wyglądaliśmy jak dwoje bardzo zakochanych w sobie ludzi . Nikt kto nas razem widział nie mógł mieć wątpliwości. A dostrzegłam wiele ciekawskich i uważnie taksujących mnie spojrzeń niektórych gości weselnych. Głównie kobiet. Pewnie zastanawiały się jakim cudem udało mi się zdobyć serce najlepszej partii w naszym mieście. Nie obchodziło mnie to, najważniejsze, że nasz plan się powiódł. Z zamyślenia wyrwał mnie śpiew pieśni ,,Ave Maria”, którą wykonywała śpiewaczka operowa zaproszona specjalnie na ślub Tadeusza i Rozalii z Włoch. Kościół tonął w kwiatach. W powietrzu unosił się słodki zapach lilii i róż. Ceremonia zaślubin trwała niecałe pół godziny. Państwo młodzi złożyli przysięgę, wymienili obrączki i przypieczętowali swoje zaślubiny wyjątkowo czułym i długim pocałunkiem. Wzruszyłam się i było to szczere uczucie. Na prawdę życzyłam im jak najlepiej. Po złożeniu życzeń parze młodej wszyscy udaliśmy się na przyjęcie weselne, które miało się odbyć w pałacu za miastem. W limuzynie Piotrek również ujął mnie za rękę i popatrzył na mnie czułym wzrokiem. Pod palącym spojrzeniem jego szarych oczu topniałam jak wosk. Tylko on miał nade mną taką władzę, czynił mnie bezbronną. A ja nie potrafiłam się przed tym bronić. A może nie chciałam?
- Podobała ci się uroczystość w kościele? - zapytał.
Skinęłam głową. - Bardzo. Ale tobie chyba nie?
- Wiesz, że nie lubię ślubów – słowom tym towarzyszyło głębokie westchnienie. Piotrek nie patrzył na mnie, tylko obserwował krajobraz za szybą.
- Jest jakiś konkretny powód tej niechęci?
- Poza takim, że to trzeci ślub mojego ojca jest jeszcze jeden powód.
- Jaki? - zapytałam z niepokojem.
Piotrek nadal na mnie nie patrzył. - Taki, że prędzej czy później i ja muszę się ożenić, a dla mnie małżeństwo oznacza koniec wolności. Po ślubie mężczyzna zmienia się w niewolnika swojej żony.
- Tak właśnie widzisz małżeństwo? Jego słowa sprawiły, że zakuło mnie w sercu. Wiedziałam, że Piotrek ma niechętny stosunek do instytucji małżeństwa, ale żeby aż tak. - Moim zdaniem małżeństwo – zaczęłam - jest związkiem dwojga ludzi, którzy kierowani miłością postanowili razem iść przez życie, być przy sobie i wspierać się zarówno w tych złych jak i w dobrych chwilach. Małżeństwo daje ci pewność, że osoba z którą jesteś zawsze, bez względu na wszystko stanie za tobą murem i będzie cię kochać pomimo twoich wad. Jednak żeby małżeństwo było udane musi mu towarzyszyć wielkie uczucie i wzajemne pożądanie. Małżonkowie muszą być dla siebie partnerami, nie wrogami. I muszą się szanować... Nie skończyłam mówić, bo Piotrek zupełnie niespodziewanie zamknął mi usta pocałunkiem tak namiętnym, że nie byłam w stanie oddychać. Dopiero gdy odsunął się na moment przypomniałam sobie jak się oddycha. Nie spodziewałam się tego pocałunku. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie głosu, więc tylko spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, nie rozumiejąc o co chodzi.
- Z tobą mógłbym być szczęśliwy Kinga...
Po jego wyznaniu zapadła cisza, powietrze aż drgało od wytworzonego między nami napięcia. Nagle drzwi od mojej strony się uchyliły i czar prysł. To był kierowca. Okazało się, że jesteśmy na miejscu. Wysiadłam z bijącym sercem, ale ciepło spojrzenia Piotrka dodało mi otuchy. Jeszcze nie wiedziałam, co mnie czeka na przyjęciu. Może gdybym wiedziała wsiadłabym do auta niewiele się zastanawiając i uciekła. A tak weszłam w sam środek paszczy lwa.


Jej siła. 2014-10-16

Jej siła


nigdy nie słabnie


miłość prowadzi


jej serce pod prąd


 


jej łzy osuszy


wiatru ciepły front


jej oczu zieleń


nadzieją mieni się


w blasku księżyca


 


jej wiara w przeznaczenia moc


daje szansę na lepszy los


jej czystej duszy westchnienie


wzruszy każde zlodowaciałe


sumienie


 


jej promienny uśmiech


rozjaśni każdy twój dzień


lecz


jej gorące serce


pęknie na pół


gdy znikniesz...


 


Pomóż mi 2014-10-14

Pomóż mi się uwolnić


z kajdan samotności


w których uwięziłam swoje


serce


gdy byłeś daleko


gdy szukając wolności


odszedłeś


 


pomóż mi wydostać się


z szarej codzienności


daj nadzieję na chwilę


krótką chwilę


radości


 


pomóż mi zrozumieć


jaki był sens tej miłości


bym mogła kiedyś


bez leku zaufać


bez przeszkód zanurzyć się


w ramionach namiętności


 


Może i nie... 2014-10-12

Może nie masz oczu chmurnych jak niebo burzowe


i może nie masz ust czerwieńszych niż sorbety malinowe


może i nie mówisz mi pięknych o miłości słów


może i nie szukasz mnie w swoim zbiorze snów


może i nie czekasz na mnie wieczorem


może i nie patrzysz na mnie z żarem


może i nie...


ale


ja mam oczy przejrzyste jak morze


i mam usta słodkie jak w czekoladzie orzech


i mówię ci co dzień słowa jaśminem pachnące


i czekam każdego ranka na wargi twe gorące


i szukam ciebie w każdym śnie


więc czemu nie...?


 



Magia księżyca 2014-10-12

Czekoladowe sny


fiołkami pachnące


pod skórą schowany


lęk


 


śnisz o waniliowej miłości


cynamonowymi myślami


otulasz zmysły tęskniące


za niebem


 


malinowe muśnięcia warg


poczuć chcesz jeszcze raz


marzysz za dotykiem gwiazd


skrzydeł motyla ślad


na dłoniach


 


zbudzone z uśpienia zmysły


tańczą melodię graną


przez tęsknotę


nieśmiałe spojrzenia


rzucając nadziei


 


a kiedy śpisz otula cię


spokoju anielska dłoń


kołysząc się


na fali snu jaśminowej


odpływasz


 


porzucić pragniesz strach


otworzyć serce swe


zatrzymując w miejscu czas


zaufać magii księżyca


ten jeden raz


 


Jak oszukać serce? 2014-10-12

Jak oszukać serce i zmusić do kochania?


jak zawrócić z drogi bez powrotu?


jak zaufać, gdy serce jak pustynia wyschło?


powiesz, że to niemożliwe


mylisz się


nie znasz mnie


może nigdy nie znałeś


widziałeś tylko to, co widzieć chciałeś


tak naprawdę nie wiesz, co czuję


pod maską zakładaną co dnia skryły się emocje


żałuję, że potrafię udawać


jak pozbyć się kłamstwa, które zakorzenione głęboko


nie chce odejść?


zatruwa duszę


codziennie oddalam się od prawdziwej ciebie


robię to świadomie


lęk przed cierpieniem nie pozwala zapomnieć


dni pełnych bólu


nie pozwala zaufać znów


może lepiej pozwolić ci odejść


niż słuchać kolejnych o miłości słów?


 


Czasem... 2014-10-11

Czasem


trudno ubrać w słowa


to co wyznać chcemy


czasem


łatwiej jest oceniać


gdy kogoś nie znamy


czasem


prościej jest zapomnieć


niż komuś wybaczyć


czasem


można za późno się przekonać


ile ktoś dla nas znaczy...


 


 


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-10-08

Wreszcie znalazłam chwilę i udało mi się dzisiaj dokończyć kolejny fragment Nierozważnej. Oto efekt mojej pracy. Miłej lektury Drodzy czytelnicy ;)


********************************************************************************************************************************


***



 
- Rozmawiałem z ojcem. Myślę, że najwyższa pora na kolejny krok w naszym planie – oznajmił mi Piotrek, gdy do niego zadzwoniłam z nowinami o Oliwii. - Przekonałem go, że uroczysta kolacja na chwilę przed jego ślubem to odpowiedni moment na poznanie mojej narzeczonej. Zgadzasz się?
Piotrek zaskoczył mnie tą propozycją. W słuchawce zapadła cisza. On wstrzymał oddech czekając na moją decyzję, a ja miałam wrażenie, że serce chce mi wyskoczyć z piersi tak mocno mi biło.
- Tak – odpowiedziałam wreszcie. - O której ta kolacja?
- O osiemnastej. Przyjadę po ciebie.
- Dobrze. Będę gotowa. Do zobaczenia.
Zakończyłam rozmowę i usiadłam na krześle. Ręce mi drżały. Nie potrafiłam ukryć zdenerwowania na myśl o dzisiejszym wieczorze.
Poradzisz sobie Kinga – dodał mi otuchy wewnętrzny głos. Pamiętaj o mojej radzie – bądź sobą, a wszystko pójdzie jak z płatka.
Obyś miał rację – pomyślałam - obyś miał rację.
 
  *
- Pani Kingo, jest mi niezmiernie miło panią poznać – ojciec Piotrka uścisnął energicznie moją dłoń. - Syn dużo dobrego mi o pani opowiadał – wyznał mi ściszonym głosem i puścił oko. Natychmiast zdobył moją sympatię poczuciem humoru i dystansem do siebie. Dzisiejszego wieczora nie wyglądał na człowieka, który choruje na cokolwiek a już na pewno nie na serce, ale może miłość czyni cuda, jak to mówią. W każdym bądź razie senior Listkowski prezentował się w nienagannej formie. Ubrany był w dobrze skrojony ciemny garnitur, kamizelkę, fular i koszulę. Ciemne włosy miał na skroni przyprószone siwizną, co dodawało mu dostojności i czyniło go jeszcze bardziej męskim. Emanowała od niego ta sama pewność siebie i siła, jaką wyczuwałam u Piotrka. Syn odziedziczył po ojcu nie tylko dobre geny, ale również to coś, co sprawiało, że kobiety nie mogły przejść obok żadnego z nich obojętnie, nie ważne czy miały lat dwadzieścia czy osiemdziesiąt. Piotrek miał te same rysy twarzy, co ojciec z tą różnicą, że syn miał szare oczy a ojciec niebieskie. Już wiedziałam, jak Piotrek będzie wyglądał w wieku pięćdziesięciu lat.
- Pozwoli pani, że przedstawię swoją narzeczoną – Rozalię –powiedział senior Listkowski ujmując pod łokieć prześliczną blondynkę ubraną w błękitną suknię. Dziewczyna mogła mieć na oko dwadzieścia kilka lat. Wyglądała jak krucha porcelanowa laleczka. Wielkie niebieskie szalenie inteligentne oczy były tym, co przykuwało uwagę. Uśmiechała się do mnie szczerze i z wyraźną sympatią. Uścisnęłam jej dłoń. Uścisk miała pewny i ciepły, a nie wiotki i delikatny jak się tego spodziewałam. Polubiłam ją od pierwszej chwili. Sprawiała na mnie wrażenie miłej, pełnej ciepła i spokoju osoby, i przede wszystkim dobrej, szlachetnej wręcz. Nie było cienia wątpliwości, że jest idealną kandydatką na żonę seniora Listkowskiego. W tym jak Rozalia patrzyła na Tadeusza nie dostrzegłam ani krzty fałszu, czy przebiegłości. Biło od niej szczęście i miłość. Oliwia nie miała racji mówiąc, że Rozalii zależy tylko na pieniądzach przyszłego męża. Myślę, że nawet jakby Tadeusz był biedny Rozalia i tak by go kochała. I widać , że on odwzajemnia w pełni to uczucie. To miłe widzieć dwoje tak zakochanych w sobie ludzi. Trochę im zazdrościłam. Marzyłam o tym, że ja i Piotrek też się w sobie zakochamy. Ale może za dużo chciałam od losu?
Nim zasiedliśmy do kolacji Piotrek poprosił o chwilę ciszy chcąc coś ogłosić. Tego wieczora wyglądał doskonale. Ubrany w granatowy garnitur i śnieżnobiałą koszulę tryskał dobrym samopoczuciem. Lekki, seksowny zarost, który tak uwielbiałam, tylko dodawał mu męskości i sprawiał, że był jeszcze przystojniejszy. Patrząc na niego miałam ochotę rzucić się na niego i całować do utraty tchu. Nie wiem skąd te myśli. Czy to pożądanie czy miłość? Za każdym razem, gdy na niego patrzyłam serce mi drżało i czułam motylki w brzuchu, gdy odwzajemniał mój uśmiech. Czy to właśnie jest miłość?, zastanawiałam się. Jedno wiedziałam na pewno. W jego obecności inni mężczyźni w ogóle dla mnie się nie liczyli. Stanowili tylko tło. I to marne tło. W porównaniu z nim każdy wyglądał blado. Piotrek był mężczyzną idealnym. Idealnym dla mnie.
Piotrek ujął moją dłoń i oświadczył:
- Żeby tradycji stało się zadość chciałbym w obecności mojej najbliższej rodziny – tu spojrzał na ojca i Rozalię – poprosić Kingę by została moją żoną – i ku mojemu zdumieniu wyjął z kieszeni małe pudełeczko, otworzył je i ukląkł na jedno kolano.
- Kingo, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - szare oczy patrzyły na mnie z miłością. Miłością? Prawdziwą czy udawaną?, myślałam. I były pełne czułości i nadziei. Serce waliło mi jak oszalałe, w głowie miałam zamęt. Ale na usta cisnęła mi się jedna odpowiedź, która płynęła prosto z serca i nawet jeśli te całe oświadczyny i narzeczeństwo były udawane, reszta wydawała mi się absolutnie prawdziwa.
- Tak, chcę być twoja żoną – powiedziałam, a wzruszenie ścisnęło mnie za gardło, gdy Piotrek ujął moją dłoń i wsunął mi na palec pierścionek. Pocałunek przypieczętował nasze zaręczyny. Był krótki, ale tak gorący, że rozpalił we mnie krew. Patrzyłam oszołomionym wzrokiem na Piotrka. Tadeusz i Rozalia złożyli nam życzenia i po całej serii uścisków i pocałunków zasiedliśmy wreszcie do stołu. Nawet nie pamiętam, co jadłam. Emocje, które się we mnie kłębiły były tak wielkie. Wieczór minął mi błyskawicznie, nawet nie wiem, kiedy zrobiło się późno i czas było wracać do domu. I do szarej rzeczywistości, która niedługo mnie czekała. Choć było to cudowny wieczór ja nie potrafiłam się nim w pełni cieszyć, myślałam o tym co będzie. I czarne myśli psuły mój dobry nastrój.
Po kolacji Piotrek odwiózł mnie do domu. Chwilę staliśmy na ganku.
- Dziękuję za cudowny wieczór - powiedziałam. Uśmiechałam się, oczy mi błyszczały, jednym słowem byłam bardzo szczęśliwa. Piotrek przysunął się do mnie i owionął mnie jego zapach. Z wrażenia aż zakręciło mi się w głowie. Patrząc mi w oczy szepnął:
- To ci ja dziękuję. Byłaś wspaniała – i mnie pocałował, a ja aż wstrzymałam oddech. Pocałunek był tak gorący, że myślałam iż za chwilę spłonę. Odpowiedziałam na niego a jakże, robiąc to nie mniej gorąco. Nie wiem jak długo się całowaliśmy, gdy wreszcie oderwaliśmy się od siebie usta mnie paliły. Czułam przyjemne mrowienie. Ale to co zobaczyłam w szarych, teraz pociemniałych z namiętności oczach Piotrka sprawiło, że wpadłam w panikę. Przeraziłam się, bo odbijało się w nich moje własne pożądanie. Pożądanie tak ogromne, że wręcz nie do okiełznania. Ja też bardzo go pragnęłam, ale nie mogłam pozwolić by sprawy zaszły za daleko. Przecież my tylko udawaliśmy narzeczonych, nie byliśmy nimi naprawdę. I choć on o tym najwidoczniej zapomniał ja niestety nie. Ktoś musiał myśleć za nas oboje. I chociaż marzyłam o tym, żeby znaleźć się teraz w jego ramionach nie mogłam tego zrobić. Wiedziałam, że musimy zachować dystans. Ja muszę, pomyślałam. Nim zrobimy coś głupiego. Szalonego. Zachwycającego. Chcąc się pozbyć tych myśli z głowy wzięłam kilka głębokich oddechów. Nie patrząc na Piotrka wyrzuciłam z siebie jednym tchem:
- To do jutra – odwróciłam się na pięcie i zatrzasnąwszy za sobą drzwi osunęłam się na podłogę. Twarz ukryłam w dłoniach próbując uspokoić drżący z emocji oddech. Bolało mnie całe ciało i miałam wrażenie, że się rozpadam. Zamknęłam oczy i natychmiast ujrzałam twarz Piotrka. Nie wiem czy zmrużę dziś w nocy oczy po tym, co się stało. Ale jutro ślub i muszę być wypoczęta, pomyślałam niechętnie podnosząc się z podłogi, i powlokłam się do sypialni.


Ku wschodowi słońca po szczęście... 2014-10-06

Jedno spojrzenie i już wiesz,


że to ten jedyny, wyśniony, wymarzony


serce mocniej zabije ci,


gdy jego dłoń ogrzeje swym ciepłem twoją dłoń


 


jeden dotyk ust i już wiesz,


że tylko jego pragniesz, tylko jego chcesz


nie liczy się nikt, nie liczy się nic ,


gdy on jest blisko ciebie


cały świat staje się tylko tłem


 


jedno bicie serc, wspólny rytm,


jeden oddech, i już wiesz,


że razem z nim spełniać swe marzenia chcesz,


nie liczy się to, co było ważne to, co teraz jest


 


chwytasz chwilę, ciesząc się jej pięknem


razem biegniecie ku wschodowi słońca


po wspólne szczęście...


 


 


GDY ZERWIE SIĘ WICHER. 2014-10-04

gdy zerwie się wicher


i w mojej duszy zasieje


zamęt


obiecaj, że nie pozwolisz


by dopadło nas zwątpienie


by to co razem przeżyliśmy


odeszło z wiatrem


zapomniane


 


gdy łzy z deszczu strugami


zmieszają swe krople


obiecaj, że mimo przeciwności


nie zostawisz mnie


samej sobie


 


gdy pojawi się na naszym niebie


tęcza nadziei


obiecaj, że zostaniesz


i będziesz moim aniołem stróżem


na ziemi


 


 


Miłość wszystko wybaczy... 2014-10-04

zburzyć mur ze smutków nie jest łatwo


trzeba odwagi i siły wielkiej


by nostalgię zastąpić nadzieją


by zbudzić serce z uśpienia


 


mówią, że czas pozwala zapomnieć


mylą się


czas tylko przyzwyczaja nas do bólu


uczy z nim żyć


 


zaufanie


ciężko je odbudować


gdy kolejny raz życie daje nam w twarz


a przewrotny los śmieje się z nas


 


mówią miłość ci wszystko wybaczy


nie mylą się


miłość wybacza zawsze


ale nie zapomina nigdy...


 


 


 



Niech spadnie deszcz... 2014-10-04

niech spadnie deszcz


obmyje moją duszę


ze smutku


z żalu


 


niech spadnie deszcz


napoi moje serce


nadzieją


 


niech spadnie deszcz


obmyje moje zmysły


ze złych wspomnień


 


niech spadnie deszcz


ostudzi w ciele


miłości płomień


 


niech spadnie deszcz...


Kilka łez... 2014-10-03

kilka łez spłynęło po policzku


odejdzie wraz z nimi moje szczęście


powiesz, że przepraszasz lecz słowo to nic już nie znaczy


mówisz, że kochasz lecz pustkę w mym sercu zobaczysz


obiecane chwile szczęścia krótko trwały


nim wstanie dzień zburzysz mój świat


cały...


 


 


 


Ta miłość była tylko snem. 2014-10-01

pod zeschłymi liśćmi skryła się tęsknota


razem z wieczorną mgłą nadciąga smutek


wraz z ostatnimi promieniami słońca odszedłeś


deszcze i wichury rozmyły po tobie ślad


 


powiedz dlaczego musiało się tak stać


przecież obiecałeś zawsze być blisko mnie


kłamałeś?


wierzę wciąż łudzę się, że nie


 


czy kiedyś jeszcze staniesz na mojej drodze


czy szept twoich słów utuli mnie do snu


czy na zawsze już umarła nadzieja


a miłość ta była tylko snem...


 


 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]