marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Prezent 2014-08-29

Dzisiaj chciałabym udostępnić na blogu wiersz mojego kolegi - Jana Kłosowskiego ;-)


A już w przyszłym tygodniu kolejny fragment opowiadania ,,Nierozważna, ale romantyczna". Już dzisiaj serdecznie zapraszam wszystkich czytelników mojego bloga do lektury. Miłego weekendu Wam życzę ;-)


 


***



Posmaruję Cię czarem z





czekolady szczodrej





tym nie tracącym w świetle





zazdrosnym





w tym które będzie się łudziło





i to za owocowe wersety





splecione z fali bursztynowej





siłą





z tą dającą bukiety mądre





czyli te z malującym języczkiem





wiosny





z tym który nie raz ucinał





zwątpienie





nawet w oceanie ze słownych





śmieci w jedynym dostawiającym





szorstkie przeznaczenie




Nierozważna, ale romantyczna 2014-08-23

 
                                                                                             ***
Po niezwykle udanej kolacji Piotrek odwiózł mnie. Gdy tylko zajechaliśmy przed mój dom Piotrek wyłączył silnik i niewiele się zastanawiając nachylił się w moją stronę i wziął w posiadanie moje usta. Poczułam ciepło jego warg. Jego smak oszałamiał. Jeśli chciałam zachować zdrowe zmysły musiałam przerwać ten pocałunek. Natychmiast. Zdecydowanym ruchem odepchnęłam Piotrka od siebie.
- Co ty robisz? - wychrypiałam, nerwowo odgarniając grzywkę, która zasłaniała mi oczy i unikając jego spojrzenia. Czułam je na sobie przez co jeszcze bardziej byłam zdenerwowana.
- Myślałem, że też tego chcesz …
Słysząc jego szept zadrżałam i odruchowo spojrzałam na jego usta.
- To dla mnie za szybko, przepraszam.
Piotrek popatrzył na mnie nieodgadnionym wzrokiem. Aż za dobrze wiedziałam, że robię z siebie idiotkę dając sprzeczne sygnały. Sama go prowokowałam, więc nic dziwnego że tak zareagował. Jak wybrnąć z tej sytuacji? Przecież ten pocałunek był jak spełnienie snów. Moich snów. Szkoda tylko, że nie potrafię zaufać żadnemu mężczyźnie. Nawet takiemu, który sprawia, że mam miękkie nogi, gdy mnie obejmuje i mokro w majtkach, gdy na mnie spojrzy. A Piotrek właśnie tak na mnie działał...
- Kinga, o co chodzi? Przecież uwodziłaś mnie cały wieczór. Czemu teraz się wycofujesz? Zrobiłem coś nie tak? - dociekał.
- Nie, ty jesteś wspaniały. To ja jestem do niczego – zaczęłam się usprawiedliwiać czując jak się pogrążam coraz bardziej.
- Dlaczego tak mówisz? Jesteś piękną, atrakcyjną kobietą, inteligentną i pełną tajemnic które z przyjemnością chciałbym odkrywać. I nie mówię tego tylko po to by cię uwieść. Coś między nami zaiskrzyło i nie uwierzę, że tego nie poczułaś.
Jego słowa były niczym balsam na moje złaknione komplementów serce.
- Poczułam, i tego właśnie się boję. Przeraża mnie to, co dzieje się ze mną, gdy mnie dotykasz.
- A co się dzieje, gdy cię dotykam? - uśmiechnął się.
- Nie chcesz tego wiedzieć – odwzajemniłam uśmiech czując jak motyle wirują mi w brzuchu.
Piotrek ujął moją dłoń z niezwykła czułością i pocałował wierzch dłoni patrząc mi głęboko w oczy. Natychmiast poczułam jak robi mi się gorąco i oblałam się rumieńcem. Serce waliło mi jak oszalałe. I nagle on puścił moją dłoń i wszystko minęło, jak ręką odjął. Tylko oddech uwiązł mi w gardle. Siedziałam jak otumaniona uświadamiając sobie jaką władzę ma nade mną ten mężczyzna. Byłam zgubiona.
- Dziękuję za niezwykle miły wieczór – Piotrek wyrwał mnie z zadumy. - Widzimy się jutro w pracy, a później zabieram cię do centrum handlowego. Mam nadzieję, że nie zmieniłaś zdania?
- Nie zmieniłam. Ja też ci dziękuję za kolację. Była wyśmienita. Myślisz, że znajomi twojego ojca uwierzyli w to, że jesteśmy parą?
- Każdy kto nas dzisiaj widział nie mógł mieć wątpliwości. Wypadliśmy bardzo przekonująco – uśmiechnął się znacząco i nachylił w moją stronę. Znów poczułam jego oszałamiający zapach. Przymknęłam oczy, chcąc uspokoić rozszalałe zmysły. I wtedy Piotrek mnie pocałował, a wszystko odpłynęło. Stałam się lekkim obłokiem wznoszącym się nad ziemią. Słodycz tego pocałunku sprawiła, że chciało mi się płakać i śmiać jednocześnie. Z radości, ze szczęścia, z pożądania. Nigdy czegoś podobnego nie czułam. Zdałam sobie sprawę, że odwzajemniam pocałunki z takim samym ogniem. Objęłam Piotrka za szyję wsuwając palce w jego miękkie włosy i wtulając się w niego. On przyciągnął mnie do siebie jeszcze bliżej i pogłębił pocałunek. Odczucie było obezwładniające, jakby wciągało mnie tornado. Wirowało mi w głowie a wszelkie logiczne myśli wyparowały mi z głowy. Nie wiem jakby się to skończyło, ale uratował mnie przed popełnieniem głupstwa dzwoniący telefon.
- Nie odbieram, nic nie zepsuje nam tej chwili - wyszeptał mi do ucha Piotrek. Z trudem oddychał. Szare oczy płonęły pożądaniem.
- Odbierz, może to coś ważnego – powiedziałam, jednocześnie czując jak wraca mi zdrowy rozsądek.
Telefon wciąż natrętnie dzwonił. Zrezygnowany Piotrek odebrał
- Halo? Ach to ty tato.. Co się stało? … Dobrze, rozumiem. Będę za pięć minut. Do zobaczenia – Piotrek zakończył rozmowę i spojrzał na mnie.
- Przepraszam, ale muszę jechać. Mam tylko nadzieję, że nie zapomnisz w którym miejscu skończyliśmy, bo nie ukrywam, że chciałbym kontynuować to co zaczęliśmy...
Jego spojrzenie było tak ogniste, że mogłoby spopielić na proch. Zadrżałam ogarnięta pragnieniem równie mrocznym jak noc. Moje myśli nie były czyste.
- Zastanowię się – szepnęłam, wiedząc że moje spojrzenie wyraża, to co dzieje się w moim wnętrzu. Płonie z pożądania. Piotrek odwzajemnił je. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy.
Muszę iść – powiedziałam i czar prysł. - Jeszcze raz dziękuję ci za ten wyjątkowy wieczór. I nie czekając na odpowiedź wysiadłam z auta zatrzaskując za sobą drzwi i szybko wbiegłam po schodach. Otwierając drzwi wejściowe usłyszałam warkot silnika odjeżdżającego samochodu. Wtedy dopiero odetchnęłam z ulgą. Jednak wiedziałem, że nie ucieknę przed przeznaczeniem. Nawet jeśli będę nie wiadomo jak długo się opierała ono i tak prędzej czy później mnie dopadnie.


Czyste myśli 2014-08-22

Brakuje naszym sercom miłości


bez niej czujemy się jak lilie


więdnące bez wody


 


otulę cię ramionami


przegonię czający się


na dnie duszy strach


 


zatrzymam w miejscu czas


by mógł dogonić nas


otwierając przed nami


drzwi do świata wzajemnych


pragnień


 


ciągnie nas w stronę przepaści


siła lęku przytłacza


lecz nie pozwólmy by kolejny


raz zatriumfował wzajemnych


pretensji żal


 


myśli czyste jak źródło


przejrzyste


rozlewają w naszych ciałach


namiętności żar.


 


Samotny 2014-08-16

Nie powtórzy się


nigdy więcej tamten czas


co nas łączyło


odeszło w niepamięć


wspólne dni jak za mgłą


odpłynęły w niebyt


 


nie pozwalasz tęsknocie


dojść do głosu


zagłuszasz ją


śpiewem ptaków


szumem wiatru


 


nie trzeba słów


by wyrazić to


co serce czuje


dotykiem więcej powiesz


niżeli byś chciał


niechybnie zdradzasz


swe pragnienia


myśląc, że nie dostrzegam


ich


 


może nadzieja nie umarła jeszcze


w tobie


ale nie potrafisz cofnąć słów


które raniły


zadając ból


 


odejdziesz nie walcząc


nie oglądając się za siebie


ani raz


choć dusza krzyczy z rozpaczy


nie słuchasz jej


obawiając się


że będziesz słaby


bezbronny


podatny na zranienie


otulasz się cierpieniem


i odpływasz w niebyt


całkiem sam


samotny...


 


 


Uschnięte kwiaty. 2014-08-11

Uschnięte kwiaty


na parapecie


uśpione wspomnienia


pragnące wydostać się


z zakamarków pamięci


 


a my wpatrzeni w siebie


wygłodniałymi spojrzeniami


jak zaklęci


 


wokół nas


drgające powietrze


parne i gorące


niczym nasze oddechy


 


tak blisko siebie


a jednak zbyt daleko


by razem rzucić się w


pełną języków ognia


studnię bez dna.


Przekrzyczeć ciszę 2014-08-08

Serce pełne żalu


zamyka się na dotyk


ucieka w krainę wspomnień


bojąc się skoczyć w ogień


 


niepokój ogarnia duszę


przekrzyczeć próbując


ciszę


zamykasz oczy


nie chcąc dostrzec


niemej prośby


o nadzieję


 


tęsknota


towarzysząc codziennie


zamglone posyła


spojrzenie spod rzęs


łudząc się, że zbudzi


z uśpienia serce


 


nie zniknie wiary źdźbło


choć wyblakło


spływając deszczu strugą


rozmywając ślad


po miłości.


 








Wieczny mrok 2014-08-06

Wieczny mrok


ogarnia twoją duszę


mroźny wiatr


chłodzi i tak już


zlodowaciałe serce


 


dostrzegasz


łzy jak sople lodu


zamarznięte na jej twarzy


szronem pokryta duszy


jedyna jasna cząstka


 


czarne myśli kłębią się


w głowie


nie dbasz o to, co


serce podpowiada


jesteś obojętny


na jej niemy krzyk


 


dlaczego ranisz?


dlaczego zabijasz nadzieję


w niej?


dlaczego jesteś złem?


 


 


Odpowiedzią


mrożąca krew w żyłach


cisza jest.


 


 


Nie warto było. 2014-08-04

KIEDYŚ BYLIŚMY SOBIE BLISCY


DZISIAJ TAK DALECY


TĘSKNOTA ROZRYWA SERCE


GDY NIE WIDZIMY SIĘ


 


NIE PROSZĘ BYŚ ZATRZYMAŁ MNIE


TEN JEDEN RAZ W SWYCH RAMIONACH


WIEM, ŻE ROZPADŁABYM SIĘ WTEDY


NA MILION KAWAŁKÓW


STRACONA


 


DLA MIŁOŚCI


OBDARTA Z MARZEŃ


O WSPÓLNEJ PRZYSZŁOŚCI


NADZIEJĄ PODEPRZEĆ SIĘ CHCĘ


RAZ JESZCZE ZATONĄĆ


SPŁONĄĆ


 


ZAMKNĄĆ ZA SOBĄ DRZWI


ZATRZYMAĆ W SERCU WSPOMNIENIE


BOLESNE LECZ TAK DROGIE


CENNE JAK KLEJNOT


PILNIE STRZEŻONY


 


KAŻDEGO DNIA BÓL


PRZYPOMINA MI


O TYM, ŻE NIE WARTO BYŁO


KOCHAĆ


UFAĆ


WIERZYĆ


 


NIE WARTO BYŁO


O MIŁOŚĆ PROSIĆ


BO TERAZ NIE MAM


JUŻ NIC.


 



,,Nierozważna, ale romantyczna 2014-08-03

***


Gdy tylko weszliśmy do restauracji od razu wiedziałam, że nie pasuję do tego miejsca. Przepych i luksus zerkały na mnie z każdego kąta. Poczułam się onieśmielona i odrobinę przytłoczona. Lokal urządzony był w bieli i złocie, które przełamano błękitem. W powietrzu unosił się zapach perfum Chanel nr 5. Kelner natychmiast zjawił się przy nas i poprowadził do stolika znajdującego się na samym środku. Zerknęłam na Piotrka, który wydawał się być rozluźniony. Ja natomiast byłam spięta i zdenerwowana, co jeszcze potęgowały zerkające w naszą stronę spojrzenia pozostałych gości restauracji. Domyśliłam się, że muszą to być w większości znajomi Piotrka i jego ojca, bo mój towarzysz każdemu odpowiadał lekkim skinieniem głowy i uśmiechem.


Kim on jest?, przebiegło mi przez myśl. W tamtym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że nic o nim nie wiem i że praktycznie go nie znam.


Takie są skutki lekkomyślności, skarcił mnie mój wewnętrzny głos.


Z rozmyślania wyrwał mnie głos Piotrka. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że siedzimy przy stoliku.


- Przepraszam, zamyśliłam się – rzuciłam skruszona. - To wszystko jest dla mnie trochę stresujące. Boję się, że ta cała farsa się wyda – wyznałam zniżając głos i nie kryjąc swoich obaw.


Piotrek natychmiast je rozwiał biorąc mnie za rękę. Pod wpływem jego ciepłej, dającej poczucie bezpieczeństwa dłoni moje obawy rozpłynęły się jak we mgle. Spojrzał uważnie na mnie tymi swoimi szarymi oczami, co sprawiło, że całkiem już zapomniałam o swoich wątpliwościach. A wszelkie myśli wyparowały z mojej głowy. Po raz kolejny uświadomiłam sobie jak niebezpieczny jest dla mojego romantycznego serca siedzący przede mną mężczyzna. Zbyt łatwo mogłabym się w nim zakochać, wystarczyłyby tylko te kilka dni w jego towarzystwie, a później on odejdzie z mojego życia zabierając ze sobą moje serce. Nie chciałam tego.


Musisz się pilnować Kinga, przestrzegł mnie po raz kolejny mój wewnętrzny głos.


- Nie przejmuj się tak wszystkim – poradził mi - spędźmy miły wieczór ciesząc się swoim towarzystwem, a martwić się będziemy, gdy zajdzie taka potrzeba. A teraz chciałbym wznieść toast za moją piękną towarzyszkę – dokończył podnosząc kieliszek z różowym szampanem i patrząc mi prosto w oczy. Szare spojrzenie rozbłysło. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Czułam jak jakaś magnetyczna siła przyciąga nas do siebie i niemal namacalnie jak powietrze wokół nas gęstnieje. Czas na chwilę się zatrzymał.


Wkraczasz na grząski grunt Kinga, skarcił mnie mój wewnętrzny głos. Jeszcze kilka takich spojrzeń i przepadniesz a przecież nawet dobrze nie znasz tego mężczyzny. Skąd wiesz, że on nie chce wykorzystać swojego uroku by dostać to co chce?


Było to niczym kubeł zimnej wody. Mój wewnętrzny głos miał rację. Natychmiast przywołałam się do porządku, wyrzucając z głowy głupie myśli. Nie dam się uwieść, postanowiłam sącząc szampana i uważnie obserwując Piotrka. On chyba musiał coś dostrzec w moim wyrazie twarzy, bo rozbawiony zapytał:


- Czemu przyglądasz mi się jakbym był jakimś dwugłowym potworem?


- Bo właśnie zdałam sobie sprawę, że wcale cię nie znam i nic o tobie nie wiem.


- A co chciałabyś o mnie wiedzieć?


- A co chciałbyś mi o sobie powiedzieć? - odbiłam pałeczkę.


- Pytaj o co zechcesz...


- Jak to jest mieć trzydzieści lat?


- Nic nie musisz, wszystko ci wolno i tylko na nic nie masz czasu. Teraz twoja kolej.


- Kiedyś byłam czułą i kochającą kobietą. Później poznałam kilku facetów i mi przeszło. A wiesz, co jest największym pechem w życiu?


- Oświeć mnie.


- Najgorzej jest wtedy, gdy Ty spotykasz właściwą osobę dla siebie, ale okazuje się, że Ty nie jesteś właściwą osobą dla niej...


- Smutne, ale czasem tak się zdarza. Jednak w naszym przypadku tak nie jest – czuję, że jesteś dla mnie właściwą osobą, i wiem, że ty też myślisz podobnie.


- Jesteś bardzo pewny siebie. Ale muszę przyznać ci rację.


Sama dokładnie nie wiem, w którym momencie zaczęliśmy prowadzić tę niebezpieczną grę, ale wciągnęła mnie. Już nie mogłam się wycofać.


Ty chyba nigdy nie zmądrzejesz Kinga, wtrącił swoje trzy grosze mój wewnętrzny głos. Nie możesz pozwolić, by facet wszedł ci na głowę, i zaczął dyrygować twoim życiem. Nie zapominaj o tym, że to faceci mają tylko dwa prawa: milczeć i słuchać.


Od kiedy mój wewnętrzny głos zdobył czarny pas w sarkazmie, coraz częściej rzucał podobnymi, często dość cynicznymi uwagami. Może i miał rację, ale ja nie chciałam go słuchać w tamtej chwili. Piotrek za bardzo mi się podobał i ku mojej uciesze nie było to jednostronne odczucie.


Pamiętaj, że cię ostrzegałem, rzucił mój wewnętrzny głos i nabrał wody w usta.


Już nie usłyszałam go więcej tego wieczora.


Jak bańka mydlana. 2014-08-02

Rozpadam się na


drobne kawałki


lodu


nie czuję ust twoich


chłodu


zamknęłam oczy


na dotyk


 


pęka bańka mydlana


marzenie obraca się


w proch


szloch ukryć chcę


pod śmiechu przez łzy


fasadą


 


może to głupie lecz


nigdy nie poddawałam się


martwym zasadom


gdy spotykasz miłość


na swej drodze nie liczą się


 


żadne półsłówka


za każdym razem


oddaję wszystko


a nie mam nic


nie potrafię już


dłużej z tą prawdą


żyć.




 


Serca głos 2014-08-01

wsłuchaj się w głos serca





szeptem wiatru jest jego szloch





kroplami deszczu spłyną





po twarzy łzy





obmywając z cierpienia duszę





 





smutek





zakryje szarością uśmiech





radość udając krzyczysz





bezgłośnie





z bezsilności





z bólu





 





nie pamiętasz dni szczęśliwych





beztroskich





dotykając dna





bezradnie wierzysz, że





to tylko zły sen





z którego zaraz się obudzisz



e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]