marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
kolejna część opowiadania 2014-04-30

,, Poszukiwany chłopak marzeń '' część 2


***


Pięć minut później oboje pogrążeni byli w rozmowie na temat fotografii okazało się bowiem, że nawet i zainteresowania mają podobne. Patrycja była wniebowzięta. Czuła, że oto wreszcie znalazła bratnią duszę. Uśmiech nie schodził z twarzy dziewczyny, co czyniło ją jeszcze ładniejszą. Patryk byłby ślepcem, gdyby tego niezauważył. Ale skoro nim nie był nie trwało długo nim poddał się urokowi Patrycji. Co więcej chłopak był pewien, że on też jej się spodobał, co było mu bardzo na rękę, cały czas pamiętał bowiem o swoim planie... Ale jak to zwykle bywa los lubi płatać figle, o czym Patryk miał niebawem się przekonać... A tymczasem siedział pogrążony w pasjonującej rozmowie z dziewczyną, która okazała się być jego ideałem. Nie tylko piękna, ale również inteligentna co rzadko kiedy idzie w parze. Z kolei Patrycja która nieświadoma była tego jaki roztacza wokół siebie urok nie mogła uwierzyć, że siedzi w kawiarni z najprzystojniejszym chłopakiem jakiego zna i co więcej chłopak ten podziela jej pasje. To musi być znak od losu, myślała, nie mogę tego zepsuć i nie zepsuję, postanowiła patrząc w przystojną twarz Patryka i co chwila tonąc w jego orzechowym spojrzeniu. Randka minęła im bardzo szybko, oboje byli zdziwieni tym jak szybko upłynął im czas. Już teraz umówili się na kolejne spotkanie. Razem chcieli iść na wystawę fotograficzną, która od tygodnia wystawiona była w domu kultury i którą oboje mieli chęć obejrzeć. Gdy wyszli z kawiarni Patryk zaoferował się, że odprowadzi Patrycję do domu na co ona niewiele zastanawiając się zgodziła. A gdy w połowie drogi jakby czytając Patrycji w myślach Patryk wziął ją za rękę dziewczyna stwierdziła, że chłopak jej marzeń został właśnie znaleziony i nie chce już nikogo innego. Motylki w brzuchu tylko ją w tym upewniły. Była ciekawa czy towarzyszący jej chłopak czuje to samo, co więcej chciałaby żeby tak było. Gdy znaleźli się przed domem Patrycji Patryk pocałował ją lekko w policzek i poszedł sobie. Lekko zaskoczona tym Patrycja poczuła się zawiedziona, ale i tak uznała randkę za niezwykle udaną o czym natychmiast pragnęła opowiedzieć Magdzie... I uśmiechnąwszy się do swoich myśli weszła do domu.


A jeszcze tego samego wieczora tuż przed snem Patrycja odebrała słodkiego sms-a od Patryka. Chłopak całkowicie zawrócił jej w głowie. - Chyba się zakochałam, pomyślała, czując jak motyle wirują jej w brzuchu. Po dniu pełnym emocji nie mogła zasnąć, jej myśli krążyły wokół randki, i Patryka, cały czas miała przed oczami jego twarz a w głowie wspomnienia z ich spotkania, każde słowo i gest Patryka zostały zapamiętane, zanalizowane i poddane ocenie, także w rozmowie z Magdą, dzięki czemu Patrycja tylko upewniła się, w tym że znalazła idealnego chłopaka dla siebie. Postanowiła też, że zrobi co tylko możliwe żeby go zatrzymać dla siebie, już na stałe. Mam nadzieję, że mi się to uda,myślała, gdy wreszcie zmęczona zasnęła.



***



W tym samym czasie Patryk był na spotkaniu z kolegami, opowiedział im już o randce i o tym jaką poznał fajną dziewczynę. Nie wyjawił im jednak jakie ma wobec niej plany, to zachował dla siebie. Póki co wszystko szło gładko jak po maśle i dziewczyna dosłownie jadła mu z ręki. Szkoda, że nie mogę pochwalić się kumplom, ale jeszcze nie pora na to. Gdy mój plan się powiedzie wtedy im wszystko opowiem, już jestem ciekaw ich reakcji, jestem prawie pewnie że zobaczę podziw w ich oczach i zazdrość, myślał zadowolony Patryk. Nie wiedział jednak, że nie wszystko pójdzie tak jak zaplanował. Los szykował bowiem dla niego niespodziankę...





najnowsze opowiadanie 2014-04-27

,, Poszukiwany chłopak marzeń ''część 1


Patryk ze zdumieniem przeczytał najnowsze ogłoszenie na wiszącej na szkolnym korytarzu gazetce. Jakaś trzecioklasistka poszukiwała chłopaka swoich marzeń. W ogłoszeniu zamieściła nawet informację o tym, jakie cechy powinien posiadać jej ideał. I w tym samym momencie w głowie Patryka zrodził się iście szatański pomysł. Podejmę wyzwanie i zdobędę tę dziewczynę, a gdy ona już uwierzy w to, że znalazła chłopaka marzeń wtedy ja... - zamyślił się i uśmiechnął a był to uśmiech pewnego siebie aroganta. Na szczęście nikt tego nie widział, bo trwała jeszcze ostatnia lekcja a Patryk był akurat sam na korytarzu. Szybko spisał numer telefonu podany w ogłoszeniu i z postanowieniem, że jeszcze dzisiaj odezwie się do jego właścicielki ruszył w stronę szatni.



**


W tym samym czasie Patrycja zastanawiała się, co ją podkusiło że zgodziła się na tę całą kabałę z ogłoszeniem wymyślonym w chwili słabości, gdy kierowana samotnością i kolejnym nudnym wieczorem spędzonym w pokoju z książką w ręku poprosiła o pomoc  swoją najlepszą przyjaciółkę Magdę, a ta wpadła na pomysł by zamieściły ogłoszenie na szkolnej gazetce, którą zajmowała się od jakiegoś czasu. Był to nie tylko szalony pomysł ale również odważny, bo nie każdy zdobyłby się na coś takiego. Magda która miała duży dystans do siebie i oryginalne poczucie humoru uważała że to świetny pomysł, swoim zapałem zaraziła więc szybko Patrycję. Wreszcie razem wymyśliły treść ogłoszenia i zadowolone czekały na efekt. Jednak po tygodniu bez odzewu Patrycja straciła zapał i stwierdziła, że cały ten pomysł z ogłoszeniem był do bani a ona wyszła na kompletną idiotkę, naiwniaczkę która wierzy w to że zjawi się nagle książę na białym koniu i porwie ją do krainy szczęśliwości, gdzie będą żyli długo i szczęśliwie. Życie to nie bajka – myślała – gdy po raz kolejny ogarnął ją melancholijny nastrój a niechciane łzy płynęły po policzkach. Jestem beznadziejna, skoro myślałam, że w ten sposób znajdę sobie chłopaka. Mogę tak sobie czekać w nieskończoność. Jej rozmyślania przerwał dzwonek telefonu. Patrycja niechętnie podniosła się z łóżka i ze szkolnej torby wyciągnęła telefon, który wciąż natrętnie dzwonił. Na wyświetlaczu zobaczyła nieznany numer, ale odebrała mając nadzieję, że to coś ważnego.


- Halo?


- Cześć – w słuchawce usłyszała męski głos, od którego zmiękły jej kolana. Mocniej ścisnęła telefon i zachwiawszy się usiadła na krześle nogi bowiem miała jak z waty.  


- Kto mówi? - Patrycja nie poznawała swojego głosu, był cichy i drżący


- Przeczytałem twoje ogłoszenie na szkolnej gazetce i myślę, że to właśnie mnie szukasz – oznajmił głos po drugiej stronie słuchawki. - Dasz się zaprosić na randkę?


Patrycja nie od razu odpowiedziała zaskoczona nie tyle pytaniem nieznajomego, co jego pewnością siebie. Z drugiej strony jednak podobało się jej że chłopak niczego nie owija w bawełnę. Ceniła sobie szczerość tak jak kłamstwem się brzydziła.


- Nawet nie wiem jak masz na imię...- wahała się - Jak cie rozpoznam?


- Będę miał ze sobą białą różę. Na pewno mnie poznasz. Spotkajmy się w kawiarni koło szkoły o szesnastej. Bardzo jestem ciekaw twojej osoby, zaintrygowałaś mnie i chciałbym cię poznać...


Słowa chłopaka były niczym balsam dla złaknionej czułych słów duszy Patrycji, która rzadko słyszała tyle pochlebstw za jednym razem. Mile połechtana komplementem uległa i postanowiła zaryzykować i umówić się z tajemniczym chłopakiem.


- Dobrze, spotkam się z tobą..


 - Super, a zatem do zobaczenia wkrótce – chłopak pożegnał się i rozłączył.


Patrycja siedziała przez dłuższą chwilę zamyślona. Miała wrażenie, że to sen z którego zaraz się obudzi. Poczuła panikę na myśl o czekającej ją randce i natychmiast rozbolał ją brzuch ze zdenerwowania. Potrzebna mi pomoc Magdy, pomyślała Patrycja i bez wahania wystukała jej numer na klawiaturze telefonu. Ona mi pomoże przygotować się do tej randki...



***


Po  kwadransie w pokoju Patrycji panował bałagan jakby przeszło tutaj tornado, wszystkie ubrania zostały wyrzucone z szafy i poddane krytycznej ocenie. Magda poradziła jej żeby założyła sukienkę. - Romantyczne i dziewczęce sukienki to jest to, co działa na każdego chłopaka – wyjaśniła Patrycji, która z wyrazem panicznego przerażenia w oczach słuchała wszystkich rad czując coraz większy niepokój na myśl o randce... Wreszcie kreacja na randkę została wybrana, pozostał tylko makijaż i uczesanie. Z tym jednak Magda bardzo szybko sobie poradziła, bo często czesała i malowała swoje siostry więc miała już doświadczenie w sztuce upiększania. Gdy Patrycja zobaczyła swoje odbicie w lustrze w pierwszej chwili się nie poznała. Kim jest ta śliczna dziewczyna? - zastanawiała się. W lustrze widziała wysoką i szczupłą brunetkę w dopasowanej sukience w kolorze fuksji, z prostymi, czarnymi długimi włosami, jasną cerą, oczami jak chabry i różowymi ustami.


- Czy to ja? - zapytała, wciąż czuła się niepewnie.


- Wyglądasz doskonale – zapewniła ją Magda – chłopak oszaleje na twoim punkcie a jeżeli tego nie zrobi okaże się ślepym idiotą niegodnym ciebie – dodała jej otuchy – zobaczysz, że wszystko świetnie pójdzie, baw się dobrze i pamiętaj że uśmiech to podstawa – mówiąc to uścisnęła Patrycję, która stała sztywna jak kołek, jednak pod wpływem słów Magdy rozluźniła się i odwzajemniła uścisk, uśmiechnęła się.



- I tak trzymaj Patrycja – poradziła jej Magda – chłopak marzeń będzie twój tylko bądź sobą a zobaczysz, że wszystko się uda.



- Dziękuję, nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy twoja pomoc, jesteś najlepszą przyjaciółką o jakiej mogłam tylko marzyć – ze łzami i wzruszeniem ściskającym ją za gardło rzekła Patrycja – z takim wsparciem jak twoje nie straszne mi żadne randki....


***


Pół godziny później Patrycja szła już ulicą w stronę kawiarni. Pogoda była iście wiosenna, świeciło słońce a na błękitnym niebie nie było ani jednej chmurki. Odurzający zapach bzów i jaśminu sprawiał, że aż kręciło się w głowie. To idealny dzień na randkę z chłopakiem marzeń – pomyślała a żołądek ścisnął się jej w supeł ze zdenerwowania. Patrycja wzięła głęboki oddech po czym pchnęła drzwi do kawiarni i weszła do środka z bijącym sercem. Wnętrze tak dobrze jej znane dodawało otuchy. Pastelowe, cukierkowe ściany stanowiły tło dla jasnych stolików licznie rozmieszczonych po całym pomieszczeniu, przy każdym z nich stały dwa krzesła, na stolikach ustawiono świeże kwiaty w małych, szklanych wazonikach a w powietrzu mieszał się zapach świeżo parzonej kawy z słodkim zapachem ciasta z rabarbarem, z którego słynęła kawiarnia. Patrycja rozejrzała się niepewnie w poszukiwaniu chłopaka z białą różą, jednak nikogo takiego nie zobaczyła. Przy trzech stolikach siedziały zakochane pary, a w rogu pomieszczenia dwie dziewczyny, które oglądały wspólnie jakieś czasopismo. Patrycja posmutniała i jednocześnie poczuła rozczarowanie, że jej randka okazała się pomyłką. Ktoś zrobił sobie głupi żart moim kosztem. Ale byłam naiwną sądząc, że ktoś poważnie potraktuje moje ogłoszenie – z tymi myślami obróciła się na pięcie i w tym samym momencie zderzyła z niezwykle przystojnym, brązowowłosym chłopakiem wchodzącym do kawiarni.


- Przepraszam, ale ze mnie niezdara – wyjąkała i spojrzała w oczy nieznajomego i przepadła. Było to jedno z tych spojrzeń, które gdy raz się je zobaczy nigdy się go nie zapomina. Głębokie, wciągające niczym wir. Oczy chłopaka były orzechowe z kilkoma plamkami zieleni. Jednym słowem piękne.


- Nie, to ja przepraszam, wbiegłem jak szalony nie chcąc się spóźnić i nie patrząc, że ktoś wychodzi – wyjaśnił zerkając na białą róże trzymaną w dłoni, jakby sobie nagle o niej przypomniał a Patrycja idąc za jego spojrzeniem ujrzała ich znak rozpoznawczy i na jej policzki wypłynął rumieniec, pod wpłyłwem nagłego olśnienia powiedziała:


- Właśnie wychodziłam, bo chłopak z którym się umówiłam nie przyszedł ale nie sądziłam, że zderzę się z nim w drzwiach kawiarni – uśmiechnęła się a jej chabrowe oczy rozbłysły.


- To ty jesteś tą dziewczyną od ogłoszenia? - chłopak był zdumiony – Nie mogę uwierzyć... Taka piękna dziewczyna? Mówiąc szczerze to myślałem, że spotkam się z jakąś nieśmiałą szarą myszką, a tu taka niespodzianka. Z tego wszystkiego zapomniałem się przedstawić – wyciągnął rękę - Patryk jestem – błysnął uśmiechem tak zniewalająco seksownym, że Patrycji zabrakło tchu. Stała jak oniemiała niezdolna wydobyć głosu, w głowie miała pustkę.
Odruchowo podała mu swoją dłoń i gdy poczuła ciepło emanujące z dłoni chłopaka ocknęła się z oszołomienia na tyle by rzec:


- Patrycja, miło mi.


- Mi chyba bardziej. Nawet imiona mamy podobne – ucieszył się Patryk wciąż nie puszczając dłoni dziewczyny. I pewnie staliby tak oboje aż do skończenia świata gdyby nie nagłe wtargnięcie tłumku roześmianych gimnazjalistek. Chcąc zrobić im przejście świeżo poznana para musiała wejść do wnętrza kawiarni i zająć miejsce przy najbliższym stoliku.


c.d.n.



Jesteście ciekawi dalszych losów Patrycji i Patryka? Jeśli tak to już teraz zapraszam was na kolejną część opowiadania, która niebawem pojawi się na blogu ;-) Pozdrawiam moich czytelników i życzę wam udanej lektury kochani ;-)


Recenzja 2014-04-24

 


Ostatnio przeczytałam książkę Nory Roberts ,, Poszukiwania”, w której akcja powieści rozgrywa się na wyspie Orcas na Pacfiku i gdzie spotykają się ze sobą miłość i zbrodnia.



Główna bohaterka – Fiona Bristow prowadzi szkołę dla psów i ma trzy labradory, które pomagają jej w akcjach poszukiwawczych w których kobieta bierze udział co najmniej raz na tydzień. Fiona prowadzi spokojne, monotonne życie jednak przed laty przeżyła koszmar – zginął jej narzeczony a ona była niedoszłą ofiarą mordercy, który porywał młode kobiety, dusił je a później zakopywał z czerwonym szalem.



Spokoje życie Fiony burzy jednak pojawienie się Simona Doyla, artysty rzemieślnika – właściciela niesfornego szczeniaka Jawsa, z którym on zupełnie sobie nie radzi. W akcie desperacji zwraca się o pomoc do Fiony. Kobieta zgadza się. Po pewnym czasie między Fioną a Simonem zaczyna rodzić się uczucie. I kiedy już wszystko zaczyna się układać powraca przeszłość a z nią żądny krwi zabójca, który nie cofnie się przed niczym. Czy Fiona przeżyje starcie z bezwzględnym mordercą? Czy Simon pomoże Fionie uporać się z demonami z przeszłości a ich miłość zatriumfuje? Jeśli lubicie powieści łączące w sobie kryminał i romans ta książka jest właśnie dla was. Szybka akcja, ciekawe dialogi i wciągająca fabuła to tylko kilka z atutów tej książki. Bohaterowie muszą zmierzyć się z własnymi słabościami, na nowo nauczyć się kochać i cieszyć życiem. Moim zdaniem warto poświęcić wieczór dla tej książki, gdyż nie będzie to czas zmarnowany. Mi powieść podobała się, podczas lektury przeżywałam emocje te które towarzyszyły bohaterom, razem z nimi płakałam, śmiałam się, bo o to przecież chodzi żeby czytelnik poczuł się jednocześnie jednym z bohaterów i wspólnie z nim przeżywał radość, smutek, ból, przerażenie, pożądanie czy strach. Także zachęcam do czytania i polecam gorąco ,,Poszukiwania” Nory Roberts dla wielbicieli pióra autorki oraz wszystkich tych, którzy lubią spędzić piątkowy wieczór z dobrą książką i filiżanką gorącej herbaty.


SNY 2014-04-14

Za zasłoną z mgły marzeń 





kryją się sny niespokojne





korytarzem pragnień idąc co noc





docierasz do drzwi wolności





za którymi pojawia się świt blady





skute lodem i chłodem jest serce twoje





przez okno duszy strach wygląda





gdy pełne smutku są oczy





mrok ogarnia wokół świat cały





śnisz otulona kołdrą z pajęczyn utkaną tęsknotą





gdy cicho tyka zegar cierpienia odmierzający czas





z sennych majaków wyrwana widzisz w lustrze obcą twarz.


przemyślenia 2014-04-07

Od kiedy zaczęłam pracę w aptece w normowanym czasie pracy, czyli siedem godzin sześć dni w tygodniu nie mam weny, albo pojawia się ona tylko na chwilę. Trwa to już prawie dwa miesiące i nie wiem czym jest spowodowane. Może stresem albo zmęczeniem? Jestem zła z tego powodu, bo przez to trzy książki, które piszę leżą odłogiem, a z udziału w konkursie literackim musiałam zrezygnować. Żałuję tego bardzo ale nie miałam wyjścia, bo żadna z moich powieści nie wydała mi się dosyć dobra. Przez to, że jestem bardzo krytyczna wobec siebie i wymagająca. Mam nadzieję, że niebawem wena wróci i wtedy nadgonię z powieścią, którąkolwiek już, bo skoro coś zaczęłam to muszę to skończyć. Taką mam zasadę. Poza tym w moim życiu wiele się dzieje. Przeprowadziłam się do miasta i czuję się tutaj doskonale. Kiedy mieszkałam na wsi czułam, że to nie jest miejsce dla mnie. Poza tym w mieście łatwiej znaleźć inspirację. Jak tylko będę miała wolny weekend postaram się coś zaradzić na brak weny. Może się uda, zobaczymy. Ostatnio znalazłam też czas na czytanie i sięgnęłam po dwie ciekawe pozycje, jedną powieść E. Spindler ,, Z ukrycia” oraz ,,Zaklinaczkę butów” Heleny Rubczak. Chciałabym też podziękować stałym czytelnikom mojego bloga za liczne odwiedziny (ponad 6500). I przeprosić za rzadziej wstawiane notki, ale odkąd pracuję nie zawsze mam na to czas. Postaram się w tym tygodniu dodać nowe opowiadanie, które właśnie zaczęłam pisać. Przy okazji pozdrawiam też wszystkich nowych blogerów i blogerki, fajnie że jest nas coraz więcej. ;)


ZGNIŁE JABŁKO 2014-04-05



- CO BY SIĘ STAŁO Z NASZYM MAŁŻEŃSTWEM GDYBYŚ DOWIEDZIAŁ SIĘ, ŻE CIĘ ZDRADZAM? - ZAPYTAŁA ANNA, KTÓREGOŚ RAZU PRZY OBIEDZIE. SIEDZIELI Z WIKTOREM PRZY STOLE W JADALNI I JEDLI SUSHI, ULUBIONE DANIE WIKTORA. SMUKŁA BLONDYNKA JAKĄ BYŁA ANNA DZIESIĘĆ LAT TEMU, GDY SIĘ POZNALI, ZMIENIŁA SIĘ PO ŚLUBIE W PULCHNĄ BLONDYNĘ O RUMIANEJ CERZE I RUBENSOWSKICH KSZTAŁTACH. WIKTOR ZASTANAWIAŁ SIĘ, KTO MOŻE POCZUĆ NAMIĘTNOŚĆ DO JEGO ŻONY, SKORO ON CZUŁ TYLKO NIECHĘĆ, JUŻ OD DŁUŻSZEGO CZASU NIE POTRAFIŁ ZMUSIĆ SIĘ DO ODBYCIA MAŁŻEŃSKICH OBOWIĄZKÓW. ALE ŻEBY OD RAZU ZDRADA? ON – WIKTOR – PRZYSTOJNY, WYSOKI BRUNET MIAŁBY ZOSTAĆ ZDRADZONY? JAK ONA MIAŁA CZELNOŚĆ...


- TO BYŁBY KONIEC Z NAMI, CZEMU PYTASZ? - GŁOS MIAŁ AKSAMITNY ALE TWARDY JAK STAL, LODOWATY WRĘCZ.


- A KOCHASZ MNIE JESZCZE? - SŁODKIM JAK MIÓD GŁOSEM ZAPYTAŁA ANNA.


- A CO TO ZA PYTANIE? ANKA O CO CI CHODZI? - WIKTOR BYŁ CORAZ BARDZIEJ ZŁY. NAWET OBIADU NIE MOŻNA ZJEŚĆ W SPOKOJU, POMYŚLAŁ.


- TAK CHCIAŁAM WIEDZIEĆ...


- ANKA CZY TY MNIE ZDRADZASZ? POWIEDZ MI PRAWDĘ? - DRĄŻYŁ TEMAT WIKTOR. BYŁ BARDZIEJ ZIRYTOWANY NIŻ ZDENERWOWANY PYTANIAMI ŻONY. CHYBA ICH MAŁŻEŃSTWO WESZŁO W FAZĘ ,,A GDY ZNAJDZIEMY SIĘ NA ZAKRĘCIE, CO Z NAMI BĘDZIE”. WIKTOR NIE WIEDZIAŁ, CO CZUJE DO ANNY ALE NIE CHCIAŁ, BY ICH MAŁŻEŃSTWO ROZPADŁO SIĘ. ZA BARDZO PRZYWYKŁ DO TEGO, ŻE MA WYGODNE ŻYCIE U BOKU IDEALNEJ ŻONY – KURY DOMOWEJ WSZYSTKO PODANE JAK NA TACY, I NIE MUSI SIĘ MARTWIĆ PRZYZIEMNYMI SPRAWAMI JAK PRANIE, SPRZĄTANIE CZY GOTOWANIE. WYSTARCZY, ŻE ZARABIA NA DOM. RESZTA NALEŻY DO ANNY. WIKTOR NIE CHCIAŁ TEGO ZMIENIAĆ. MUSI BYĆ TAK JAK ON CHCE. JUŻ ON JEJ WYBIJE Z GŁOWY GŁUPIE POMYSŁY, NIE WAŻNE KARĄ CZY NAGRODĄ, LICZY SIĘ EFEKT...


- NIE, ALE MIAŁAM CHĘĆ TO ZROBIĆ... PARĘ RAZY. WCIĄŻ JESTEM ATRAKCYJNA MIMO ŻE TY TEGO NIE DOSTRZEGASZ... - WYRWAŁ GO Z ZAMYŚLENIA GŁOS ŻONY.


- A CO CIĘ POWSTRZYMAŁO? - WYCEDZIŁ PRZEZ ZĘBY I POCZERWIENIAŁ ZE ZŁOŚCI.


- WŁASNE SUMIENIE... - WYZNAŁA CICHO UCIEKAJĄC WZROKIEM.


- A NIE MIŁOŚĆ DO MNIE? - ZADRWIŁ.


- PRZECIEŻ WIESZ, ŻE W NASZYM ZWIĄZKU MIŁOŚCI JUŻ DAWNO NIE MA. JEST TYLKO PRZYWIĄZANIE, PRZYZWYCZAJENIE I ... PRZYJAŹŃ. CZASEM POJAWIA SIĘ NAMIĘTNOŚĆ, ALE BARDZO RZADKO – PODSUMOWAŁA CHŁODNO.


I WIKTOR DOSKONALE WIEDZIAŁ, O TYM ŻE ŻONA MA RACJĘ. ALEŻ BYŁEM NAIWNY SĄDZĄC, ŻE ONA TEGO NIE DOSTRZEGA I ŻE JEST TO JEJ OBOJĘTNE, MYLIŁEM SIĘ. WESTCHNĄŁ I NAGLE STRACIŁ APETYT NA SUSHI.


- I WIESZ, CO? - CIĄGNĘŁA – NASZE MAŁŻEŃSTWO JEST JAK ZGNIŁE JABŁKO, NA WIERZCHU PIĘKNE, CZERWONE I SOCZYSTE A W ŚRODKU ZEPSUTE I DRĄŻY JE ROBAK. OBOJE SIĘ OSZUKUJEMY I NIE POTRAFIMY DO TEGO PRZYZNAĆ. CHYBA CZAS TO ZMIENIĆ, NIE UWAŻASZ?


- CZY TO ZNACZY, ŻE CHCESZ SIĘ ROZWIEŚĆ? - WIKTOR POCZUŁ JAK USUWA MU SIĘ GRUNT POD NOGAMI, A WSZYSTKO PĘKA JAK BAŃKA MYDLANA. CZUŁ ZŁOŚĆ I WŚCIEKŁOŚĆ.


- MOŻE, ALE MUSIMY COŚ ZMIENIĆ W NASZYM ZWIĄZKU, W PRZECIWNYM RAZIE ODEJDĘ I NIGDY WIĘCEJ MNIE NIE ZOBACZYSZ – W ANNIE COŚ PĘKŁO, ZBYT DŁUGO TŁUMIŁA W SOBIE FRUSTRACJĘ, ŻAL I ROZGORYCZENIE NIEUDANYM MAŁŻEŃSTWEM. JUŻ OD DAWNA DOSTRZEGŁA, ŻE WIKTOR NIE STARA SIĘ NIC A NIC, LEDWO JĄ ZAUWAŻA PO POWROCIE Z PRACY, JAKBY BYŁA TYLKO JEDNYM Z WIELU MEBLI W ICH MIESZKANIU. CHCIAŁA SIĘ ZNOWU POCZUĆ KOBIETĄ, KOCHANĄ I GODNĄ POŻĄDANIA A NIE ZANIEDBANĄ I NIJAKĄ KURĄ DOMOWĄ.


- CZY TO GROŹBA? CZEMU TAK NAGLE ZMIENIŁAŚ ZDANIE? PRZECIEŻ ODPOWIADAŁA CI ROLA PANI DOMU.


- TAK,ALE NIE PRZEDMIOTU, KTÓREGO SIĘ NIE ZAUWAŻA I KTÓRY SIĘ LEKCEWAŻY NIE PYTAJĄC GO O ZADNIE, UCZUCIA, PRAGNIENIA I POTRZEBY... - POCZUŁA JAK NIECHCIANE ŁZY NAPŁYWAJĄ JEJ DO OCZU, CHCĄC SIĘ ICH POZBYĆ KILKA RAZY ZAMRUGAŁA POWIEKAMI, NIE CHCIAŁA TEŻ BY MĄŻ DOSTRZEGŁ JEJ SŁABOŚĆ I WYKORZYSTAŁ TO JAKOŚ NA SWOJĄ KORZYŚĆ.


- PRZEPRASZAM, MOŻE FAKTYCZNIE OSTATNIO POŚWIĘCAŁEM CI MNIEJ CZASU, POPRAWIĘ SIĘ – WIKTOR ZMIENIŁ STRATEGIĘ – WYBIERZMY SIĘ WIECZOREM DO KINA I NA KOLACJĘ JAK TO ROBILIŚMY NA POCZĄTKU NASZEGO MAŁŻEŃSTWA - ZAPROPONOWAŁ..


- DOBRZE, MOŻEMY IŚĆ NA TĄ KOLACJĘ ALE NIE LICZ, ŻE BĘDZIE TAK ŁATWO NAPRAWIĆ NASZE RELACJE, JEDEN WIECZÓR TEGO NIE ZMIENI.


- WIEM O TYM, ALE JEŚLI OBOJE SIĘ POSTARAMY MOŻE BYĆ TAK JAK KIEDYŚ... - KUSIŁ – NIE CHCESZ TEGO? - MÓWIĄC TO WZIĄŁ ANNĘ ZA RĘKĘ I SPOJRZAŁ JEJ GŁĘBOKO W OCZY.


ODWZAJEMNIŁA JEGO SPOJRZENIE UWAŻNIE WPATRUJĄ SIĘ W TWARZ MĘŻA. CHCIAŁA MIEĆ PEWNOŚĆ, ŻE WIKTOR JEST Z NIĄ SZCZERY. ALE NIE BYŁA PEWNA CZY MOŻE MU JESZCZE UFAĆ. DAM MU JEDNAK SZANSĘ, NAWET GDYBY TO MIAŁA BYĆ OSTATNIA SZANSA, POMYŚLAŁA I UŚMIECHNĘŁA SIĘ CIEPŁO DO WIKTORA. ON ODWZAJEMNIŁ JEJ UŚMIECH PO CZYM ZŁOŻYŁ DELIKATNY POCAŁUNEK NA JEJ DŁONI. BYŁ TO PIERWSZY KROK DO ODBUDOWANIA ICH WZAJEMNYCH RELACJI, W KOŃCU MAŁŻONKOWIE NIE POWINNI BYĆ WROGAMI DLA SIEBIE LECZ RACZEJ PRZYJACIÓŁMI I PARTNERAMI. CZY NAM SIĘ UDA? POMYŚLAŁA ANNA, CZY NIEPOTRZEBNIE SOBIE TYLKO ROBIĘ NADZIEJĘ. ALE DOBRZE ZROBIŁAM SUGERUJĄC WIKTOROWI, ŻE MOGĘ BYĆ ATRAKCYJNĄ DLA INNYCH MĘŻCZYZN, NIECH MYŚLI, ŻE MOGĘ JESZCZE WZBUDZIĆ PŁOMIENNE UCZUCIA W MĘŻCZYŹNIE. I OBY TYM MĘŻCZYZNĄ BYŁ MÓJ WŁASNY MĄŻ. MAM NADZIEJĘ, ŻE MOJA STRATEGIA ODNIOSŁA SKUTEK I NASZA MIŁOŚĆ ZNOWU ODŻYJE. A JEŚLI SIĘ TO NIE UDA, ODEJDĘ, NIM STRACIMY DLA SIEBIE RESZTĘ CIEPŁYCH UCZUĆ I SZACUNKU, POSTANOWIŁA.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]