marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Nim deszcz, nim wiatr. 2014-09-28

przez setki zimnych


bezsennych nocy


ubranych w płaszcz z tęsknoty


zastanawiasz się czy nasza miłość ma sens


oddzieleni murem z trosk i łez


nie potrafimy odnaleźć się


tkwiąc obok siebie


samotni


nie potrafimy rozgrzać


naszych zziębniętych serc


chwyć moją dłoń


nim twój dotyk stanie się jej obcy


nie pozwól by to, co piękne odeszło


w niepamięć


wspomnień nie zdołasz wymazać


choćbyś bardzo chciał


nie straćmy tego, co cenne


nim deszcz rozmyje


nim rozwieje wiatr


po naszej miłości ślad


Zatrzymaj tę chwilę. 2014-09-27

zatrzymaj ze mną tę chwilę


nie pozwól jej się wymknąć


z naszych serc


we mnie drzemie siła


wiara w nas


nie pozwala zniszczyć tego co jest


na dnie naszych dusz


odnajdźmy


wspólny oddech


jeden cel


razem być


pomimo trosk i łez


Razem odnajdziemy spokój 2014-09-27

popłyń ze mną


do krainy moich snów


trzymając za rękę


ogrzej moje serce


zmarznięte


ukołysz


zatrzymaj w ramionach


ciepłem słodkich słów


otul


niebo niech spadnie


na ziemię


z wiatrem unieśmy się


nie bojąc upadku


lęk obcy nam jest


siła naszych serc


nie osłabnie


pomimo ciągłych burz i huraganów


targających naszymi zmysłami


razem odnajdziemy


spokój


 


 



jesiennie 2014-09-26

na gałęzi przysiadło babie lato



źdźbła traw zrudziałe



niczym maleńkie ziarenka pasku



w słońcu mienią się całe



śpiew ptaków gdzieś tam w gęstwinie



poplątane wiatrem myśli w dolinie



szmer strumyka nad ranem



krople rosy na polanie



wszystko odeszło



zapomniane



dzikie astry kolorowe jesienne



słońcem malowane



spadające z drzew liście



jesiennie wita mnie poranek



i mgliście



zapach dymu z ogniska



przywołuje wspomnienia



nieprzespanych nocy



wieczornego nieba



aromatem porannej kawy i świeżego chleba



szelestem zeschłych liści na wietrze



orzeźwiające chłodne powietrze



wszystko przypomina mi, że wraz z latem



odeszło z tobą moje serce


 


 


Niepozwól mi odejść... 2014-09-25

nie pozwól mi odejść


zatrzymaj


nim będę daleko


chcę jeszcze wierzyć


i mieć nadzieję


powiedz


czy nie jest za późno


 


nie pozwól mi odejść


bez pożegnania


gdy łza ostatnia spłynie


nim twoja dłoń


zapomni mój dotyk


 


nie pozwól mi odejść


gdy serce w rozterce


zamiera


na moment tracąc oddech


rozpadam się


gubię drogę błądząc jak we mgle


za echem twego szeptu


,,zostań”


 


nie pozwól mi odejść


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-09-24


    ***



 
Ręce mi drżały, było mi na przemian to zimno to znów gorąco. Nie mogę zdradzić przed Oliwią, że się jej panicznie boję, bo ona to wykorzysta przeciwko mnie, pomyślałam. Najlepszą obroną jest atak, jak mawiał mój ojciec. Pokrzepioną tą myślą wzięłam głęboki oddech, spojrzałam jej hardo w oczy.
- Nie wiem, czemu cię interesuje to z kim się spotykam. To moja prywatna sprawa i nic ci do tego. Piotrek jest wolnym człowiekiem i może robić, co tylko zechce i z kim zechce. Nie masz do niego żadnych praw – wypaliłam.
Moje słowa były niczym płachta na byka dla wybuchowego temperamentu Oliwii.
- Radzę ci po dobroci odczep się od Piotrka. On jest mój rozumiesz? - wysyczała i zrobiła krok w moją stronę. Z jej spojrzenia wyzierała determinacja. Nie zamierzała się łatwo poddać. - Myślisz, że jesteś taka cwana i dorwiesz się do jego kasy? Zaśmiała się. - Żyjesz złudzeniami. Piotrek się tobą tylko bawi. Spójrz na siebie. Przecież ty do niego nie pasujesz. Brak ci klasy i ogłady. Wyglądasz jak nudna, szara mysz i nawet gdybyś ubrała się w wytworne stroje nie ukryjesz tego, że jesteś zwykłą prowincjuszką.
Tego to już było za wiele. Nie pozwolę się obrażać.
- I kto to mówi? Kobieta, która spała z połową miasta? Wytworna dama? Myślałby kto – wbiłam jej szpilę widząc jak blednie. Gdyby jej spojrzenie mogło zabijać padłabym trupem na miejscu. Mimo tego niezrażona ciągnęłam dalej. - Masz narzeczonego, ale tobie to nie wystarcza, tobie ciągle mało. Nie dość, że uwodzisz szefa to jeszcze chcesz położyć swoją szponiastą łapę na Piotrku. Pogódź się z tym, że on nigdy nie będzie twój. Miałaś swoją szansę, ale ją zaprzepaściłaś i możesz mieć pretensje tylko do siebie – dokończyłam widząc, że trafiłam w sedno i w jej czuły punkt. Oliwia czerwieniała i bledła na przemian słysząc moje słowa. Rzuciła mi pełne wściekłości spojrzenie. Cała aż się trzęsła z oburzenia.
- Ty... Ty... Ty purchawko – syknęła. - Marek nic dla mnie nie znaczy. Jest mi potrzebny tylko po to by wzbudzić zazdrość w Piotrku. A szef? Ten stary piernik miał mi załatwić awans. Chyba nie myślałaś, że będę całe życie wypełniała druki w dziale kadr – prychnęła – mam większe ambicje, w przeciwieństwie do ciebie – spojrzała na mnie z pogardą – a co do Piotrka to radzę ci zapomnij o nim, bo wkrótce on do mnie wróci – dokończyła z pewnością w głosie.
- Na twoim miejscu nie byłabym tego taka pewna – powiedziałam spokojnym głosem – Piotrek wie doskonale jaka jesteś i nie wydaje mi się, że chciałby mieć z tobą cokolwiek wspólnego. Ale skoro wolisz żyć złudzeniami, proszę bardzo – rozłożyłam ręce - zapamiętaj sobie tylko moje słowa, że im wyżej mierzysz tym później niżej spadasz. A upadek ten jest bardzo bolesny.
- Nie poddam się, rozumiesz? Kocham go i zrobię wszystko żeby go odzyskać. On będzie mój. Tylko mój! - wykrzyczała. - A ty mi w tym nie przeszkodzisz. Nie ciesz się za długo rolą jego narzeczonej, bo wkrótce zajmę twoje miejsce. Możesz być tego pewna. I nie waż mi się w tym przeszkadzać, bo nie wiesz do czego jestem zdolna. W jej głosie kryła się groźba i było tyle zapalczywej determinacji, że się wzdrygnęłam. Po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że Oliwia jest szalona. To niebezpieczna wariatka. Muszę o wszystkim zawiadomić Piotrka. On musi się o tym dowiedzieć, bo to może pokrzyżować nasze plany. Zwłaszcza, że już jutro ślub jego ojca. Na samą myśl serce mi zaczęło szybciej bić, a dłonie zwilgotniały. Denerwowałam się. A groźby Oliwi jeszcze ten stres potęgowały. Rozbolał mnie żołądek. Oliwia chyba musiała dojrzeć jakiś grymas na mojej twarzy, bo rzuciła ze złośliwą satysfakcją:
- Ha ha, czyżbyś zdała sobie sprawę ze swojej porażki? Nareszcie do ciebie dotarło, że nie masz ze mną szans? Spójrz na siebie, jesteś żałosna. Ta ja Oliwia Albertyńska będę żoną syna jednego z najbogatszych ludzi w tym mieście, a ty możesz się zadowolić co najwyżej rolą jego służącej – wybuchnęła śmiechem. Obróciła się na pięcie i wyszła.
A ja poczułam jak rośnie we mnie chęć mordu.
- Uspokój się Kinga– nakazał mi mój wewnętrzny głos – oddychaj, tak, a teraz policz do dziesięciu. Doskonale – pochwalił, gdy już się opanowałam. - Nie przejmuj się tą blond zołzą. Ona do pięt ci nie dorasta. Tylko bądź sobą, a wszystko się uda. To wystarczy, zobaczysz.
Pokrzepiona jego słowami wyjęłam z torby telefon i zadzwoniłam do Piotrka.


Czasem miłość to za mało 2014-09-23

Czasem


nie wystarczy kogoś kochać


Czasem


miłość to za mało


by móc razem być


 


Czasem


ciężko się z tą prawdą pogodzić


Czasem


trudno z tą prawdą żyć


 


Czasem


trzeba znaleźć w sobie odwagę


Czasem


należy pozwolić miłości odejść


Czasem


musimy ją na dnie swego serca skryć


Czasem...


Miłość 2014-09-23

 Ta miłość jest jak gwiazdy,


biegnę ku nim,


ale nigdy ich nie dosięgnę...


Jesień. 2014-09-20

Liście tęsknoty z drzewa twojego cierpienia


opadają


każdego dnia jest ich coraz mniej


Smutek


przepełnia cię od czubka aż do korzenia


Pod korą ukryte głęboko


drzemią


zapomniane przez ciebie marzenia


mchem porastają


próbując nieśmiało wyjść


na wolność


skrywane wewnątrz pragnienia


Nie pozwól


by nienawiść zatruła twoje soki


pod naporem trosk łamiąc konary


tracisz oparcie


przewracasz się


umierasz


a przecież nie musi tak być


wystarczy twa silna wola


byś mógł się podnieść


i walczyć


byś mógł znowu zacząć żyć.


,,Nierozważna, ale romantyczna". 2014-09-19

                                                                            ***
- Wiedziałeś, że ona tutaj pracuje? Co jeszcze przede mną ukrywasz?- nie potrafiłam ukryć gniewu i zazdrości, a jednocześnie chciałam, żeby Piotrek wyjaśnił mi o co w tym wszystkim chodzi.
- Kinga uspokój się, wszystko ci wytłumaczę – zaczął, starając się mnie uspokoić. - Na początku, gdy zacząłem pracę tutaj nie wiedziałem, że Oliwia też jest tu zatrudniona. Jakieś dwa tygodnie temu zobaczyłem ją wychodzącą z gabinetu szefa. Na szczęście ona mnie nie widziała. Dzisiaj wpadliśmy na siebie po raz pierwszy. Przecież widziałeś jakie było jej zaskoczenie, gdy mnie zobaczyła. Nie okłamałbym cię. Niczego przed tobą nie ukrywam i chcę żebyś wiedziała, że nic mnie z nią nie łączy. Rozstaliśmy się ponad rok temu i od tamtej pory jej nie widziałem – dokończył patrząc mi uważnie w oczy. Jego spojrzenie nie kłamało. Było szczere i pełnie ciepła.
Teraz ja musiałam mu coś wyznać. Szczerość za szczerość.
- Wiedziała, że tu pracujesz. Rozmawiałyśmy o tobie – przyznałam się. - Wiesz czemu była zaskoczona? Bo nie spodziewała się zastać cię w moich ramionach. To ją tak wkurzyło. Mogę iść o zakład, że teraz mi dopiecze – powiedziałam jednocześnie myśląc o tym, że Oliwia nie pogodziła się z ich rozstaniem. Zważywszy na jej dzisiejszą reakcję na nasz widok. A zwłaszcza na widok Piotrka. Teraz rozumiałam jej zainteresowanie nim i jego ojcem. A ja naiwna myślałam, że nic się za tym nie kryje podejrzanego, a tu proszę. Wyszło szydło z worka. Może Oliwia nadal jest w Piotrku zakochana? Jeśli tak jest to mam przerąbane. Jest zawzięta i w żadnym razie mi nie odpuści. Coś czuję, że od dzisiaj jestem wrogiem numer jeden na jej liście. Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym i zrobiło mi się gorąco. Nie wiem czemu, ale bałam się Oliwii. Przecież to wariatka.
- Nie rozumiem, jak mogłeś z nią być? - wyraziłam swoje myśli na głos. - Przecież Oliwia to manipulantka, materialistka, w dodatku jest pozbawiona jakichkolwiek skrupułów i zasad moralnych.
- Na początku o tym nie wiedziałem – przyznał szczerze – ale niedługo po naszej pierwszej rocznicy przekonałem się na własnej skórze jaka jest naprawdę. Gdy ją przejrzałem nawet się nie zawstydziła. Oszukiwała mnie praktycznie od początku. Może zależało jej na mnie, ale jednego byłem pewien bardziej niż mnie kochała pieniądze mojego ojca. Rozstałem się z nią, gdy dowiedziałem się, że nie jestem jedynym mężczyzną w jej życiu – w słowach Piotrka było wiele goryczy.
Ta modliszka wykorzystała go, a teraz będzie uprzykrzała moje życie. Gorzej już chyba być nie mogło.
- A co będzie jeśli ona przyjdzie jutro na ślub twojego ojca?
- Oby twoje obawy się nie potwierdziły – westchnął Piotrek – wszystko mamy opracowane w najmniejszym szczególe. Musi się udać.
- Wiem, ale nie braliśmy pod uwagę faktu, że twoja była może się tam pojawić i wszystko szlag trafi – coraz trudniej było mi ukryć zdenerwowanie. Piotrek widząc to podszedł do mnie objął i przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Tego mi było potrzeba. Jego silne ramiona dawały mi oparcie i dodawały otuchy.
- Nie martw się – starał się mnie pocieszyć – uda nam się, zobaczysz. Po czym pocałował mnie krótko w policzek. - Ja się wszystkim zajmę. Niczym się nie przejmuj. - Zobaczymy się po południu. I wyszedł z pokoju.
A ja miałam wrażenie, że nad moją głową zbierają się czarne chmury, tym bardziej, że czekało mnie jeszcze starcie z Oliwią. Muszę zachować zimną krew i nie dać się wyprowadzić z równowagi, pomyślałam, gdy drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł nie kto inny tylko Oliwia. Jej spojrzenie aż mnie zmroziło. Wzdrygnęłam się, a po plecach przebiegł mi nieprzyjemny dreszcz. Ona widząc moją reakcję zmrużyła oczy posyłając mi pełne złośliwej satysfakcji spojrzenie, po czym rzuciła nieuprzejmym, aroganckim tonem:
- No to teraz sobie porozmawiamy, ty fałszywa flądro.


Siła przyjaźni. 2014-09-18

Kiedy wydaje ci się, że nic dobrego


już w życiu cię nie spotka,


gdy zwątpienie przepełnia twe serce


nie poddawaj się,


 


zwątpieniu powiedz ,,żegnaj”,


gdy zły los piętrzy przeciwności


i na twojej drodze stawia przeszkód wiele,


są blisko ciebie oddane ci osoby


gotowe zawsze cię wspierać - przyjaciele


 


oni nigdy się nie odwrócą,


gdy będziesz w potrzebie


pamiętaj, że siła przyjaźni


jest największa na świecie


ona nigdy cię nie zawiedzie.


 


Nie zostało już nic. 2014-09-18

KIEDY ZAMIERA ŚWIAT


GDY WSTAJE NOC


NIEBO GRANATOWIEJE


CIEMNIEJĄC NA HORYZONCIE


BEZ GWIAZD


 


KIEDY UMIERA NADZIEJA


RODZI SIĘ PUSTKA W SERCU


PRZERAŹLIWIE OBCY


WYDAJE SIĘ KAŻDY


ZNAJOMY GEST


 


KIEDY SŁOWO PRZEPRASZAM


NIE ZNACZY JUŻ NIC


A ŁZY SĄ TYLKO NA POKAZ


SKRUCHA NIESZCZERĄ JEST


 


NIE MA WYBACZENIA


NIE MA ZROZUMIENIA


NIE ZOSTAŁO JUŻ NIC...


 


Nie bój się marzeń 2014-09-17

Nie wątp nigdy w moc miłości


choć rani piękną jest


nadaje twemu życiu sens


pokona każdą przeszkodę


napełni twe serce nadzieją


 


Nie bój się jej zaufać


w głos duszy się wsłuchaj


serce ci podpowie jaką obrać drogę


i chodź czasem jest krętą


zaprowadzi cię do celu


 


Nie porzucaj marzeń


one zawsze się spełniają


jeśli tego mocno pragniesz


jeśli tego bardzo chcesz


znajdziesz w sobie siłę


by spełnić je


 


Nie odwracaj się z obawą, ze strachem


gdy przeszłość cie woła


nie lękaj się jej


przegnaj demony i


żyj teraźniejszym czasem


a przyszłość


ukaże się w kolorowych barwach


i uśmiech zagości na stałe na twarzy twej.


 


 


Gdzie jesteś? 2014-09-16

Jest noc.


Mrok.


Upadam w ciemności.


Nie widząc.


Nic.


Gdzie jesteś?


Wołam cię.


Odpowiada mi cisza.


Zimno jest.


Drżę.


Gdzie jesteś?


Chodź.


Zabierz mnie stąd.


Łza.


Jedna, druga, trzecia.


To ja płaczę?


Czy wiatr szlocha?


Zabierz mnie stąd.


Ogrzej mnie.


W swych ramionach.


Gdzie jesteś?


Wołam cię.


Ciebie już nie ma.


Odszedłeś na zawsze.


Nie wrócisz.


Nigdy.


A ja zostałam.


Tutaj.


Sama.


Chłód przenika mnie.


Na wskroś.


Zabierz mnie ze sobą.


Tam.


Gdzie jesteś.


Ucieknę.


Chcesz?


Rzucę się w przepaść.


Złapiesz mnie?


 


Znajdź w sobie siłę. 2014-09-16

Kiedy życie cię przytłacza,



gdy nadzieja powoli umiera



nie daj się przeciwnościom losu,



gdy smutek uśmiech zabiera



 



kiedy marzenia oddalają się



za mgłą ukryte



nie pozwól by zły los



zatriumfował,



walcz choć braknie ci sił



 



w sercu znajdziesz odwagę



by spojrzeć nieprzyjaciołom w twarz



nie oglądaj się za siebie,



gdy ogarnia zwątpienie



 



pamiętaj, że życie tylko jedno masz



wiara w lepsze jutro niech będzie



twoim przewodnikiem



po krętych ścieżkach życia.


 


 


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-09-16

                                                                              ***
 
W porze lanczu, gdy wracałam z pokoju socjalnego niosąc kubek zielonej herbaty na korytarzu natknęłam się na Piotrka. Skinął mi uprzejmie głową i wyminął mnie bez słowa z obojętną miną.
- Piotrek! - krzyknęłam za nim. O dziwo przystanął, po czym powoli odwrócił się i spojrzał na mnie. - Porozmawiajmy. Proszę – dokończyłam błagalnym tonem.
- Wszystko już zostało powiedziane. Nie mamy o czym rozmawiać – odparł chłodnym tonem wyraźnie trzymając mnie na dystans. Uraziłam go i miał absolutne prawo żeby się na mnie gniewać.
- Daj mi pięć minut, żeby się wytłumaczyć. Proszę – spojrzałam mu z nadzieją w oczy.
Piotrek po chwili milczenia zgodził się.
- Dobrze, ale chyba nie będziemy rozmawiali na korytarzu?
- Nie, chodźmy do działu kadr. Koleżanka wyszła na obiad, więc będziemy mogli w spokoju porozmawiać.
Gdy znaleźliśmy się w pokoju postawiłam kubek z herbatą na swoim biurku i odwróciłam się w stronę Piotrka. Czekał cierpliwie na moje wyjaśnienia, lecz szare oczy nie patrzyły już na mnie tak jak wcześniej. Nie było w nich ciepła ani sympatii. I to moja wina. Jak zwykle musiałam wszystko popsuć swoim brakiem zaufania. Wzięłam głęboki oddech.
- Chciałabym cię bardzo przeprosić za wczoraj – zaczęłam patrząc mu w oczy - nie powinnam była się tak zachować. Zraniłam cię i jest mi z tego powodu niezmiernie przykro. Chcę żebyś wiedział, że zależy mi na tobie, ale kiedyś ktoś mnie bardzo zawiódł i od tamtej pory jestem nieufna wobec każdego mężczyzny, którego poznam.
- To wszystko?
- Tak – spuściłam głowę. Bałam się spojrzeć mu w oczy. Serce mi waliło jak oszalałe.
- Naprawdę ci na mnie zależy?
- Tak – przyznałam, ale …
Nie dał mi dokończyć, bo przyciągnął mnie do siebie jednym ruchem i mocno pocałował. Było w tym jednym pocałunku tyle pożądania, desperacji i tęsknoty, że się aż przeraziłam, ale bez wahania odpowiedziałam tym samym. Całowaliśmy się jak szaleni całkowicie zapominając o tym, gdzie jesteśmy. Nic nie było teraz ważniejsze od naszego wybuchu namiętności. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na pocałunkach i pieszczotach, gdy nagle do pokoju ktoś wszedł. Usłyszałam piskliwy kobiecy głos.
- Co tu się dzieje?
Piotrek i ja z trudem oderwaliśmy się od siebie, z trudem łapaliśmy oddech. Ubrania mieliśmy w nieładzie. Nieprzytomnym wzrokiem spojrzałam na kobietę stojącą w wejściu. I dostałam jak obuchem w głowę. To była Oliwia. Z miejsca poczerwieniałam jak piwonia, a oddech uwiązł mi w gardle. No to już po mnie, pomyślałam.
Jednak koleżanka nie patrzyła na mnie. Ona patrzyła kompletnie zaskoczonym wzrokiem na mojego towarzysza.
- Piotrek? - zdołała wykrztusić.
- Oliwia? - odparł równie zaskoczony.
- To wy się znacie? - wtrąciłam.
Spojrzeli na mnie oboje, jakby dopiero teraz zdali sobie sprawę z mojej obecności.
Oliwia rzuciła mi pełne wściekłości spojrzenie.
- Zdrajczyni – syknęła, po czym wyjaśniła oschłym tonem. - Tak, znamy się. Wyobraź sobie, że ja i Piotrek byliśmy parą – rzuciła mi pełen wyższości uśmieszek. Miałam ochotę ją udusić gołymi rękami. Ta modliszka nie przepuści nikomu. Znając jej sposób prowadzenia się pewnie spała z połową miasta. A ja jak ta idiotka zakochałam się w jej byłym. Miałam nadzieję, że to tylko mi się śni.
- To prawda? - zwróciłam się do Piotrka mając nadzieję, że zaprzeczy.
- Niestety tak - potwierdził słowa Oliwii. - Spotykaliśmy się przez rok. Ale to przeszłość. Nic już nas nie łączy – wyjaśnił posyłając jej lodowate spojrzenie.
- To się jeszcze okaże – odparła hardo Oliwia nim wyszła i z trzaskiem zamknęła za sobą drzwi.
W pokoju zapadła głucha cisza.


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-09-15

                                                           ***
 
Chwilę przed dwudziestą sprzątając po kolacji usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie spodziewałam się nikogo. Jakie było moje zaskoczenie, gdy na progu ujrzałam Piotrka.
- Cześć, nie przeszkadzam? - rzekł na powitanie posyłając zabójczy uśmiech, od którego zmiękły mi kolana. Miał na sobie jeansy i czarny sweter. Seksowny to stwierdzenie, które nawet w połowie nie odzwierciedlało tego jaki Piotrek roztaczał wokół siebie urok. I był tak niewiarygodnie przystojny. Wyglądał jak deser, na który miałam ochotę się skusić. Musiałam użyć całej swojej silnej woli, żeby nie paść mu w ramiona.
- Cześć, nie spodziewałam się ciebie. Coś się stało? - zapytałam starając się opanować drżenie, gdy wprowadziłam Piotrka do salonu. W myślach próbowałam przypomnieć sobie jaką mam dzisiaj na sobie bieliznę, gdyby okazało się, że tego wieczora Piotrek zaplanował mnie uwieść. Na samą myśl o tym poczułam, jak oblewam się rumieńcem. Serce zaczęło mi szybciej bić, ale głos rozsądku zakazał mi zbaczać na niebezpieczne tory. Jeśli nie chciałam skończyć ze złamanym sercem musiałam zachować dystans. Tylko jak długo uda mi się grać niedostępną?
- Nie, ale pomyślałem, że powinniśmy lepiej się poznać nim odegramy nasze przedstawienie w weekend. Spędzić ze sobą trochę czasu. Powiedziałem już ojcu, że mam narzeczoną – oznajmił siadając na sofie.
- I jaka była jego reakcja?
- A jak myślisz? Ojciec bardzo się ucieszył. Nie może się doczekać żeby cię poznać.
- Gdybym wcześniej wiedziała kim jest twój ojciec nie wiem czy zdecydowałabym się na to całe udawane narzeczeństwo. Nie mówiłeś mi, że jesteś synem milionera.
- Nie chwalę się tym – zaczął - prawdę powiedziawszy staram się to ukrywać jak tylko mogę. Uczę się na błędach – wzruszył ramionami, w szarych oczach czaił się smutek - kobiety, które do tej pory poznawałem spotykały się ze mną jedynie po to by dorwać się do pieniędzy mojego ojca.
- Nie wszystkie kobiety to materialistki – stwierdziłam. - Znam wiele takich, dla których liczą się zupełnie inne wartości niż pieniądze.
- Tak? A jakie? - zapytał uważnie mi się przyglądając i nachylając w moją stronę. Owionął mnie jego zapach. Poczułam jak motyle budzą się w moim brzuchu. Ten mężczyzna zbyt silnie na mnie działał. Musiałam się mieć na baczności. Wystarczyłaby chwila nieuwagi bym znalazła się w jego ramionach.
- Miłość, przyjaźń, rodzina, zdrowie – zaczęłam wyliczać. - Tego nie kupisz za pieniądze. Bogacze myślą, że jak mają gruby portfel to mogą wszystko i świat rzuci im się do stóp. Nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak się mylą. Zauważyłeś, że przeważnie ci bardzo bogaci są jednocześnie przeraźliwie samotni?
Piotrek spojrzał na mnie nieodgadnionym wzrokiem. W szarych oczach dostrzegłam błysk zrozumienia.
- Jesteś wyjątkową kobietą Kinga. Wiedziałem o tym, gdy tylko cię pierwszy raz ujrzałem w biurze – wyznał i wziął mnie za rękę. Nasze spojrzenia się spotkały. I wyrażały jedno. Namiętność. Przeraziłam się własnych uczuć. Wiedziałam, że Piotrek to nie jest mężczyzna dla mnie, bo zbyt wiele nas dzieliło, ale moje głupie romantyczne serce mówiło coś zupełnie innego. Jednak wszelkie logiczne myśli wyparowały mi z głowy, gdy tylko jego gorące wargi spoczęły na moich, a pocałunek sprawił, że zabrakło mi tchu. W jednej chwili całowaliśmy się jakby jutra miało nie być, a sekundę później odepchnęłam Piotrka od siebie i odsunęłam się na sam koniec kanapy. Oddychanie przychodziło mi z trudem. Piotrek też ciężko oddychał. Szare oczy płonęły pożądaniem, ale dostrzegłam w nich odrobinę żalu i niezrozumienie. Za to ani źdźbła skruchy.
- Nie powinniśmy tego robić – oznajmiłam drżącym głosem. Choć myślałam zupełnie co innego. - Nie możemy się angażować. Czyżbyś zapomniał, że tylko udajemy zakochanych? – po czym pewniejszym głosem dodałam - uważam, że najlepiej będzie jak zachowamy dystans do czasu aż ta cała szopka skończy. Tak będzie lepiej...
- Dla kogo? Dla ciebie? - przerwał mi Piotrek. Głos mu drżał od tłumionych emocji. - Kinga nie rozumiesz, że pragnę cię jak szalony? Nie widzisz tego? - przysunął się do mnie, a ja odskoczyłam jak oparzona. Nie umknęło to jego uwadze, a po jego twarzy przebiegł grymas zaskoczenia.
- Mówisz to po to żeby mnie uwieść czy po to żebym nie wypadła z roli twojej narzeczonej w sobotę? - podniosłam się.
On również. Staliśmy naprzeciwko siebie gotowi rzucić się na siebie, albo sobie do gardeł. W tej chwili nie wiedziałam, co gorsze.
- Co? Ty mi nie wierzysz? - Piotrek podniósł głos. Był wyraźnie wściekły. Urażony. Zraniony. Chyba mi się wydawało - starałam się usprawiedliwić, przez co nie poczułam się ani trochę lepiej. Czułam się po prostu podle. Słowa Piotrka tylko to uczucie pogłębiły. Nie potrafiłam mu zaufać, i przez to go zraniłam.
- Myślisz pewnie, że chcę cię wykorzystać by dostać to, co chcę a później gdy ta cała farsa się skończy zapomnę o tobie. Tak właśnie myślisz?
Odpowiedziało mu moje milczenie, które było aż nadto wymowne.
- Aż tak nisko mnie cenisz? – podniósł się z kanapy. - Rozumiem. Nic już nie mów. Wychodzę – oznajmił. Szare oczy patrzyły na mnie chłodno i z wyrzutem. Miał nadzieję, że go zatrzymam, lecz ja tego nie zrobiłam. Piotrek odczekał chwilę po czym bez słowa wyminął mnie i wyszedł z salonu z trzaskiem zamykając drzwi za sobą. Zostałam sama, a cisza aż dzwoniła mi w uszach. Stałam jak odrętwiała, gdy odezwał się mój wewnętrzny głos.
Wiesz, co Kinga teraz to naprawdę przesadziłaś.
A ja nie wiedząc czemu rozpłakałam się.


Deszcz... 2014-09-13

MOKNIESZ


KROPLA ZA KROPLĄ


NASIĄKASZ


DESZCZ


TO TWOJE ŁZY CZY NIEBO PŁACZE?


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-09-10

                                                                                                              ***


Jeśli sądziłam, że Piotrek słysząc moją deklarację ucieknie w popłochu to byłam w błędzie. Miałam nadzieję, że uzna mnie za wariatkę i poszuka innej dziewczyny, żeby udawała jego narzeczoną. Mój plan całkowicie spalił na panewce.
- Jeśli to żart to mało śmieszny – stwierdził wreszcie po długiej chwili niezręcznego milczenia, która zapadła po moim wyznaniu. Powietrze aż drgało od napięcia, które się między nami wytworzyło. - Kinga ja cię doskonale rozumiem. Denerwujesz się i to normalne, ale nie możesz się teraz wycofać. Klamka już zapadła. Wszystko jest dopracowane na ostatni guzik – powiedział i wziął mnie za rękę.
Ciepło jego silnej dłoni sprawiło, że większość moich obaw i wątpliwości ulotniła się. Szare oczy patrzyły na mnie proszącym wzrokiem, jakbym była ostatnią deską ratunku. Nie mogłam go teraz zostawić. Wykonam swoje zadanie, a potem zniknę z jego życia. Szkoda tylko, że moje romantyczne serce nie chce mnie słuchać. Po raz kolejny zdałam sobie sprawę z tego, że Piotrek to mężczyzna, który wie czego chce i zdobywa to co chce, bo wystarczył kwadrans by przekonał mnie żebym nie rezygnowała z roli jego narzeczonej używając w tym celu wszystkich swoich uwodzicielskich sztuczek, przy których ja byłam bezbronna. Tak łatwo było się w nim zakochać. Te szare oczy z pewnością złamały już niejedno kobiece serce. Może jego pocałunki też były udawane? Może w ten sposób chciał zdobyć moje zaufanie? Sama już nie wiedziałam co mam myśleć. Może popadam w paranoję? To wszystko wina Oliwii. A ja nie wiedzieć czemu drżałam na samą myśl o tym, że w sobotę Oliwia dowie się prawdy. I w pracy zrobi mi piekło z tego powodu. Ona jest pamiętliwa i na każdym kroku będzie mi wypominała zdradę. Chociaż tak naprawdę zobaczy tylko to, co Piotrek chce żeby wszyscy zobaczyli. Będziemy udawali zakochanych i szczęśliwych, a po ślubie jego ojca rozstaniemy się, wpierw urządzając efektowną kłótnię. Piotrek wszystko już zaplanował w każdym szczególe. Ja tylko miałam odegrać swoją rolę, a później zniknąć z jego życia. Gdybym przypuszczała, że stracę dla niego głowę nie zgodziłabym się, ale było za późno, a mleko już się rozlało. Nie ma co rozpaczać trzeba się wziąć w garść. I zrobić dla Piotrka to o co mnie poprosił. Nawet jeśli później przyjdzie mi gorzko tego żałować wspomnienia chwil, które razem spędzimy będą mi osładzać ponury powrót do rzeczywistości. Oczywiście tak jak Piotrek wcześniej zaplanował po spotkaniu w kawiarni zabrał mnie na zakupy. Po dwóch godzinach wychodziliśmy z centrum handlowego potwornie zmęczeni, ale zadowoleni. Nie tylko znalazłam suknię, ale również udało mi się dobrać odpowiednie buty i torebkę, nie wyłączając biżuterii. Piotrek za wszystko płacił swoją platynową kartą nawet nie patrząc na ceny, a sama suknia kosztowała połowę mojej pensji. Oliwia miała rację mówiąc, że jest obrzydliwie bogaty. Tylko co z tego skoro ja przy nim czułam się jak kopciuszek. Biedaczka i bogacz. I wielka miłość w tle. Myślałby ktoś. Już widzę te plotkarskie języki, które powtarzają sobie z ust do ust, że oto cwana podrywaczka uwiodła spadkobiercę fortuny robiąc to dla pieniędzy. I nikogo nie będzie interesowało, że jest inaczej. Każdy uzna to za oczywistość. Ludzie od zawsze pragnęli tylko pieniędzy i władzy. I każdy sądzi według siebie. Co z tego, że ja myślałam inaczej skoro i tak zostanę zaszufladkowana i przypną mi etykietkę karierowiczki. Uch, gdybym wiedziała w co się pakuję nigdy bym się na to nie zgodziła. Ale nie, ja musiałam być roztargniona i lekkomyślna. Jak zawsze zresztą. No i teraz przyjdzie mi za to zapłacić. Nie wiedziałam jednak, że nie wszystko pójdzie zgodnie z planem, a cała ta mistyfikacja wymknie się spod kontroli. Niebawem miałam się o tym przekonać na własnej skórze.
 


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-09-09


    ***



    Kiedy znalazłam się na korytarzu zaczęłam gorączkowo myśleć co zrobić w zaistniałej sytuacji, gdy nagle z pokoju socjalnego wyszła wysoka, przystojna blondynka - Marta niosąc kubek kawy. Natychmiast ją zagadnęłam  czy nie widziała gdzieś Piotrka. Przecząco pokręciła głową i nie zatrzymując się poszła do sekretariatu. Westchnęłam i wyciągnęłam z torebki telefon. Szybko wystukałam numer. Po trzech sygnałach Piotrek odebrał, bo to do niego dzwoniłam.
- Gdzie jesteś? - wyrzuciłam z siebie pytanie jednym tchem. - Muszę się z tobą zobaczyć, natychmiast. To bardzo ważne – dodałam z naciskiem na ostatnie zdanie.
- Miałem coś do załatwienia na mieście. Kinga, stało się coś? Wydajesz się być zdenerwowana.
- Jeszcze nie, ale stanie się jeśli natychmiast się nie spotkamy.
- Dobrze, czekam zatem na ciebie w kawiarni w centrum handlowym. Najpierw porozmawiamy, a później poszukamy dla ciebie stroju na ślub – zdecydował. - Zgadzasz się?
- Tak, będę za pół godziny. Do zobaczenia - pożegnałam się szybko i rozłączyłam. Wcisnęłam telefon do torby i odetchnęłam chcąc się nieco uspokoić, bo wiedziałam, że najgorsze dopiero mnie czeka. Z firmy wybiegłam jakby mnie goniło stado dzikich psów. Nie zważając na to, że mam na nogach dziewięcio centymetrowe szpilki i że wychodzę w trakcie godzin pracy. Miałam nadzieje, że szef się o tym nie dowie. A gdyby się tak stało zdecydowałam, że wcisnę mu jakąś bajeczkę o sprawie życia i śmierci, którą musiałam załatwić. Do galerii dojechałam tramwajem. Były to raptem trzy przystanki, ale jak na złość trafiłam na godziny szczytu, więc zamiast pięciu minut straciłam piętnaście. Truchtem ruszyłam chodnikiem i odruchowo spojrzałam na zegarek. Modliłam się w duchu, żeby Piotrek czekał już na mnie w kawiarni, a z drugiej strony bałam się rozmowy z nim. Wiedziałam, że to co chcę mu powiedzieć nie zostanie przyjęte zbyt przychylnie, a wybuch gniewu jaki nastąpi zmiecie mnie z powierzchni ziemi. Ale nie widziałam innego wyjścia. Wjechałam ruchomymi schodami na samą górę i skręciłam w lewo. Po chwili znalazłam się w przytulnym wnętrzu kawiarni. Rozejrzałam się i przy jednym ze stolików dostrzegłam Piotrka. Nie zauważył mnie, bo sprawdzał coś w swoim tablecie. Miałam chwilę na to żeby przypomnieć sobie jaki jest przystojny, a serce aż mi się ścisnęło na widok jego ciemnych włosów i szczupłej, silnej sylwetki. Nawet teraz czułam emanującą od niego pewność siebie i męskość. Tak seksowny mężczyzna z pewnością był marzeniem niejednej kobiety, a ja zakochałam się w nim jak małolata. Piotrek chyba wyczuł na sobie moje spojrzenie, bo przerwał swoje zajęcie i podniósł wzrok prosto na mnie. Zarumieniłam się, czując się jak przyłapana na gorącym uczynku. Ruszyłam w jego stronę, a on podniósł się i ominąwszy stolik wyszedł mi na spotkanie.
- Cześć, miło znów cię zobaczyć - rzekł na powitanie i nim zdołałam coś odpowiedzieć przytulił mnie i pocałował. Był to krótki pocałunek na powitanie, ale zdołał rozpalić we mnie ogień. Kolejny raz zdałam sobie sprawę, że przy tym mężczyźnie jestem bezbronna jak dziecko. Wszystkie moje mechanizmy obronne przestawały działać. Nawet mój wewnętrzny głos milkł przy Piotrku. Byłam zdana tylko na siebie.
- Cześć – zdołałam wyjąkać i uśmiechnęłam się nerwowo, czując na sobie jego badawcze spojrzenie. Dostrzegłam w nim zaciekawienie z nutką rozbawienia. Chyba zdawał sobie sprawę z tego jaki ma wpływ na moje zmysły. Mężczyźni przeważnie wiedzą takie rzeczy. W jego przypadku nie mogło być inaczej. Był błyskotliwy i inteligentny. A ja byłam zbyt marną aktorką by ukryć przed nim cokolwiek.
- Czego się napijesz? - zapytał uśmiechając się do mnie ciepło. Wyraźnie był w dobrym humorze, a ja za chwilę miałam to zepsuć. Nienawidziłam się za to, ale musiałam to zrobić.
- Kawę latte poproszę.
Piotrek skinął na kelnera i złożył zamówienie. Ja w tym czasie zbierałam siły na to, co miało za chwilę nastąpić.
- A zatem powiesz mi co się stało? Przez telefon byłaś bardzo zdenerwowana – Piotrek od razu przeszedł do rzeczy. Patrzył na mnie z niepokojem. Czyżbym dojrzała troskę w jego oczach? Martwił się o mnie, a ja miałam za chwile wbić nóż w jego serce. Poczułam się jak najgorsza świnia. Jutro z pewnością spojrzę na siebie w lustrze z obrzydzeniem.
- Kinga? Nad czym się tak zamyśliłaś? Co się dzieje?
- Wybacz, ale nie mam innego wyjścia. Wiem, że mnie za to znienawidzisz i masz do tego absolutne prawo...
- Mów – przerwał mi zdecydowanym tonem i spojrzał na mnie wzrokiem od którego ciarki przebiegły mi po plecach.
- Nie pójdę z tobą na ślub ojca. Zapomnij proszę o naszej umowie – mój głos był stanowczy. Sama się zdziwiłam, że ani na chwilę mi nie zadrżał. Nie mogło być wątpliwości, co do mojej decyzji, a w moim głosie wahania.
- Co proszę? To chyba jakiś żart. Chyba nie mówisz tego poważnie – Piotrek podniósł głos, był wzburzony i trudno mu się dziwić. - Nie możesz się teraz wycofać, rozumiesz?
- A właśnie, że mogę. Nie pójdę z tobą. Musisz znaleźć kogoś innego. Do ślubu łącznie z sobotą zostały dwa dni. Masz jeszcze czas na znalezienie innej partnerki. Jak chcesz pomogę ci w tym.
- Podaj mi choć jeden sensowny powód dla którego tak nagle zmieniłaś zdanie – głos Piotrka był chłodny i opanowany. Szare oczy spoczęły na mnie i patrzyły uważnie. Bardzo uważnie. Poczułam jak panika chwyta mnie za gardło. Co ja mu powiem? Że wystraszyłam się Oliwi? I tego, co zrobi jak się dowie o mojej mistyfikacji? Przecież Piotrek mnie wyśmieje. Trudno i tak już jestem stracona w jego oczach. To, że się pogrążę jeszcze bardziej nie ma teraz znaczenia. I nagle oświeciło mnie. Już wiedziałam, co mam zrobić.
- Dobrze, powiem ci prawdę – zaczęłam - nie chcę udawać twojej narzeczonej. Ja chcę nią być naprawdę – wyznałam jednym tchem.


                                                                    ***


,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-09-04


                                                                                                  ***
   Następnego dnia w pracy byłam dziwnie poddenerwowana i niespokojna. Nie wiedziałam czemu mam to przypisać. Kolacji z Piotrkiem, jego gorącym pocałunkom czy tego, co czeka mnie w sobotę. Jakby tego było mało Oliwia raczyła mnie, czy tego chciałam cze nie, najnowszymi biurowymi plotkami. Na początku wcale jej nie słuchałam, ale w pewnym momencie do mojej świadomości przebiło się po raz kolejny imię Piotrka. Kryjąc zaciekawienie podniosłam wzrok znad komputera i spojrzałam w jej stronę i wtedy do moich uszu zaczęły dobiegać słowa wyrzucane przez Oliwię z prędkością karabinu maszynowego. Ciężko było rozmówcy wydobyć z tego chaosu cokolwiek, ale ja pracując z nią w jednym pokoju, od prawie dwóch lat, potrafiłam z tej jej paplaniny zrozumieć każde zdanie.
- … i podobno pokazał się wreszcie z tą swoją narzeczoną, którą tak skrzętnie ukrywał. Uwierzysz? Ciekawa jestem, jak ona wygląda... - westchnęła - musi być zjawiskowo piękna, skoro udało jej się zdobyć serce takiego przystojniaka, przecież to, jak wygrana na loterii. W dodatku jest obłędnie bogaty i pochodzi z dobrej rodziny. Zazdroszczę jej – paplała przejęta, aż na policzki wystąpiły jej rumieńce ekscytacji.
- O kim ty mówisz? - wtrąciłam, czując, jak pocą mi się ręce ze zdenerwowania.
     - O Piotrku, naszym informatyku. Nie słyszałaś, że najlepsza partia w naszej firmie nie jest już do wzięcia? - mówiąc to popatrzyła na mnie, jak na kosmitkę. - Czy ty w ogóle zauważasz, co się dzieje wokół ciebie? Ostatnio jesteś jakaś inna, chodzisz zamyślona i …
- Mam problemy natury osobistej – wtrąciłam po raz kolejny, tłumiąc irytację. - Nic o czym musiałabyś wiedzieć.
Ale jej przygadałaś – pochwalił mnie mój wewnętrzny głos. Nie ma to jak cięta riposta Kingi. Choć stać cię na lepszą... - Jak zwykle z łyżce modu znalazła się i łyżka dziegciu.
- Jasne, nie chcesz to nie mów – rzuciła niedbale Oliwia. Ale wiedziałam, że czuje się urażona moją odpowiedzią. - A wracając do Piotrka, może ty coś więcej wiesz? Nie słyszałaś niczego w pokoju socjalnym? - zainteresowała się.
- Nie – ucięłam – wiesz, że plotki mnie nie interesują. W tym przypadku kłamałam. Interesowały mnie aż nadto. Zwłaszcza, że dotyczyły Piotrka. - Wspomniałaś coś o tym, że jest obłędnie bogaty i z dobrej rodziny. A wiesz coś o jego ojcu?
- Kinga chcesz mi powiedzieć, że nie wiesz kto jest ojcem naszego biurowego ciacha? Przecież wszyscy to wiedzą.
- A powinnam?
Oliwia popatrzyła na mnie, jak na osobę niespełna rozumu, przewróciła oczami, westchnęła przeciągle po czym odparła:
- Listkowski jest milionerem. Od lat działa w branży farmaceutycznej, a jego firma jest jedną z najlepszych w kraju. Podobno Piotrek ma przejąć po nim schedę nie dłużej niż za dwa lata. Senior rodu Listkowskich jest w coraz gorszej formie i podupada na zdrowiu. Ostatnio leczył się w prywatnej klinice kardiologicznej, podobno ma słabe serce i przeszedł lekki udar, czy zawał, nie pamiętam dokładnie i nie może się przemęczać.
- Nie rozumiem jednego – wtrąciłam zamyślona - skoro Piotrek ma przejąc firmę po ojcu to czemu pracuje u nas?
- Byli z ojcem pokłóceni, ale gdy syn dowiedział się o chorobie ojca pogodzili się. I teraz pewnie Piotrek się zwolni i przejmie obowiązki w firmie ojca.
- Dużo wiesz – stwierdziłam z uznaniem, którego nie udało mi się ukryć. - Zapewne wiesz też o ślubie?
- A jakże. To jest dopiero sensacja. Podobno ojciec Piotrka żeni się ze swoją pielęgniarką. Zakochał się w niej na zabój. A że to młoda i piękna dziewczyna to trudno mu się dziwić. Od zawsze wiadomo, że gdy mężczyzna przechodzi kryzys wieku średniego, a tym bardziej podupada na zdrowiu, chcąc się dowartościować i pokazać otoczeniu i sobie, że mimo wszystko nadal jest pełnowartościowym mężczyzną znajduje sobie młódkę. Taką najmniej dwadzieścia lat młodszą i najlepiej głupią, jak but. Myślę, że ta pielęgniareczka musi być niegłupia skoro tak omotała staruszka. Na pewno tylko po to, żeby dorwać się do jego kasy.
Nie mierz innych swoją miarą, pomyślałam o Oliwi, ale słuchałam jej wywodu nadal, bo muszę przyznać szczerze zaciekawiło mnie to, o czym opowiadała. To było lepsze niż brazylijska telenowela. I dotyczyło po części mnie.
- Ponoć chciano mu wyperswadować ten ślub, ale on pozostał nieugięty – kontynuowała Oliwia - Ożeni się i już. A skoro on trzyma całą kasę reszta musi go słuchać. Nie sprzeciwią mu się, choć nie podzielają jego poglądów. Podobno stary Listkowski ma tylu wrogów, co przyjaciół.
- A skąd ty tyle o nim wiesz? - moje zdziwienie było aż nadto widoczne. Poczułam ukłucie irracjonalnej zazdrości wyobrażając sobie Oliwię, która dorwała w swoje szpony Piotrka.
Ta harpia nikomu nie przepuści, pomyślałam, wyobrażając sobie, jak ścieram Oliwię na proch. Chyba czas się przyznać sama przed sobą, że zakochałam się w Piotrku, sądząc po tym jakie mam mordercze myśli dotyczące potencjalnej rywalki, która nią nawet nie jest. No chyba że nie wiem wszystkiego. Ale już moja w tym głowa, żeby się dowiedzieć...
- Przyjaciółka mojej siostry jest sekretarką w firmie Listkowskiego. Od niej wszystkiego się dowiedziałam – pochwaliła się Oliwia wyrywając mnie z chwilowego zamyślenia. - Ona jest skarbnicą wiedzy o Piotrku i jego ojcu. Dzięki niej przynajmniej się nie nudzę i zawsze mam świeże plotki. A skoro zainteresowały one nawet ciebie, naszą anty plotkarę, to muszę od tej pory zdobywać ich jeszcze więcej. Dowiem się kim jest tajemnicza narzeczona Piotrka.
Słysząc nieugiętość w jej głosie zbladłam, zabrakło mi tchu. Jednak dość szybko się opanowałam i wzięłam głęboki oddech, ale wciąż unikałam jej wzroku. Myślałam gorączkowo, co robić. Serce waliło mi głucho w piersi, chcąc wyskoczyć. Ręce drżały.
Weź się w garść Kinga – polecił mój wewnętrzny głos.
Ona nie może się dowiedzieć, że to ja jestem jego narzeczoną. I to tylko taką na niby.
Poderwałam się z krzesła tak gwałtownie, że Oliwia popatrzyła na mnie podejrzliwie.
Już po tobie Kinga – odezwał się mój wewnętrzny głos. - Gdy ona dowie się prawdy zje cię żywcem, ale najpierw wydrapie ci oczy z zazdrości, że trafiła ci się lepsza partia.
- Wiesz, co muszę na chwilę wyjść coś załatwić - i nie czekając na odpowiedź Oliwii wybiegłam z pokoju.
 
 
                                                                                                ***




e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]