marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Trzepot skrzydeł... 2014-07-30

Gdzieś z oddali w mroku nocy



słyszę trzepot skrzydeł anioła



to tęsknota



za naszymi szczęśliwymi dniami



mnie woła






nie odchodź



zostań w moim śnie



biel nadziei przebija się przez



mroku gęstą pajęczynę






zatrzymaj mnie na chwilę



wzrokiem



wyczaruj kolorowe sny



dotykiem



przywróć wspomnienia



wspólnych nocy






spłyń po skórze pożądania



kroplą



zapełnij spełnienia kielich



po brzegi



obudź mnie ze snu






zabierz mnie na spacer



po łące kwiatów



zapachem słodkim



lawendowym



na chwilę uspokój



moich zmysłów burzę



wichry namiętności niech



wieją tylko we wspomnieniach.


 





Magia księżyca 2014-07-26

Czekoladowe sny





fiołkami pachnące





pod skórą schowany





lęk





 





śnisz o waniliowej miłości





cynamonowymi myślami





otulasz zmysły tęskniące





za niebem





 





malinowe muśnięcia warg





poczuć chcesz jeszcze raz





zapominasz o dotyku z gwiazd





skrzydeł motyla ślad





 





na dłoniach uśpione zmysły





tańczą melodię graną





przez tęsknotę





nieśmiałe spojrzenie





rzucasz nadziei





 





a kiedy śpisz otula cię





spokoju dłoń





kołysząc się





na fali snu jaśminowej





odpływasz





 





porzucić pragniesz strach





otworzyć serce swe





zatrzymując w miejscu czas





zaufać magii księżyca.




Ogrzej mnie... 2014-07-26

Ogrzej mnie



szeptem gorących słów



ukołysz mnie do snu



zaczaruj noc dookoła



wymazując z pamięci



strach



 



ogrzej mnie



otul w ramionach zatrzymaj



ciepłem słów o miłości



zawróć czas



na chwilę



 



ogrzej mnie



wino w kieliszku



ust czerwieni ma odcień



łyk namiętności



przyspiesza oddech



wznosi duszę do gwiazd



 



ogrzej mnie



powietrza potrzebują nasze serca



wzlatując ku



czarnej atramentowo nocy



otulone zapachem magii



czystej jak powietrze



 



ogrzej mnie



nie pytaj mnie czym jest



strach



zamknij mnie w swych ramionach



ukryj mój płacz



przegnaj smutek z naszych dusz



 



ogrzej mnie



rzuć wyzwanie cierpieniu



posklejaj złamane serca



nadzieją



wiatru szeptem przegnaj



melancholię



 



ogrzej mnie



chcę przy tobie



poczuć się bezpiecznie



namalować uśmiechem



w oczach twych



słońca blask.


 


 


 


 


Podsumowanie w liczbach 2014-07-25

Podsumowanie w liczbach


 


  Dzisiaj mija dokładnie rok od założenia mojego bloga na e-blogach i muszę przyznać, że przez ten czas dużo się zmieniło w moim życiu – przeprowadzka do miasta, nowa praca, nowi znajomi, nowe hobby, nowe ciele w życiu...


  Poza tym utwierdziłam się w tym, że pisanie jest tym, czym chciałabym się zajmować. Póki co jeszcze wszystko przede mną, także mój debiut literacki. Moja ambicja nie pozwala mi na przeciętność, dlatego powieść debiutancka nie może być mdła. Musi być zauważona. Co prawda jest jeszcze w fazie szczątkowej, ale kiedyś ją skończę na pewno. A wtedy... już tylko krok do spełnienia marzeń. Oczywiście do tego jeszcze długa droga, ale wiem, że na końcu tej drogi czeka na mnie sukces. Nie dopuszczam do siebie innej myśli, bo w przeciwnym razie to, co robię nie miałoby sensu. A wiem, że tak nie jest. Ostatnio coraz częściej piszę poezję, nie wiem z czego to wynika, może z potrzeby serca? Ale wiem, że pomaga mi to wyrzucić z siebie nagromadzone emocje, i jest to dla mnie najlepsza terapia. Co do prozy to nie zrezygnowałam z niej. I nie zrezygnuję nigdy. Piszę nadal. Póki co jest to praca nad warsztatem i wyrabianie własnego stylu. Przede mną jeszcze dużo pracy, ale nie jest to dla mnie straszne, bo pracować lubię. Gdy nie pracuję, lub nie mam zajęcia czuję się źle. Dlatego mój dzień wypełniony jest mnóstwem zajęć i nie ma w nim czasu na nudę. A jeśli chodzi o bloga to ani przez chwilę nie żałuję, że go założyłam. Dzięki temu mam motywację, żeby systematycznie pisać. Poznałam też mnóstwo ciekawych osób tutaj – piszących świetną prozę i poezję, a także opisujących w nietuzinkowy sposób swoje życie i świat dookoła. Cieszę się, że są jeszcze tacy wrażliwi i inteligentni ludzie, którzy dostrzegają to, co większość z nas ignoruje.


  Na koniec podsumowanie w liczbach. Przez rok prowadzenia bloga dodałam 172 wpisy. Odwiedziło go prawie 10 000 osób, skomentowało 110, a 10 wpisało się do Księgi Gości. Oprócz tego od dłuższego czasu mój blog gości na liście stu najczęściej czytanych blogów tygodnia – 28 miejsce i stu najczęściej czytanych blogów miesiąca – 51 miejsce. Jest to dla mnie najlepsza motywacja. Cieszę się, że mam swoich stałych czytelników, bo dzięki temu upewniam się, że to co robię ma sens. Świadomość tego to dla mnie najlepsza nagroda.


  Mam nadzieję, że za rok znów będę mogła z Wami się podzielić równie optymistycznymi wiadomościami...


                                


Pożądania łyk 2014-07-22

Pożądania łyk



ugasi pragnienie



czekoladowej tęsknoty



zaczekaj nim wstanie noc






krople rosy opadną na



dusz naszych dno



zagości w sercach melancholii



źdźbło






nie pozwól by smutek



wdarł się pod skórę



i rozlał się po ciele szkarłatną



strugą






wyzwól zmysły zapachem



pustyni odurzone



za kroplą ożywczej wody



skoczmy w otchłań



przepaść bez dna



zwaną mrokiem.


 




Blisko bądź 2014-07-22

Popłyń ze mną do świata





marzeń





zamknij oczy





zaufaj sercu choć raz





 





nie bój się





razem pokonamy strach





chwyć mnie za dłoń





zamknij w ramionach





oddechem





szeptem





drżeniem





bądź





 





wznieśmy się w niebo





w swoich ramionach





odnajdźmy bezpieczną





przystań





 





namiętności złotą nić





oplećmy wokół serc





połączmy nasze dusze





w jedną





zupełną





szczelną





 





już zawsze





blisko mnie





bądź.



Niech spadnie deszcz 2014-07-20

niech spadnie deszcz


obmyje moją duszę


ze smutku


z żalu


 


niech spadnie deszcz


napoi moje serce


nadzieją


 


niech spadnie deszcz


otuli moje zmysły


magią wspomnień


 


niech spadnie deszcz


rozbudzi w ciele miłości


płomień


 


niech spadnie deszcz


Rozpłynąć się we mgle 2014-07-20

Chcę cię dotykiem





malinowym





słońca muśnięciem





rozpalić





pożądania ogień





 





skąpać w pocałunkach





wargi twe szkarłatne





językiem konwaliowym





wytyczyć ścieżki





na szczytach rozkoszy





 





spłynie lawą





ulewą spełnienia





jak po burzy





zatrzęsie się ziemia





kroplami jak łzami





przesiąknie powietrze





 





chcę raz jeszcze





rozpłynąć się





we mgle





niech pożar zmysłów





zabierze mnie do wnętrza





twojej duszy.


 


 


 


 


 


 


Moją bądź 2014-07-20

Ukołysz mnie do snu


zagraj melodię bez słów


przegnaj strach


osłoń


przed chłodem wiatru


szeptem anielskich skrzydeł


utul mnie do snu


 


piękny sen pozwól mi wyśnić


w twych ramionach


znaleźć spokój


niech noc odegna z serc naszych


niepokój


a światło gwiazd


ogrzeje nas swym ciepłem


 


nie pozwól mi się zgubić


na krętych ścieżkach snu


prowadź mnie za rękę


pośród ciemnych chmur


we mgle poranka


odnaleźć chcę twą dłoń


i usłyszeć dwa słowa:


moją bądź...


 




Romantyczny 2014-07-20

Romantyczny


 


Podaj mi swą dłoń i chodź


za mną tam


gdzie mieszka mrok


poprowadzę cię ścieżkami


czekoladowymi


z jedwabiu utkanymi zmysłami


 


rozbudzę w tobie


dawno uśpione pragnienia


szemrzące cicho pod skórą


raz jeszcze rozbudzę je


 


nie wahaj się ani przez chwilę


zaufaj sercu


i na oścież


otwórz do świata


swych doznań


drzwi


 


razem odnajdziemy


jaśminowe pocałunkami


wyryte w sercach


pragnienia


rozkosz rozleje się


miodowa


spłynie kroplami


przejrzystymi


ogień


 


utulmy w ramionach wieczór


niech księżyc zazdrośnie


spogląda przez welon mgły


utkany z pożądania


zatrzymajmy w miejscu czas


niech romantyczny nastrój


spadnie na nas


znienacka


 


i ogrzeje mroźne oddechy


dusz


a ty chwyć mnie za


dłoń


i rzućmy się wprost


w jeziora rozkoszy


toń


 


płoń


ze mną spłoń


raz jeszcze


ze mną spłoń


 


 



Szeptu krzyk 2014-07-18

szeptu krzyk 


zapomnieć chcę


wyrzucić z pamięci


smutek


w szufladzie


niepewności


zamknęłam szept


serca


jego niemy krzyk


wyrwał się na 


wolność


w powietrzu


czuć zapach


gasnącej miłości


Miodowe pocałunki 2014-07-17

Miodowe pocałunki



pachnące słońcem



chcę ofiarować tobie



każdego dnia






malinowe korale



warg



poddać twoim ustom



gorącym






czekoladowymi falami



zalewając zmysły



odpływając ku



niebu



pragnienia






błękitem spojrzenia



otulając bursztyn



gorejących oczu



palącym dotykiem



westchnienia






ognistym powietrzem



oddechu łyk



wciągając do płuc



świetlisty pył






poderwie się do lotu



spłoszone serce



raz jeszcze zagra



swą melodię do



gwiazd.






 


 


 


 


Na fali smutku 2014-07-17

Popłynąć chcesz na fali smutku


pragnieniu zemsty zaśmiać się w nos


los przesądzony twojego serca


płonie miłości stos


 


krew gorąca szkarłatem obmyje


poranione zaufanie


ostatnia prawdziwa miłość


wspomnieniem pozostanie


 


żądza ramionami swymi obejmie


spojrzenia głodnych oczu


zeschłymi liśćmi na wietrze


zaszeleści tęsknota


 


nie spotkasz jej nigdy na rozstaju


swych dróg


mroźnym oddechem zatrzymując w sobie


ból


 


odpłyniesz na fali wstydu


popychany przez powiew gniewu


by nigdy nie zaznać uśmiechu


 


czasem lepiej nie patrzeć wstecz


by nie spoglądać w twarz grzechu


skrytego za pozorami


zawieszonymi nad przepaścią


 


to czas by uświadomić sobie, że jesteś


zbyt daleko od malinowej wolności


a tak blisko dna bezsilności


bladego ze strachu.


 


 


Pokerowa twarz 2014-07-16

Płomień zazdrosnych spojrzeń



rzucasz mi przez ramię



spopielić chcąc moje usta



na proch



 



orzeźwieniem łyk powietrza



ze studni pragnień



spłynie na mnie



mrok



 



ciemność ogarnie moje serce



zew wolności otworzy przede mną



swe drzwi



 



nie zobaczysz mnie nigdy



bez uśmiechu na wargach



promieniejąc z obojętną miną



przejdę obok



 



zatriumfuje gniewu burza



niszcząc moje uczucia



pozostawiając za sobą



obojętność



 



od teraz pokerowa twarz



to moja codzienność.



 


 


 






 


Nierozważna, ale romantyczna cd. 2014-07-10

***


   Gdy wróciłam z rozmowy z Piotrkiem, a później jeszcze z pół godzinnej dysputy z szefem czułam się jak przeżuta i wypluta. Oliwia co chwilę zerkała podejrzliwie w moją stronę i widziałam, że aż ją język świerzbi, żeby zapytać czy dostałam burę za zwłokę w sprawozdaniach, bo wierciła się nieustannie na krześle jakby oblazły ją mrówki.


Pewnie czeka, aż sama pękniesz i się wygadasz – utwierdził mnie w przekonaniu mój wewnętrzny głos.


   Chcąc zrobić jej na złość postanowiłam milczeć jak głaz. Nic jej nie powiem, choćby nie wiem co. Udałam, że jestem zajęta pisaniem nowego raportu, ale myślami błądziłam zupełnie gdzie indziej. Zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam godząc się towarzyszyć Piotrkowi na ślubie ojca. Nie byłam przekonana, czy udawanie narzeczonej to dobry pomysł. Wszystko dodatkowo komplikował fakt, że Piotrek bardzo mi się podobał. I jeszcze ta kolacja wieczorem. Wystarczyła chwila roztargnienia, bym wpadła jak śliwka w kompot. W duchu ganiłam się za tę lekkomyślność. Mogłam mieć tylko nadzieję, że wszystko się uda i nie popełnię żadnej gafy. Spaliłabym się ze wstydu, gdyby tak się stało.


Moje rozmyślania przerwała Oliwia głośno oznajmiając:




- Wychodzę, szef dał mi wolne do końca dnia, bo muszę się przygotować do wyjazdu – i nie czekając na odpowiedź zabrała swoją torebkę i wyszła z pokoju.




A niech idzie, szybciej skończę swój raport, gdy nie będzie mnie nic rozpraszało.


  Gdy Oliwia ze mną pracowała bez przerwy dzwonił jej telefon, co działało mi na nerwy i burzyło moją koncentrację. Dzisiaj dodatkowo czeka mnie ciężki wieczór, westchnęłam na myśl o kolacji z Piotrkiem i skoncentrowałam się na pracy, nie chcąc dostać kolejnej nagany od szefa, bo wiedziałam, że tym razem już mi się nie upiecze. Wszystko ma swoje granice, nawet cierpliwość pracodawcy.



    ***



     Chwilę po szesnastej wyszłam z biura i ruszyłam w kierunku domu. Co prawda nie musiałam się spieszyć, bo umówiliśmy się dopiero na dziewiętnastą, ale wolałam mieć więcej czasu na przygotowanie się do kolacji. Piotrek zabiera mnie do swojej ulubionej restauracji, gdzie często pojawiają się też znajomi jego ojca. Chce w ten sposób uwiarygodnić fakt posiadania narzeczonej, gdy parę osób zobaczy nas razem. Godziłam się na to wierząc, że po weselu jego ojca wszystko wróci do normy a ja odzyskam tak cenny mi święty spokój. Przez całą drogę zastanawiałam się, co mam na siebie włożyć, bo była to jedna z najelegantszych restauracji w naszym mieście, i nie wypadało przyjść w byle czym. Otworzyłam szafę na oścież i oceniłam krytycznym okiem sukienki wiszące na wieszakach ciasno jedna przy drugiej. Jedni uwielbiają słodycze, inni biżuterię, jeszcze inni szybkie samochody czy dzieła sztuki. Moją słabością były ciuchy. No i buty oczywiście. Mam ich chyba z pięćdziesiąt par, w przeróżnych kolorach i fasonach – królują przede wszystkim szpilki. Oddałabym za nie duszę diabłu, gdyby było trzeba. W biurze, gdzie obowiązuje nas dress code mogę jedynie zaszaleć z butami. I z torebkami. Stojąc teraz przed szafą pełną sukienek nie wiedziałam na co się zdecydować. Wreszcie po długim zastanowieniu wybrałam pięć wieczorowych kreacji – małą czarną, małą czerwoną, małą białą z baskinką, małą błękitną i kawową koronkową. Nie wiedziałam na którą mam się zdecydować, więc postanowiłam, że niech los za mnie wybierze. Zamknęłam oczy i wybrałam jedną z tych, które leżały na łóżku. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam że w ręku trzymam małą białą z baskinką. Przymierzyłam sukienkę i krytycznie przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze.




Nie jest źle – ocenił mój wewnętrzny głos.




    Jeśli chodzi o dodatki to zdecydowałam się na czarne, wysokie skórzane szpilki. Kopertówka w kształcie puzderka wysadzana dżetami dopełniała całość. Jedyną biżuterię stanowiły perłowe kolczyki i zegarek przypominający bransoletkę. Makijaż w stylu smoke eyes wydał mi się odpowiedni na ten wieczór. Włosy podkręciłam na lokówce, odrobina ulubionych perfum i byłam gotowa. W lustrze ujrzałam bardzo atrakcyjną kobietę, która śmiało mogłaby konkurować z celebrytkami z kolorowych czasopism. Piotrek będzie pod wrażeniem, pomyślałam zadowolona. Czeka mnie niezwykle interesujący wieczór.


 


***


   Krótko przed dziewiętnastą zjawił się Piotrek. Gdy otworzyłam drzwi z wrażenia aż dech mi zaparło. Wyglądał oszałamiająco i jeszcze lepiej pachniał. W dopasowanym garniturze, w kolorze przydymionej czerni i bordowym krawacie wyglądał, jak model z okładki. Szare oczy rozbłysły na mój widok a kuszące wargi drgnęły, by po chwili rozciągnąć się w czarującym uśmiechu.


- Witaj, pięknie wyglądasz – przywitał się i wyciągnął zza pleców bukiet pąsowych róż. Wręczając mi go nachylił się i pocałował mnie w policzek, a ja poczułam wstrząsający moim ciałem nagły dreszcz. Zarumieniłam się a serce zaczęło mi szybciej bić.


- Róże są piękne, dziękuję. Pójdę je wstawić do wazonu, a ty się rozgość – zrobiłam zapraszający gest ręką i Piotrek wszedł do salonu, a ja ukryłam się w kuchni.


Kinga, ochłoń, nie zachowuj się jak pensjonarka, bo facet czmychnie zanim się obejrzysz nakazał mi mój wewnętrzny głos.


Ignorując go wyciągnęłam wazon z palonego szkła z szafki i nalałam wody. Wstawiłam róże do wazonu, który zabrałam ze sobą do salonu. Postawiłam go na komodzie przy wejściu i dopiero wtedy dostrzegłam, że Piotrek stoi przy kominku wpatrując się w jakieś zdjęcie.


Podeszłam do niego.


- Jestem gotowa, możemy jechać.


Drgnął zaskoczony, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę z mojej obecności, a ja zobaczyłam, że patrzy na fotografię, na której jestem z rodzicami.


- Wszystko w porządku? - zapytałam starając się ukryć w głosie troskę. Niech chłopak nie myśli, że mi zależy. Lepiej grać niedostępną i odrobinę tajemniczą, a nawet obojętną. Taka taktyka jest niezawodna. Nauczyła mnie tego moja przyjaciółka, a sądząc po tym jakie Jolka ma powodzenie wśród płci przeciwnej musi to działać.


Piotrek uśmiechnął się lekko do mnie i odrobinę zmieszany odparł:


- W idealnym, chodźmy bo spóźnimy się na kolację.


Okey, skoro nie chce o tym pogadać to nie będę go zmuszała. Sam mi opowie, co go trapi, gdy będzie na to gotowy.


Wyszliśmy przed dom i wtedy w świetle latarni ujrzałam jego samochód. Rano nie miałam okazji przyjrzeć się jego autu, ale teraz nie mogłam nie zauważyć tego pięknego, ale trochę demonicznego pojazdu.


Miej się na baczności, szepnął mój wewnętrzny głos, tylko niegrzeczny facet może poruszać się czymś takim. Facet z jajami i charakterem.


Wkrótce sama miałam się o tym przekonać...


- Jaka to marka? - zapytałam, chcąc ukryć zmieszanie, bo Piotrek zauważył jak gapię się prawie śliniąc się na widok jego auta.


Kryjąc rozbawienie odparł:


- Land rover. To prezent od ojca, podarował mi go na moje trzydzieste urodziny – otworzył przede mną drzwi, wsiadłam z gracją starając się zignorować przyspieszony puls, bo Piotrek otarł się o mnie ramieniem, a ja poczułam się jak naelektryzowana. Jakby mnie ktoś do prądu podłączył. Nie wiem, czy on to dostrzegł, ale nawet jeśli to zachował przy tym kamienną twarz, bo ja nie zauważyłam żadnej reakcji u niego.


Pewnie mu się nie podobam, pomyślałam z żalem.


Piotrek w tym czasie zasiadł za kierownicą i włączył silnik. Rzucił mi przeciągłe spojrzenie, po czym wyjechaliśmy na ulicę kierując się w stronę starego miasta.


- Denerwujesz się? - zapytał. - Wszystko się uda, zobaczysz – starał się mnie pocieszyć widząc moją niepewną minę.




Jak diabli – szepnął mój wewnętrzny głos.




- Skądże, czemu miałabym się denerwować? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.


- Wydajesz się odrobinę spięta, jeśli mam być szczery. Ale postaram się, żeby ten wieczór minął nam w przyjemnym nastroju – i puścił do mnie oko uśmiechając się szeroko i ukazując piękne, białe zęby.


A moje głupie, romantyczne serce fiknęło koziołka wyobrażając sobie nas w namiętnym uścisku.


Kinga, wchodzisz na grząski grunt, pamiętaj że nawet najsympatyczniejszy z pozoru facet jest zdolny złamać serce jednym pstryknięciem palca – zganił mnie mój wewnętrzny głos – oni na początku zawsze są czarujący, a i tak prędzej czy później odchodzą zabierając ze sobą połowę twojego serca.


Piotrek jest inny, czuję to – upierałam się zerkając kątem oka na mojego towarzysza. Z profilu wyglądał jeszcze lepiej. Szybko dokonałam psychologicznej analizy. Brwi proste tworzące równą linię charakteryzujące osobę mocno stąpającą po ziemi. Nos prosty, klasyczny – ciekawa osobowość. Usta duże i szerokie, zmysłowe, z pełniejszą dolną wargą świadczące o tym, że ich posiadacz lubi mówić, jeść, pić, śmiać się i całować.


Hmmm, całować... - westchnęłam.


Jest otwarty, towarzyski, ale także odrobinę egocentryczny. Ciekawe, czy moja psychoanaliza okaże się trafna.


Moje rozmyślania przerwał głos Piotrka.


- Jesteśmy na miejscu.


I uśmiechnął się tak, że zaparło mi dech. Zapatrzyłam się na jego usta. Z trudem oderwałam spojrzenie od seksownego dołeczka w policzku. Z mojego gardła wydarł się cichy jęk, który na próżno starałam się stłumić.


Oh my God! Chyba zaraz zemdleję.


- Halo! Ziemia do Kingi. Nad czym tak się zamyśliłaś?


Piotrek delikatnie dotknął mojej dłoni i spojrzał na mnie badawczo.


Poczułam gęsią skórkę na ramionach i z wrażenia skurczył mi się żołądek. Ignorując reakcję swojego wygłodniałego ciała na ten wydawałoby się naturalny dotyk przywołałam na twarz swój najbardziej promienny uśmiech i rzuciłam żartobliwym tonem:


- Myślałam o tym, co lubi mój narzeczony...


- Interesujące. I do jakich wniosków doszłaś?


- Że uwielbia się całować – palnęłam bez zastanowienia.


Piotrek słysząc moją odpowiedź roześmiał się.


- Skąd tak dobrze mnie znasz? W szarych oczach pojawiły się szalenie seksowne iskierki. - Nie tylko to lubię... - szepnął a mi aż włoski zjeżyły się na karku z wrażenia.


Czy on ze mną flirtuje?


A dziwisz mu się, skoro sama zaczęłaś? - mój wewnętrzny głos był dla mnie bezlitosny. - Ciesz się, że facet ma poczucie humoru, w przeciwnym razie pomyślałby, że na niego lecisz.


A nie lecę? Och, chyba zaraz zacznę hiper wentylować, pomyślałam, bo w tej samej chwili Piotrek nachylił się, a mnie owionął zapach jego perfum. Wyczułam głównie piżmo, cytrusy i delikatne nuty drzewne. Odtąd ten zapach będzie mi towarzyszył nieustannie, gdy tylko pomyślę o tym fascynującym mężczyźnie.


- Jesteś dla mnie zagadką, którą chciałbym rozwiązać – szepnął mi na ucho, muskając przy tym gorącym oddechem pukiel moich włosów. - Twoje piękne niebieskie oczy kryją w sobie coś, co z przyjemnością chciałbym odkrywać krok po kroku...


Czy mi się wydaje, czy nagle zrobiło się jakoś parno i duszno, jak przed burzą? Jak przed burzą moich wygłodniałych zmysłów, które domagały się zaspokojenia. Jego niski, zmysłowy głos doprowadzał mnie do szaleństwa. A przecież nawet mnie nie dotknął jeszcze, pomyślałam, co będzie gdy mnie pocałuje?


Rozpadniesz się na milion kawałków.


Oszołomiona jego bliskością spostrzegłam, że wciąż stoimy na zewnątrz. A moja dłoń znajduje się w ciepłej, silnej męskiej dłoni.


- To będzie niezwykły wieczór – Piotrek jakby czytał w moich myślach. - Chodźmy – i pociągnął mnie za rękę do wnętrza restauracji.


 


***




Lawendowe 2014-07-06

Lawendowe



lawendowieją pocałunki



wspomnienia



jaśminem pachnące



szarzeją



różowieją



kolcami osłonięte pragnienia



pąsowieją



kwieciste na ciele malunki



zapomnienia



bzami rozkwitłe



spojrzenia bieleją



na tle czarnego nieba



makami rozkwitają pełne opium



marzenia



szepty duszy wybrzmiewają



kanarkowym trelem czego jej potrzeba



posyłając pełną emocji melodię do gwieździstego



wieczornego księżyca



bladego lica jaśniejącego na horyzoncie.



 


Skocz ze mną w przepaść 2014-07-06

Skocz ze mną w przepaść



niech ogarnie nas



ciemność






chodź



ze mną tam



gdzie mieszka noc






skocz ze mną w przepaść



zaryzykuj ten jeden raz



zamknij oczy



i skacz






mrok



potrzyma nas za rękę



wiatr



zagra nam we włosach



mgła



otuli nas






skocz ze mną w przepaść



zapomnij, co to lęk



zaufaj tafli jeziora



które pochłonie ból






skocz ze mną



w przepaść



zatrzymajmy czas.









Telepatycznie 2014-07-06

Telepatycznie



połączmy nasze serca



czekoladowymi myślami zalewając



zmysły






piżmowy zapach



pragnienia otuli ciał gorących



westchnienia



wodospady rozkoszy przeszyją



dreszczami



pożądania






gdy



namiętne szepty



warg



poszukają spełnienia



odkrywając przed nami nieznane



dłoniom



ścieżki rozmarzenia.






Poezji ciąg dalszy 2014-07-04

Nie będę słodka ani grzeczna


moje serce rozpadło się na milion kawałków


już nawet nie ma czego zbierać


 


jak można kochać nienawidząc jednocześnie?


no jak?


powiesz mi


co znaczą te bezsenne noce


te ciche dni?


 


złamane serce krwawi roniąc pąsowe łzy


nie potrafię zatrzymać ani cofnąć czasu


nie potrafię zatrzymać ich


 


miłość jest złudzeniem


okrutnym chichotem losu


przypadku zrządzeniem


skarżąc się na brak powietrza


prowadząc donikąd zranioną duszę


zostawiając po sobie tylko chaos,


zamęt i myśli kłębiących się w głowie burzę


 


zamknęły się przede mną do świata moich marzeń drzwi


nie zostało mi już nic


nie zostało nic


 


pusto


ciemno


zimno


chłód przenika mnie na wskroś


nie proś mnie o wybaczenie ani o ostatnią z szans


 


zamknę oczy


nie zobaczysz w nich źdźbła strachu


nie usłyszysz mego szlochu


niemy krzyk duszy zagłuszy cierpienia ból


twoje słowa pocieszenia są niczym na moje świeże rany sól


 


odejdź!


nie oglądaj się za siebie


zniknij z mego życia tak


jak we mgle znika po naszej miłości ślad


zniknij i spraw


że kolejny raz znienawidzę cały świat.


 


 


 



Eksperymentuję ze słowem pisanym... 2014-07-04

Pomarańczową żółcią zalewa się krwista jak serce wątroba





widząc jak procentowy wodospad przefiltrowanej wody we wnętrzu żołądka się chowa





chichocze złośliwie jak chochlik bezalkoholowym powietrzem napęczniała głowa





płuca rozsadza pęcherzyków powietrznych burza gradowa





piorunującym wzrokiem spogląda na to wszystko kosmka jelitowa





oburzając się na dwunastnicy opryskliwe słowa:





- Dość tego, niech rozum trochę rozsądku zachowa!


Zabawa słowem 2014-07-04

Kłamstwo



prawdzie kpiąc w żywe oczy



czerwienieje na twarzy w dzień szarzejąc w nocy



Prawda



kłamstwu chcąc odwdzięczyć się pięknym za nadobne



użyła podstępu rozmieniwszy się na drobne



półsłówka,



półszepty,



pół zdania,



bez składu, bez ładu, bez skrępowania,



w bezdźwięcznym krzyku oburzenia



szczerząc zębiska



odezwała się głosem sumienia przemówiwszy,



Czerń bieli na nosie zagrała pospiesznie się oddaliwszy.



Znakiem zapytania zdumiała się wielce naprędce sklecona historia,



z palca wyssana przecząca logice teoria,



bez ładu,



bez składu,



bez przekonania,



stworzona pod wpływem natchnienia,



wywołując wbrew temu, co nakazuje rozum okrzyki zdumienia,



zadziwienia,



szoku,



zaskoczenia,



zazdrośnie oczekując w głębi duszy



bez happy endu,



nie przesłodzonego czekoladowego zakończenia.


Oszukać czas 2014-07-01

kroplami deszczu zmywam z siebie tęsknotę









wiatru szeptem zagłuszam o tobie myśl









słońca muśnięciem zastępuję dotyk twoich dłoni









mgłą otulam zmysły pragnące twych ust









pusto i zimno bez ciebie









chłód i lód na dnie mojego serca









drżąc zamarzam mroźnym porankiem









by nocą gorącą roztopić się ostatni raz









by burzą namiętności oszukać czas









 





 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]