marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
,,ANIOŁ CIEMNOŚCI '' II 2014-01-28

Rozdział IV


Wracając ze szkoły Eliza zastanawiała się jak sprawdzić działanie eliksiru zapomnienia, który wczoraj przyrządziła. Wreszcie wpadła na pomysł, żeby podać go Erykowi. Miała nadzieję, że uda jej się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Raz że zemści się na chłopaku za wszystkie kłamstwa, którymi ostatnio ją karmił a dwa sprawdzi czy magiczna mikstura ma jakąś moc. Gdy tylko Eliza przekroczyła próg swojego pokoju Felix natychmiast wybiegł jej na powitanie i ocierając się o jej nogi domagał pieszczot. Dziewczyna pogłaskała kota i wyciągnęła z torby opakowanie słodkiej śmietanki.
- Mam tutaj coś dla ciebie Feliksie.
 Kot wspiął się na kolana Elizy i poruszył wąsami. Oblizał się. Dziewczyna widząc to otworzyła kubek ze śmietaną i postawiła go na podłodze. Felix podbiegł do stojącego na ziemi smakołyku, obwąchał go bardzo dokładnie po czym ze smakiem zaczął chłeptać słodką śmietankę. Pił i pił a jego wąsy były całe w śmietanie.
Eliza wybuchnęła śmiechem.
- Ale z ciebie łakomczuch - stwierdziła. Po czym przypomniawszy sobie o czymś wyszła z pokoju. Z kuchni zabrała dwie szklanki, które napełniła sokiem pomarańczowym i wróciła do siebie. Postawiła obie szklanki na biurku.
- Teraz czekamy tylko na naszego gościa. I uśmiechnąwszy się zabrała się do lekcji.

********************************************************************************************************************
Eryk zjawił się wieczorem, gdy Eliza miała właśnie zamiar położyć się spać.
- Co tym razem cię sprowadza? - zapytała go starając się nie patrzeć na jego piękne czarne jak atrament skrzydła.
- Gdzie twój kot Elizo? - rozejrzał się anioł po pokoju ale nigdzie nie dostrzegł Feliksa.
-  Czyżbyś się za nim stęsknił? Eliza z trudem stłumiła wesołość. - Nie martw się. Dzisiaj nic ci nie grozi z jego strony - zapewniła.
Eryk chyba jej nie dowierzał, bo popatrzył nieufnie w jej jasnozielone oczy obawiając się jakiegoś podstępu.
- Może jesteś spragniony Eryku? Nie wiem, jak ty ale ja chętnie się napiję. Mówiąc to dziewczyna podeszła do biurka, na którym stały szklanki z sokiem pomarańczowym. Z rękawa bluzy wyjęła niepostrzeżenie małą buteleczkę i nalała odrobinę eliksiru do szklanki z sokiem przeznaczonej dla Eryka. Odwróciła się i podała ją aniołowi. Ten niczego nieświadomy wziął szklankę. Ale wciąż patrzył nieufnie na dziewczynę. Czekał aż ona pierwsza napije się soku. Eliza wzięła swoją szklankę z sokiem i wypiła wszystko do dna patrząc przy tym ciemnowłosemu prosto w oczy. Widząc to anioł zrobił to samo. Już po chwili poczuł, że coś jest nie tak, ale było za późno. Pogrążył się w ciemności. Jakby nagle wciągnęła go czarna otchłań.
Gdy się ocknął leżał na podłodze. Dziewczyna z długimi brązowymi włosami, w błękitnej piżamie pochylała się nad nim. Jej twarz wyrażała niepokój i zaciekawienie jednocześnie.
- Kim jesteś? Gdzie ja jestem? - zapytał Eryk zdezorientowany czując kompletną pustkę w glowie.
- Jestem Eliza. Na prawdę nie wiesz kim jesteś?
- Nie. Powiedz mi co się stało. Dziwnie się czuję. Rozejrzał się po całym pomieszczeniu. - Nigdy tutaj nie byłem. Gdzie ja jestem? Chciał się podnieść ale stracił równowagę i zachwiał się. Nadal kręciło mu się w głowie. Eliza podtrzymła anioła żeby ten się nie przewrócił albo co gorsza znowu nie zemdlał. Poczuła jak ogarnia ją panika.
- Co ja najlepszego zrobiłam - przeraziła się. - Nie pomyślałam o tym, co może się stać, gdy on naprawdę straci pamięć. Co ja mam teraz zrobić? - myślała. - Ale przynajmniej wiem, że eliksir działa. - Może w pamiętniku babci coś będzie na temat jak odwrócić działanie eliksiru. Pocieszona tą myślą Eliza otworzyła szufladę biurka i wyciągnęła starą, oprawioną w wyblakłą skórę księgę. Kartkowała dziennik z uwagę zapominając o ciemnowłosym chłopaku.
Eryk chodził po pokoju zdezorientowany, jednocześnie czując pustkę w głowie. Po chwili usiadł na łóżku Elizy i zapatrzył się w przestrzeń. Felix który siedział pod łóżkiem wyszedł stamtąd i usiadł kilka kroków od anioła uważnie go obserwując. Co chwila zerkał też na swoją panią. Chciał mieć pewność, że nic nie umknie jego uwadze. Eliza wreszcie znalazła to, czego szukała. Już wiedziała, co ma zrobić.
- Antidotum. Musze przyrządzić antidotum. Tylko wtedy Eryk odzyska pamięć. Przeczytała raz jeszcze przepis po czym zamknęła dziennik i podeszła do siedzącego na łóżku anioła.
- Dobrze się czujesz Eryku?
W odpowiedzi chłopak spojrzał na nią jakby dopiero teraz ją zobaczył.
- Kim jesteś? - zapytał po raz kolejny.
- Naprawdę niczego nie pamiętasz?
Anioł milczał. Eliza widziała jak chłopak z wysiłkiem stara się cokolwiek sobie przypomnieć. Ale bez efektu. Wciąż niczego nie pamiętał. Pokręcił przecząco głową.
- Kim ja jestem?
- Jesteś aniołem ciemności - wyjaśniła Eliza. - Anioły ciemności to istoty, które spowija ciemność i które pragną za wszelką cenę zdobyć dla siebie czystą duszę, bo same jej nie posiadają. Najlepiej od istoty o magicznych zdolnościach - ciągnęła Eliza, dziwiąc się samej sobie, że mówi chłopakowi o tym wszystkim. A tajemniczy szept wciąż rozbrzmiewał jej w głowie.  
- To znaczy, że ja nie mam duszy? - zdziwił się Eryk.
- Tak.
- Ale przecież ja wszystko czuję. Jak to możliwe skoro nie mam duszy?
Eliza wzruszyła ramionami.
- Przykro mi, ale nie znam odpowiedzi na twoje pytanie.
- A gdzie mieszkam?
- Eee... Zastanowiła się Eliza. Tajemniczy głos znowu podpowiedział jej, co ma mówić. - W Krainie Ciemności - powiedziała zaskoczona. Co to za głos w mojej głowie? I skąd on się wziął? - zastanawiała się. Z zamyślenia wyrwał ją głos Eryka.
- Gdzie jest ta kraina?
- Między niebem a piekłem - odparła odruchowo Eliza po raz kolejny zdziwiona skąd to wszystko wie. - Tutaj dzieje się coś dziwnego, pomyślała z niepokojem. - Muszę jak najszybciej przyrządzić to antidotum. A na głos powiedziała:
- Muszę wyjść na chwilę.
 Chłopak spojrzał na nią swoimi ciemnymi oczami. Eliza dostrzegła na jego twarzy bezradność, zdezorientowanie i rozpacz. I chyba cień strachu? Czy mi się wydaje czy on jest przerażony? Sama jakoś nie mogła sobie wyobrazić tego, że traci pamięć. Jak to jest mieć pustkę w głowie i niczego nie pamiętać, myślała.
 - Zostań tutaj - poleciła aniołowi. - Obiecuję, że pomogę ci odzyskać pamięć.
- Felix pilnuj naszego gościa - rzuciła do swojego kota, po czym wybiegła z pokoju zostawiając w nim dwie milczące czarne istoty.

*********************************************************************************************************************
Dopiero będąc w piwnicy Eliza zdała sobie sprawe z tego iż głos, który dzisiaj słyszała należał do jej babci. W pierwszej chwili dziewczyna nie wiedziała, co o tym myśleć ale już w następnej coś innego zwróciło jej uwagę. Z kąta przy komodzie zaczął wydobywać się bowiem podejrzany biały dym, którego woń przypominała palące się kadzidło. Dym narastał, by po chwili rozpłynąć się. I wtedy Eliza ujrzała ubraną w fioletowe szaty postać stojącą plecami do niej. Sądząc po wyglądzie i włosach związanych węzeł na karku musiała to być kobieta. Eliza stała jak sparaliżowana a serce jej zmarło. Poczuła jak jej moc budzi się i rozlewa po całym ciele. I w tym samym momencie zjawa odwróciła się. A Eliza oniemiała.
To była jej babcia.
- Witaj Elizo.
Dziewczyna nie mogąc uwierzyć w to, co widzi przyglądała się kobiecie którą pamiętała z dzieciństwa i z którą od zawsze łączyła ją silna więź. Babcia wyglądała zupełnie tak jak Eliza ją zapamiętała. Miała rude włosy, okalające bladą, usianą piegami twarz i jasnozielone oczy. Takie same jakie miała wnuczka. Co więcej była szczupła i młoda. Wyglądała na jakieś trzydzieści lat. Tyle musiała mieć gdy umarła, pomyślała Eliza.
- Witaj babciu. Eliza usłyszała swój głos, który nagle wydał jej się obcy. Jakby oktawę wyższy i drżący. Wciąż wpatrywała się w babkę nie mogąc uwierzyć, że to co widzi to nie jest wytwór jej wyobraźni.
- Wiem, że mój widok może być dla ciebie szokiem Elizo, ale musiałam się zjawić. Czułam, że potrzebujesz mojej pomocy. Więź która nas łączy wciąż jest na tyle silna bym mogła wyczuć twoje emocje. Bez względu na to gdzie jestem. Wiem też, że odkryłaś prawdę o swoim pochodzeniu.
- Mam do ciebie tyle pytań babciu, że nawet nie wiem od czego zacząć.
- Przykro mi Elizo, ale nie mogę zostać długo. Przyniosłam ci tylko coś czego porzebujesz. I wyciągneła z kieszeni swojej fioletowej szaty małą ampułkę z jakąś oliwkową cieczą.
- To jest antidotum Elizo. Weź je proszę. I podała wnuczce ampułkę. Eliza przyjęła podarunek od babci i ścisnęła go w dłoni, jak cenny klejnot.
- Skąd wiedziałaś babciu, że jest mi potrzebne antidotum?
W odpowiedzi kobieta tylko uśmiechnęła się tajemniczo, po czym znikneła tak nagle jak się pojawiła. Eliza stała zdezorientowana na środku piwnicy i nie mogła uwierzyć w to, co przed chwila się wydarzyło. Stałaby tak pewnie całą noc, gdyby nie przypomniała sobie, że na górze w jej pokoju został Eryk. Z Feliksem. Pędem rzuciła się do wyjścia wyobrażając sobie jak krwawy widok może zastać. Wbiegła czym prędzej po schodach do swojego pokoju i ujrzała jak Eryk śpi na jej łóżku a Felix grzecznie pilnuje go. Kot usłyszał szmer przy drzwiach i obejrzał się. Gdy zobaczył Elizę poderwał się ze swojego miejsca i podbiegł do niej i zamiauczał.
 - Dobry koteczek.  Pochwaliła go. - Co ja bym bez ciebie zrobiła? Na szczęście mam już antidotum, teraz tylko trzeba jakoś obudzić Eryka i mu je podać.
********************************************************************************************************************
Dziesięć minut później Eliza stała z szklanką wody w ręku przy swoim łóżku na którym teraz spał w najlepsze ciemnowłosy anioł. Do wody dodała antidotum i napój zabarwił się na oliwkowo.
- Eryk. Obudź się! - potrząsnęła chłopakiem. Ten mruknął coś i przewrócił się na wznak nadal śpiąc w najlepsze.
- Jak ja mam go obudzić? - zastanawiała się Eliza. - Chociaż z drugiej strony może to lepiej, że śpi. I niewiele zastanawiając się nad tym, co robi Eliza pochyliła się nad śpiącym aniołem i wlała trochę zielonkawego płynu ze szklanki wprost w rozchylone usta Eryka. Anioł zakrztusił się, ale odruchowo przełknął płyn po czym się obudził. Zamrugał powiekami. Rozejrzał się dookoła siebie. A jego spojrzenie nabierało ostrości.
- Czemu leżę na twoim łóżku? - Jakoś dziwnie się czuję Elizo.
- Pamiętasz moje imię - ucieszyła się dziewczyna. I zaczęła pląsać po pokoju. - Udało się. Dziękuję babciu - wyszeptała.
Anioł spojrzał na nią jakby była niespełna rozumu.
- O co chodzi? Dziwnie się zachowujesz Elizo - stwierdził. Po czym podniósł się z łóżka i stanął przy dziewczynie uważnie patrząc jej w oczy. Kątem oka dostrzegł zbliżającego się Feliksa. Odsunął sie więc od niej na bezpieczną odległość i zapytał:
- Dowiem się wreszcie o co chodzi?
- Podałam ci eliksir zapomnienia. A ty niczego nie pamiętałeś... - wyznała cicho.
W Eryku aż zagotowała się krew z wściekłości. Tego już było za wiele. Ta mała spryciula robi na mnie eksperymenty z magicznymi miksturami. Ależ byłem głupi, że jej nie doceniłem, myślał.
- Muszę przyznać, że jestem zaskoczony. Nie spodziewałem się że zostanę twoim królikiem doświadczalnym - wycedził przez zęby -  a skoro już nim jestem to chyba w ramach rekompensaty należy mi się jakaś nagroda? I nie czekając na reakcję dziewczyny przyciągnął ją jednym ruchem do siebie i pocałował. A sekundę później poczuł jak coś ostrego wpija mu się w stopę. Odskoczył z sykiem a mimo to ból  nie zelżał. Felix wisiał wczepiony w jego stopę. Eryk widząc to próbował go strącić.
- Głupi kocur!
- Ej nie krzycz na mojego kota. Obruszyła się Eliza. - Już dobrze Feliksie możesz go puścić. Myślę, że Eryk żałuje tego jak się zachował. I że przeprosi za swój błąd.
- Co takiego? Mam przepraszać? Za co? Za to że cię pocałowałem? - parsknął śmiechem. - Zabawna jesteś Elizo. Zmywam się stąd. Ale pamiętaj, że mamy rachunki do wyrównania - w jego głosie dało się wyczuć groźbę. I zniknął.
Eliza wściekła rzuciła szklanką w miejsce gdzie stał przed chwilą anioł. Ta rozprysła się w drobny mak a po chwili zamieniła w czerwony pył i zniknęła. Moc Elizy rosła z każdym dniem. Nadchodził dzień kiedy dziewczyna będzie musiała sięgnąć do najgłębszych zakamarków swojej duszy i zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem...


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' II 2014-01-25

Rozdział III



Wieczorem Eliza wymknęła się do piwnicy niosąc ze sobą składniki do eliksiru, które kupiła w sklepie zielarskim. Postanowiła, że dzisiaj przygotuje swój pierwszy czarodziejski wywar. Taki, który robi dla siebie a nie dlatego, że ktoś jej karze. Chciała wiedzieć jak najwięcej o eliksirach a jak miała się dowiedzieć o nich czegokolwiek skoro nie miała doświadczenia w ich przyrządzaniu. W pamiętniku babci znalazła przepis  na eliksir zapomnienia i taki właśnie postanowiła przygotować. Felix biegał po całym pomieszczeniu ciekawie zaglądając w każdy zakamarek i węsząc za jakąś smakowitą myszą. Pochłonięty tym zajęciem nie zauważył jak jego pani rozpala ogień na palenisku i wychodzi z piwnicy. Wskoczył na półkę ze słojami i przechodząc obok pękatego dużego słoika niechcący strącił go na podłogę. Zawartość słoika wylała się na ziemię a w powietrzu rozniósł się zapach rozkładu i zgniłych owoców. Felix zeskoczył z półki zaczął z uwagą obwąchiwać to, co wylało się na podłogę. Na ten moment właśnie trafiła Eliza.
- Felix nie rusz tego!
Kot podskoczył przestraszony i niechętnie odsunął się od cieczy rozlanej na podłodze. 
- Nawet na chwilę nie można zostawić cię samego - westchnęła i podeszła do stołu, na którym położyła dziennik babci. Otworzyła go na zakładce i przeczytała przepis na eliksir zapomnienia. Felix wskoczył na stół i z uwagą obserwował poczynania swojej pani.
Eliksir zapomnienia - przeczytała na głos Eliza.
Składniki:  nalewka z piołunu, pająk, żabi mózg, beozar, suszony kwiat dyptamu.
Przygotowanie: Do wrzącej wody wrzucamy beozar i warzymy przez pół godziny do uzyskania jasnozielonego wywaru, następnie dodajemy żabi mózg, pająka  i nalewkę z piołunu i mieszamy do uzyskania barwy ciemnej zieleni, gdy to nastąpi dodajemy suszony kwiat dyptamu i czekamy aż eliksir zrobi się żółty, przypominający barwą lemoniadę.

- Zabieram się do pracy. Nie jest to trudne, chyba sobie poradzę. Jak sądzisz Feliksie?
Kot miauknął i potakująco pokręcił głową a jego jasnozielone oczy zalśniły w blasku ognia. Eliza rozpakowała pakunki, które zawierały potrzebne składniki. Gdy woda w kociołku zaczęła wrzeć dziewczyna wrzuciła do niej beozar i zamieszała, po czym spojrzała na zegarek. - Czekamy pół godziny. Przez ten czas Eliza sprzątnęła z podłogi resztki potłuczonego słoika i jego zawartość rozlaną na podłodze i wyrzuciła wszystko do śmietnika. Gdy wróciła eliksir przybrał barwę jasnej zieleni, więc szybko dodała kolejne składniki - żabi mózg, pająka i nalewkę z piołunu. Zamieszała wszystko wielką chochlą robiąc to starannie i dokładnie, i obserwowała jak wywar w kociołku zmienia barwę. Gdy tylko mikstura zmieniła kolor na ciemnozielony Eliza dodała ostatni składnik, czyli suszony kwiat dyptamu. Z kociołka zaczęły nagle wydobywać się kłęby zielonej pary. Duszącej pary. Eliza kaszląc odsunęła się od paleniska z sagankiem. Po kilku chwilach para opadła i dziewczyna mogła zajrzeć wreszcie do wnętrza garnka. Eliksir zmienił barwę na żółty. Był gotowy. Odetchnęła z ulgą i poczuła rozpierająca ją radość i dumę.
- Udało mi się! Jestem najlepszą czarodziejką na ziemi! Zadowolona zaczęła tańczyć wokół stołu. Feliksowi udzielił się dobry nastrój swojej pani i on także zaczął pląsać po stole i miauczeć. Eliza pogłaskała kota i sięgnęła po małą, drewnianą chochelkę. Odkręciła szklaną pięciogramową buteleczkę i wlała do niej trochę eliksiru zapomnienia, po czym zakręciła korkiem butelkę i schowała ją do kieszeni niebieskiej bluzy, którą miała na sobie.
- Nigdy nie wiadomo, kiedy mi się przyda ten eliksir, pomyślała, po czym wlała resztę mikstury do dużej butelki z ciemnego szkła. Dołączyła etykietkę z nazwą eliksiru i odstawiła go na półkę. Uprzątnęła stół, palenisko i opuściła piwnicę, uprzednio zamknąwszy drzwi na klucz. Klucz zawiesiła na haku przy drzwiach. Spojrzała na zegarek. Dochodziła dziesiąta.
- Czas iść spać, westchnęła. - Jutro rano czeka mnie szkoła. - Chodź Felix, idziemy - ponagliła kota i weszli na górę. Po chwili oboje byli już w pokoju Elizy. A tam na dziewczynę czekał....
Eryk.
 Zaskoczona jego niespodziewaną wizytą Eliza w pierwszej chwili znieruchomiała i ogarnęła ją fala gorąca. Anioł miał nieodgadniony wyraz twarzy. Spojrzenie przenikliwe. Bez najmniejszego śladu uśmiechu. Jak zawsze towarzyszyła mu wyłącznie czerń. Ciemne włosy były potargane, miał na sobie czarną bluzę, czarne spodnie i czarne glany. Czarne jak atrament skrzydła wyrastające z obu ramion chłopaka były rozłożone jak do lotu. Eliza zdała sobie sprawę jakie są ogromne. I piękne. Jak urzeczona wpatrywała się w nie. Anioł dostrzegł jej zachwycone spojrzenie i uśmiechnął się z z satysfakcją.
- Chyba cieszy cię mój widok Elizo? Widzę, że nie możesz oderwać ode mnie wzroku. Czyżbyś się aż tak za mną stęskniła?
- Wydaje ci się. Zamyśliłam się po prostu. Powiedziała patrząc mu prosto w oczy i mając pełną świadomość tego, że kłamie.
- Kłamczucha z ciebie Elizo. Eryk roześmiał się a jego śmiech rozszedł się echem po całym pokoju. - Muszę przyznać, że nie brak ci charakteru. Taka jeszcze bardziej mi się podobasz.
Dziewczyna słysząc w jego głosie kpinę ale i odrobinę arogancji chcąc zmienić niewygodny temat zapytała:
- Co się z tobą działo? Nie było cię cały tydzień.
- Miałem coś ważnego do załatwienia. Nic o czym musiałabyś wiedzieć Elizo. - Widzę, że masz nowego towarzysza. Rzekł anioł także zmieniając temat i przyglądając się z uwagę Feliksowi rozpartemu na poduszce i drzemiącemu w najlepsze. Kot poruszył uchem, co świadczyło o tym, że tylko udaję śpiącego a w rzeczywistości w każdej chwili jest gotów skoczyć, gdy tylko wyczuje, że jego pani coś zagraża. Nieświadomy tego anioł podszedł nagle do Elizy i zrobił ruch jakby chciał ją objąć. W tej samej chwili czarny pocisk  wskoczył na niego i wczepił w jego ramię swoje ostre pazurki.
- Ratunku! Ten kot jest dziki! Eryk syknął z bólu i odskoczył gwałtownie od Elizy i próbował strącić z siebie kota. Na próżno. Dziewczyna stała przez chwilę kompletnie oniemiała obserwując całą scenę po czym zawołała:
- Felix już starczy. Możesz go puścić.
 I stał się cud. Kot posłusznie zeskoczył na ziemię i usiadł tuż przy nodze swojej pani. Z ramienia Eryka sączyła się cienka stróżka krwi. Anioł był wściekły.
- Twój kot to dzikus Elizo. Słysząc to Felix syknął i zmrużył oczy. Był szczęśliwy wiedząc, że obronił swoją panią przed tym czarnym niczym noc chłopakiem.
Eliza broniąc kota powiedziała:
- Felix myślał, że chcesz mi zrobić krzywdę. Nie wiem czemu jesteś na niego zły. To tylko zwierzak. Poza tym nic ci się nie stało przecież. I parsknęła śmiechem.
- Ciebie to bawi? Erykowi nie było do śmiechu. - Następnym razem, jak zdecyduję się tutaj zjawić dwa razy się zastanowię, czy warto narażać się na kolejny atak ze strony twojego kota, tylko dlatego, że chcę cię zobaczyć.  Po czym rzucając Elizie gniewne spojrzenie zniknął.
Dziewczyna kucnęła i zaczęła głaskać Feliksa.
 - Kochany kotek - wymruczała mu do ucha -  ale dałeś popalić temu aroganckiemu aniołowi. Zaśmiała się. - Jutro kupię ci całe opakowanie najlepszej śmietanki - obiecała. - Zasłużyłeś na to. Kot miał minę jakby właśnie objadł się szynki. Był bardzo szczęśliwy, że pani go pochwaliła i już nie mógł się doczekać czekającej go nagrody.


przemyślenia 2014-01-22

Praca nad powieścią na konkurs literacki idzie mi coraz lepiej. Ostatnio mam same genialne pomysły. Piszę głównie w nocy i wieczorami. Bezsenne noce to moja codzienność. Tylko kiedy ja się wyśpię? I czemu doba trwa tylko 24 h?
Pisząc trzy historie jednocześnie stwierdziłam, że na dłuższą metę tak się nie da, więc teraz priorytetem jest książka na konkurs. Reszta musi poczekać. Dlatego będzie mniej notek na blogu. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Ale za to postaram się na przełomie marca i kwietnia udostępnić na blogu moją najnowszą powieść łączącą w sobie jednocześnie elementy fantasy, sensacji i powieści obyczajowej z wątkiem uczuciowym. Postaram się też dokończyć ,, Anioła Ciemności''.
Mogę się też pochwalić zakupem kolejnych 12 książek do mojej domowej biblioteczki. W sumie mam ich już ponad 50. A do przeczytania uzbierało mi się 11 książek... Nie wiem, kiedy mam to wszystko przeczytać, ale postaram się znaleźć wolną chwilę i na to ;)
W dodatku w tym tygodniu byłam na kilku rozmowach w sprawie pracy. Póki co tylko straciłam czas, pieniądze i nerwy. Pracodawcy w ogóle nie szanują starających się o pracę... Przykre ale prawdziwe.
Zasypiam nad klawiaturą, chyba czas się zdrzemnąć a później zabierać do pisania... Jeśli chce się osiągnąć sukces trzeba poświęcić na to dużo pracy, pracy i jeszcze raz pracy, oraz wysiłku i energii, bo sam talent to mało. Dam radę. Wierzę w to i tylko dzięki temu mam jeszcze siłę na walkę z przeciwnościami losu i zmaganie się  z własnymi słabościami. Łatwo się nie poddaję i dążę do wyznaczonego celu, może powoli, ale mimo wszystko posuwam się naprzód i jestem już bliżej niż dalej osiągnięcia tego,co sobie postawiłam za cel. Mimo, że wszyscy są przeciwko mnie, ale już przywykłam do tego, że inni nie szanują tego, co robię i uważają to za ,,fanaberię''. Ja uważam, że pisanie to powołanie a tym, co się teraz ze mnie śmieją za jakiś czas zrzednie mina, gdy zobaczą, co osiągnęłam. Wkurza mnie to, że innych ludzi kole w oczy to, że ktoś ma odwagę podążać za swoimi marzeniami i że z zawiści i zazdrości ranią innych, byle by tylko ich zniszczyć. Ale ja będę robić swoje i nie zamierzam oglądać się na nikogo. Jest tylko garstka osób, która wspiera mnie w tym, co robię, czyli w pisaniu. I wiem, że to są moi prawdziwi przyjaciele. Teraz już to wiem. Reszta pozostaje milczeniem.


Moje szczęście 2014-01-21

moje szczęście jest twoim szczęściem
gdy jesteś smutny cierpi razem z tobą moje serce
gdy jesteś samotny niczym wyspa na oceanie
wiedz, że ja zawsze będę blisko ciebie, kochanie
bo miłość moja do ciebie sprawiła, że chcę dawać Ci radość
obdarzać Cię pocałunkami, czułym słowem,
rozgrzewać chłód twojej duszy swej namiętności herbatą
przy mnie odkryjesz nowe horyzonty, możliwości
znajdziesz się tam, gdzie nie dotarł jeszcze nikt
tylko ze mną możesz wejść na szczęścia swego szczyt


melancholii ciąg dalszy.... 2014-01-19

śnieg białym puchem pokrywa moją duszę
czuję jak ogarnia mnie błogość
już niczego nie potrzebuję, już nic nie muszę
mrozem skute i lodem jest moje serce
czeka aż je ogrzejesz oddechem swojej miłości
zrozum kochany, że nie chcę twojej litości
że pragnę teraz tylko twojej namiętności
niech piętna znak palący wyryje na moim ciele
twoje imię chce wołać cichutko moja tęsknota
znów zamyka się koło i już wiem,
że na próżno szukać w twoim spojrzeniu
słów - ja też ciebie kocham


Tęsknota 2014-01-19

Tęsknota za tobą
rozrywa mi serce
cierpię
choć tego nie chcę
nie żałuję tego, co
było
choć wiem, że to nie była
miłość
nie dbam o to
wolę żyć złudzeniami
marzeniami
powiesz, że to nic dla ciebie
nie znaczy
zranisz mnie kolejny raz
choć zrobisz to nieświadomie
nie dowiesz się
nigdy
jak bardzo Cię kocham
chcę żebyś był szczęśliwy
nie ważne ze mną czy beze mnie
bo pragnę dla Ciebie
tego, co najlepsze
chciałabym Ci dać wszystko
czego zapragniesz
wiem, że nie znaczę dla Ciebie tyle
ile Ty znaczysz dla mnie
a mimo to
jestem gotowa poświęcić
wszystko, co mam najcenniejszego
byleby tylko choć na chwilę
zobaczyć Cię uśmiechniętego
i chociaż ten jeden raz
szczęśliwego


setna notka 2014-01-19

Mam dzisiaj melancholijny nastrój, więc dzisiejsza setna już notka będzie wierszem.


*


odwracam wzrok, gdy się mijamy
nie chcę Cię ranić, lecz nie wiem jak mam Ci powiedzieć,
że nic nie będzie między nami,
nie czuję nic, gdy mnie przytulasz i gdy całujesz,
nie wiem, jak mam Ci powiedzieć, że nie pokocham Cię,
zranię Cię prawdą choć kłamstwo bardziej boli,
lecz nie mam już na tyle silnej woli
żeby udawać, że mi zależy,
bo moje serce już od dawna do kogoś innego należy


,,ANIOŁ CIEMNOŚCI'' II 2014-01-19

Rozdział II


Po południu Eliza tak jak planowała wybrała się do księgarni i po drodze zamierzała zajrzeć do sklepu zielarskiego. Na dworze było zimno i wietrznie, ale niezrażona brzydką pogodą Eliza wyszła z domu. Felix oczywiście jej towarzyszył. Biegł obok swojej pani czujnie rozglądając się na boki. W księgarni Eliza kupiła słownik do języka łacińskiego, który dodatkowo zawierał gramatykę oraz najpotrzebniejsze zwroty. Zadowolona z zakupu Eliza wyszła z księgarni i skierowała się w stronę sklepu zielarskiego. Sklep ten znajdował się na samym końcu głównej ulicy. Był to mały sklepik z drewnianym szyldem sprzed kilkudziesięciu lat i czerwonymi zasłonami w oknach. Okna posiadały okiennice a cały sklep pokryty był łuszczącą się od deszczu i mrozu  brązową farbą. Kiedyś sklep ten musiał mieć swój urok teraz jedynie straszył. Niezrażona tym Eliza śmiało weszła do środka. Kot wbiegł tuż za swoją panią. W środku było jeszcze bardziej tajemniczo niż mogłoby się wcześniej wydawać. Czuło się, że to miejsce ma swój klimat. Na licznych półkach w słojach i w różnej wielkości pudełkach ustawionych ciasno jedno przy drugim znajdowały się suszone zioła. Każdy słój zdobiła etykietka z łacińską nazwą rośliny. Na ladzie stały butelki i buteleczki zawierające wywary z ziół. W koszach wiszących na hakach wbitych w ścianę znajdowały się powiązane w pęczki zasuszone zioła. W powietrzu unosił się odurzający zapach olejków eterycznych, kadzidełek oraz  intensywna woń suszonych ziół aż Elizie zakręciło się w głowie od tych zapachów. Dziewczyna rozglądała się niepewnie po sklepie i wszystkimi zmysłami chłonęła panującą tutaj atmosferę. Swoim szóstym zmysłem wyczuwała, że nie jest to zwykły sklep zielarski.
 - Ciekawe czy to tutaj babcia zaopatrywała się w składniki potrzebne do eliksirów?- zastanawiała się dziewczyna. Felix biegał po całym pomieszczeniu i wydawał się być wielce zadowolony.
- Witam, czym mogę panience służyć? - usłyszała zza lady cichy ale piskliwy głos staruszki, która pojawiła się nagle nie wiadomo skąd. Eliza drgnęła zaskoczona i spojrzała na sklepikarkę stojącą za dużą, dębową ladą. Była to bardzo stara i siwa kobieta niskiego wzrostu. Włosy miała związane w ciasny kok na karku. Oczy bladoniebieskie, ale uważnie lustrujące wszystko dookoła. Twarz kobiety naznaczona była licznymi zmarszczkami, bruzdami i brodawkami. Usta były zaciśnięte w wąską kreskę. Ubranie sądząc po wyglądzie służyło jego właścicielce już od  dobrych kilku albo kilkunastu lat, bo było wyblakłe i podniszczone. Długa brązowa suknia ozdobiona była haftowanymi różami. Kobieta patrzyła na Elizę jakby coś sobie chciała przypomnieć. Jej spojrzenie było uważne i dociekliwe. Eliza poczuła się trochę nieswojo a po plecach przebiegł jej dreszcz.
- Wiedziałam, że przyjdziesz... Elizo - powiedziała cicho staruszka po długiej chwili milczenia. Na twarzy Elizy odmalowało się zaskoczenie.
- Pani na mnie czekała? Skąd pani wie kim jestem? Nic z tego nie rozumiem - Eliza wpatrywała się z niedowierzaniem w staruszkę chcąc coś wyczytać z jej spojrzenia. Jednak nie udało jej się to.
- Jesteś bardzo podobna do swojej babci Elizo - oznajmiła staruszka. - Ona też była tutaj częstym gościem. Mogę nawet powiedzieć, że przyjaźniłyśmy się... - dodała starsza pani i uśmiechnęła się do Elizy.
 Dziewczyna otworzyła usta ze zdumienia.
-  Nie wiedziałam o tym. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że babcia odwiedzała jakiś sklep zielarski. A więc pani musi wiedzieć czym zajmowała się babcia...
- Owszem Elizo. Wiem, że twoja babka była czarownicą i, że teraz ty odziedziczyłaś czarodziejskie zdolności - przyznała staruszka. - I wiem, że twoja babcia leczyła ludzi eliksirami.
- Skoro już mowa o eliksirach to  potrzebne mi są składniki do pewnego eliksiru - odrzekła jej Eliza. - Ma pani tutaj wszystkie zioła?
- Tak Elizo, i  mam tutaj nie tylko zioła.U mnie możesz zaopatrzyć się w większość składników do eliksirów. - Czego konkretnie potrzebujesz Elizo?
- Potrzebny mi jeden pająk, nalewka z piołunu, żabi mózg, suszony kwiat dyptamu i beozar - wymieniła Eliza składniki, które zapisała sobie na kartce.
- Zaraz wszystko przyniosę. Takie rzeczy trzymam na zapleczu - odpowiedziała staruszka. - Zaczekaj tu chwilę Elizo, zaraz wrócę, po czym wyszła na zaplecze a Eliza rozejrzała się po sklepie w poszukiwaniu swojego kota, który gdzieś się zawieruszył.
- Felix? Gdzie jesteś? - wyszeptała. A po chwili kot wyskoczył zza kosza z ziołami i podbiegł do swojej pani. Kot był dziwnie niespokojny i kręcił się nerwowo koło nóg Elizy.
- Co ci jest Feliksie? - zaniepokoiła się dziewczyna. W odpowiedzi kot spojrzał na nią swoimi jasnozielonymi oczami i wskazał pyszczkiem zaplecze, po czym podbiegł do ogromnego słoja stojącego pod półką z ziołami. Eliza podeszła do słoja i stanęła obok kota spoglądając na etykietkę, która nic jej nie mówiła, bo była po łacinie. Natomiast przez szklane ściany słoja można było dojrzeć jego zawartość. Eliza dopiero po długiej chwili uświadomiła sobie na co patrzy. Wzdrygnęła się z przerażenia. I z obrzydzenia. W słoju znajdowały się bowiem oczy. I były to ludzkie oczy. Jedne zielone inne niebieskie i brązowe. Pływały w jakimś płynie. Eliza poczuła strach chwytający ją za gardło. Kot był równie przerażony, co jego pani i miauczał chcąc nakłonić Elizę do wyjścia. W tym samym momencie  dziewczyna usłyszała kroki zbliżającej się sprzedawczyni i czym prędzej podeszła do lady, nie chcąc by tamta zobaczyła, co dziewczyna odkryła w jednym ze słojów.
- Mam wszystkie składniki, których potrzebowałaś Elizo - powiedziała sklepikarka niosąc ze sobą jakieś pudełka i buteleczki. - W tej buteleczce masz nalewkę z piołunu, a w pozostałych pudełkach zapakowałam pająka, suszony kwiat dyptamu i beozar. Jeszcze słoik z żabim mózgiem - przypomniała sobie staruszka i sięgnęła pod ladę.
- Proszę mi to zapakować tak, żeby nikt nie zobaczył, co kupiłam - powiedziała drżącym głosem  Eliza. - Nie chcę żeby ktoś się dowiedział, że zajmuję się eliksirami.
- Nie martw się Elizo, zapakuję to tak, że nikt nie zauważy, co jest w środku - obiecała staruszka po czym zawinęła wszystko w gruby papier pakowy i zapakowała do papierowej torby. Teraz będzie idealnie - ucieszyła się sprzedawczyni.  
- Ile płacę? - chciała wiedzieć Eliza wyciągając z torby portmonetkę.
- Potraktuj to proszę jako podarunek ode mnie w dowód sympatii jaką darzyłam twoją babkę Elizo. Nie wezmę od ciebie pieniędzy za te zakupy, ale chcę cię o coś zapytać. -  Czy też jesteś czarownicą czystej krwi?
- Tak, odparła niepewnie Eliza. - Czemu pani o to pyta?
- Zwykła starcza ciekawość ot co - odrzekła staruszka i uśmiechnęła się swoimi wąskimi ustami. Jednak jej spojrzenie pozostało nieruchome i zdradzało oznaki zamyślenia. - Chcę żebyś wiedziała Elizo, że gdybyś miała jakieś problemy z eliksirami to możesz śmiało prosić mnie o pomoc, ja ci chętnie wytłumaczę wszystko co trzeba  albo pomogę - zaofiarowała się kobieta.
- Dobrze, dziękuję pani - odrzekła jej dziewczyna. Eliza była zaskoczona tą propozycją, ale nie wiedziała, że staruszka chce w ten sposób zdobyć jej zaufanie. I że nie powinna jej ufać, bo kobieta nie mówi jej całej prawdy. Niebawem Eliza miała się o tym przekonać. A tymczasem dziewczyna pożegnała się ze staruszką i wyszła ze sklepu, a Felix biegł obok niej oglądając się za siebie z niepokojem. Dopiero gdy znaleźli się kilka metrów od sklepu dziewczyna odetchnęła z ulgą. Napięcie, które spowodowała rozmowa ze starszą panią i złowieszcze znalezisko sprawiły, że Eliza straciła całą swoją dotychczasową odwagę. Przyspieszyła kroku chcąc jak najszybciej znaleźć się w domu. Nie wiedziała, że staruszka wygląda przez okno i patrzy w ślad za nią. I że jej twarz zdobi ohydny gadzi uśmiech...  


Recenzja ,,Nawiedzony dom'' 2014-01-17

Recenzja książki ,, Nawiedzony dom '' Joanny Chmielewskiej.


Powieść detektywistyczna opisująca niezwykłe przygody bystrego i szalenie inteligentnego rodzeństwa - Janeczki i Pawełka Chabrowiczów i ich towarzysza - psa Chabra. Akcja książki rozpoczyna się w momencie przeprowadzki rodziny Chabrowiczów do wielkiego domu, który ojciec rodzeństwa, pan Roman, otrzymał w spadku po krewnym z Argentyny. Dwa tygodnie przed przeprowadzką rodzina znajduje pod drzwiami mieszkania bezpańskiego psa, który okazuje się być niezwykle inteligentnym i wytresowanym psem myśliwskim. Pies na czas przeprowadzki trafia do schroniska, lecz Janeczce i Pawełkowi udaje się nakłonić rodziców aby przygarnęli go. Po niedługim czasie okazuje się, że nowy dom Chabrowiczów ma swoje tajemnice. Uwagę rodzeństwa przykuwa zachowanie starej, wyjątkowo niesympatycznej sąsiadki, którą nazywają Zmorą. Ponadto Chaber informuje swoich nowych państwa, że ktoś obcy kręci się po ogrodzie i wchodzi po dachu na stary zamknięty od kilkudziesięciu lat strych. Janeczka i Pawełek postanawiają rozwiązać te zagadki a do pomocy biorą swojego ukochanego psa Chabra.
Co znajduje się na strychu?
I co za podejrzane elementy kręcą się w okolicy?
Czy dom jest nawiedzony?
Jaką tajemnicę kryje w sobie nowy dom Chabrowiczów?
Kim tak naprawdę jest zmora?
I co to wszystko ma wspólnego z odkrytą niedawna aferą filatelistyczną dotyczącą fałszowania znaczków?
Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedzi w tej nietuzinkowej powieści kryminalnej. Duża dawka przygód i jeszcze większa dawka humoru to główne atuty tej powieści. Do tego iście sensacyjna intryga oraz niebanalne postacie. Mi osobiście książka bardzo się podobała. Wracam do niej, co jakiś czas, bo zajmuje ona wyjątkowe miejsce w mojej domowej biblioteczce. Polecam tę książkę zwłaszcza wielbicielom twórczości Joanny Chmielewskiej i wszystkim tym, którzy lubią przeżywać wspaniałe przygodny nie podnosząc się z fotela. ,,Nawiedzony dom'' to książka, którą warto przeczytać jeśli kochacie psy a także, gdy nie wiecie jak spędzić nudny, zimowy wieczór.
Gorąco polecam i zachęcam do lektury! 


Recenzja książki ;) 2014-01-15

,, Stephanie Plum. Dziewczyny nie płaczą. Po szóste nie odpuszczaj'' to 6 tom z serii o Stephanie Plum - łowczyni nagród. Autorstwa Janet Evanovich, amerykańskiej pisarki powieści kryminalno-sensacyjnych. Szósta część opisująca przygody o dziewczynie, która zawsze wychodzi na swoje, to fantastyczna książka, o której chcę wam dzisiaj opowiedzieć, i którą gorąco polecam dla wszystkich wielbicieli powieści z dużą dawką humoru i charyzmatyczną główną bohaterką.



Stephanie Plum przydarzają się najdziwniejsze przygody. Jednak z każdej opresji pomagają jej wyjść nie zdrowy rozsądek, ale poczucie humoru, i co tu dużo mówić zwykły fart i szczęście.



Do tego jest jeszcze babcia Mazurowa, która mimo siedemdziesięciu lat na karku wciąż czuje się młoda duchem, i wpada na coraz to bardziej szalone pomysły, tym razem zapisuje się na kurs prawa jazdy...



A Stephanie traci kolejny samochód - tym razem w wyniku pożaru...



I po raz kolejny musi ścigać NS-a. Tym razem szaleńca, który zabił i podpalił handlarza bronią. Podejrzanym jest Komandos - były żołnierz oddziałów specjalnych, a także trener i nauczyciel Stephanie... Czy uczeń pokona mistrza? Gdy Ginie kolejna osoba a Stephanie ma coraz mniej czasu na znalezienie zabójcy zjawia się Komandos... Czy to on jest zabójcą? A Stephanie musi zmierzyć się z  prawdziwym mordercą, i szaleńcem. Czy nasza bohaterka wyjdzie cało z tej opresji?



Jest jeszcze żarłoczny pies Bob, którego Stephanie otrzymuje na przechowanie... Ale szybko okazuje się, że właściciel odmawia odebrania psa...



I Joe Morelli - przystojny policjant i pierwsza miłość Stephanie, którego seksowne spojrzenie sprawia, że nasza bohaterka topnieje niczym śnieg na wiosnę...



Jeśli lubicie historie, w których życie głównych bohaterów jest niczym jazda na rollecoasterze, oraz historie dostarczające dużej dawki emocji i humoru to ta książka jest właśnie dla was. Mi powieść bardzo się podobała, czytałam ją jednym tchem i z wypiekami na twarzy, i już nie mogę doczekać się kolejnej części. Od lektury nie sposób się oderwać i ja zwykle nie przerywam nim nie przeczytam całego tomu do końca, stąd często spędzam bezsenne noce... Ale nie są to stracone godziny, a to za sprawą Janet Evanovich i Stephanie Plum.



Polecam gorąco!!!


Konkurs na blog roku 2014-01-12

Drodzy czytelnicy mój blog bierze udział w konkursie BLOG ROKU 2013.


Bardzo serdecznie zapraszam do głosowania i oddawania głosów właśnie na mój blog. Każdy głos jest ważny ;)


Z góry Wam dziękuję.


Poniżej znajdziecie link do konkursu, gdzie można oddać głos na mój blog.


 


 


http://blogroku.pl/2013/kategorie/blog-literacki,625,blog.html


wiersze z przymrużeniem oka i z morałem 2014-01-09

Co prawda miały być do szuflady ale stwierdziłam, że jednak dam ja na bloga ;P a co tam :P


*


,, Książę i księżniczka I ''


To historia o księżniczce, która znalazła swojego księcia,


zakochała się na zabój bez miłosnego zaklęcia,


oddała księciu swoje serce, oddała też i duszę,


lecz gdy książę wyciągnął dłoń i po ciało odparła:


Przed ślubem oddać Ci siebie nie muszę,


książę nie zrozumiał księżniczki życzenia,


myślał tylko o tym jak szukać spełnienia,


poszedł do wiedźmy starej, co w leśnej chacie mieszkała,


by zdobyć eliksir po którym księżniczka chętnie


mu swoją cnotę oddała,


a gdy już książę dostał to czego chciał


- odjechał w siną dal.


Ot cały morał tej historii taki żeby księżniczki


prawdziwych książąt nie żaby wybierały...


A Wy drodzy książęta radzę Wam zapamiętać,


że nie można tylko brać i brać,


trzeba też coś z siebie dać.


*


,, Książę i księżniczka II ''


To historia o księciu, który znalazł swoją księżniczkę,


piękną i cnót wszelakich zamku dziedziczkę,


dla której nie wahał się ni razu rzucić rękawiczkę,


szczęśliwy książę gdy już zdobył księżniczki rękę


i już tuż tuż słyszał weselne dzwony,


gdy wtem ranka pewnego ujrzał swą księżniczkę,


jak z innym księciem w łożu wypełnia obowiązki


należące do żony.


Morał tej historii jest taki żeby książęta


księżniczkom nie ufały,


bo pod pięknym i gładkim obliczem


kryje się ropucha,


która z naiwności księcia w głos będzie się śmiała:


ha ha ha ha!


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' c.d. rozdz. I 2014-01-07

*


Po podwieczorku złożonym z ćwierć tuzina naleśników z dżemem truskawkowym i filiżance herbaty miętowej, i po pierwszej lekcji łaciny z mamą Eliza usiadła na kanapie w salonie, i otworzyła notatnik, w którym zapisała wszystkie słówka. Mama okazała się być świetną nauczycielką i Eliza cieszyła się, że to właśnie ją poprosiła o pomoc. Dziewczyna postanowiła, że jutro po południu wybierze się na zakupy.


- Potrzebny mi najlepszy słownik łacińsko-polski. Muszę jak najszybciej zgłębić arkana tego języka - myślała - po czym zabrała się za powtórzenie raz jeszcze wszystkich słówek i zwrotów z lekcji. Coraz bardziej podobał jej się ten język. Felix leżał rozparty na poduszce i lizał łapę zerkając spod oka na swoją panią. Był trochę zazdrosny, że jego pani całą uwagę skupia na jakimś głupim notesie, a nie na nim - Feliksie. Postanowił, że postara się jakoś zasłużyć sobie na zainteresowanie równie silne, jakim pani obdarza notes. Felix czuł wdzięczność za to, że pani go przygarnęła i postanowił, że będzie czuwał nad bezpieczeństwem Elizy. Swoim kocim zmysłem wyczuwał bowiem, że jego pani coś grozi. Eliza nieświadoma tego, że jej kot właśnie postanowił zostać jej obrońcą zamknęła notes i pogłaskała zwierzaka. Ten zamruczał z zadowoleniem.


- Jutro pójdziemy na zakupy Feliksie - powiedziała Eliza do kota drapiąc go za uchem i głaszcząc jego lśniącą czarną sierść - twoja pani musi dokonać zakupu paru niezbędnych rzeczy. - Odwiedzimy też sklep zielarski, bo muszę się w nim zaopatrzyć w kilka ziół. Kot patrzył pełnym zrozumienia spojrzeniem, jego jasno-zielone oczy błyszczały, miauknął wyrażając tym swoją zgodę. Już cieszył się na myśl,że jutro będzie miał okazję zwiedzić okolicę. Siedzenie w domu zdążyło go rozleniwić i co tu dużo mówić - było nudne! Dlatego perspektywa wyjścia z domu w towarzystwie swojej pani była dla Feliksa niczym gwiazdka z nieba. Kot już się cieszył na czekające go atrakcje podczas zwiedzania miejscowych sklepów.


- Czas iść spać Feliksie, bo jutro czeka nas pracowity dzień - westchnęła Eliza i podniosła się z kanapy. Wzięła notes z ławy i wyszła z pokoju. A Felix pobiegł w ślad za nią.


*


Wykąpana i przebrana w piżamę Eliza leżała w łóżku. Felix usadowił się na kołdrze i zwinąwszy w kłębek drzemał. Eliza zgasiła światło i przykryła się kołdrą. Leżała próbując zasnąć, lecz sen jak na złość nie nadchodził. Dziewczyna zastanawiała się, co się dzieje z Erykiem, bowiem od tygodnia anioł ani razu się nie pojawił. Z jednej strony cieszyła się, że ma spokój i ciemnowłosy już jej nie nachodzi, a z drugiej czuła dziwny smutek. I pustkę?


- Nie! Dobrze, że Eryk zniknął z mojego życia - myślała - przynajmniej nie muszę oglądać jego aroganckiego uśmiechu i słuchać jego kłamstw. Pomimo tego, że anioł się już nie pojawiał Eliza czuła jego obecność. Jakby łączyła ich oboje jakaś niewidzialna więź. Jednak mimo to Eliza nie ufała już aniołowi i postanowiła, że nie odda mu swojej duszy. I chociaż serce podpowiadało jej coś zupełnie innego to Eliza nie zamierzała go słuchać.


- Teraz, gdy wiem już na czym zależy Erykowi postaram się wykorzystać tę wiedzę przeciwko niemu...


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' Tom II 2014-01-06

 


Rozdział I 


 


tydzień później...








- Mamo? Zagadnęła Eliza. Od kilku godzin towarzyszyła matce w szklarni. Dziewczyna siedziała na niskim, drewnianym stołku głaszcząc czarnego kota, którego przygarnęła dwa dni temu. Kociak zamruczał z zadowoleniem i ocierając się o kolana Elizy domagał dalszych pieszczot. Jasnozielone oczy kota uważnie obserwowały swoją panią, która głaskała go po grzbiecie. Eliza znalazła zmarzniętego, przemoczonego i głodnego zwierzaka w czwartek, gdy wracała ze szkoły. Deszcz padał rzęsiście. Było ponuro i mokro. Eliza z trudem dostrzegła czarny kłębek w krzakach nieopodal domu. Za to doskonale go słyszała, bo zwierzak przeraźliwie miauczał. Dziewczynie żal zrobiło się kota, więc zabrała go do domu. Wysuszyła go i napoiła mlekiem na miseczce, a później zrobiła mu legowisko w koszu, który ustawiła w rogu swojego pokoju.



- Nauczysz mnie łaciny mamo? - poprosiła Eliza. - Czy to trudny język? - chciała wiedzieć dziewczyna z uwagą przyglądając się, jak matka sprawnie przesadza małe sadzonki fiołków do plastikowych, brązowych doniczek. W powietrzu unosił się odurzający zapach kwiatów – fiołków, róż, macierzanki, lawendy, jaśminu. Pachniało też świeżą ziemią. Było ciepło i wilgotno, jak to w szklarni.



- Oczywiście, że cię nauczę Elizo – zgodziła się matka cały czas skupiona na swoim zajęciu, które pochłaniało ją bez reszty. Była w swoim żywiole. - Możemy zacząć nawet dzisiaj – zaproponowała i odwróciła się na chwilę w stronę córki.



- Super, bardzo się cieszę mamo. Eliza była rozpromieniona i podekscytowana. - Nie chcesz wiedzieć do czego potrzebna mi jest znajomość łaciny? - chciała wiedzieć dziewczyna uważnie wpatrując się w matkę i biorąc na kolana kota, który się tego domagał. Zadowolony zwierzak umościł się na kolanach swojej pani po czym zwinął w kłębek i zasnął. Eliza głaskała go w zamyśleniu.



- Zapewne ma to coś wspólnego z księgami po babci... - domyśliła się matka Elizy otrzepując dłonie z ziemi, zdejmując rękawiczki i starając się ukryć niezadowolenie. Od ich ostatniej rozmowy minęło kilka dni. Przez ten czas Elżbieta starała się odwieść córkę od zajmowania się czarodziejskimi miksturami. Na próżno. Eliza pozostała nieugięta.



- Mamo... zrozum proszę – zaczęła łagodnym tonem dziewczyna nie chcąc znowu zdenerwować matki - że muszę przejrzeć wszystkie księgi babci. - Chcę wiedzieć wszystko o eliksirach i o tym, jaki użytek mogę zrobić ze swoich magicznych zdolności - powiedziała. Chcę być przygotowana na to, co ma nastąpić i na spotkanie z moim przeznaczeniem. - Ja tak łatwo się nie poddam – dodała zdecydowanym tonem a jej aura zapłonęła jasnym blaskiem. Nieświadoma niczego Eliza wpatrywała się w zamyśleniu w stojącą na najwyższej półce etażerki donicę z drzewkiem cytrynowym. Matka milczała ze ściśniętym z żalu sercem słuchając słów córki. Nie chciała kolejny raz zaczynać ponownej bezcelowej rozmowy. Wciąż nie udało jej się przekonać Elizy, by ta dała sobie spokój z eliksirami i wróciła do normalnego życia, jakie wiodła nim odkryła w sobie moc. Matka pragnęła, by córka nadal pozostała zwyczajną nastolatką. Nie chciała by Eliza poszła w ślady swojej babki. Aż za dobrze pamiętała, jak to się wtedy skończyło i nie chciała, aby Elizę spotkał ten sam los. Wiedziała jednak, że gdy córka się przy czymś uprze to nie ma zmiłuj. Nie zmieni zdania. Dlatego Elżbieta bardzo bała się o córkę. Myśl o tym, że mogłaby ją stracić za każdym razem mroziła jej pełne matczynej miłości serce. Od kilku dni spędzała bezsenne noce. Cierpiała nie wiedząc, jak pomóc swojemu dziecku. Czuła się bezradna. - Co ze mnie za matka – myślała – że nie potrafię ochronić własnego dziecka? Te bolesne i niewesołe myśli przerwało pytanie Elizy:



- Dobrze się czujesz mamo? Dziewczyna zaniepokoiła się bowiem widząc pobladłą twarz matki i jej przygaszony, pełen smutku wzrok. Wyglądało to tak, jakby mama zmagała się z jakimś wielkim bólem albo ciężarem, który przygniata jej serce. Eliza wyczuwała emocje kłębiące się w sercu matki.



- Nic mi nie jest córeczko – zapewniła ją Elżbieta starając się za wszelką cenę przywołać na twarz wesoły uśmiech. Ale chyba nie udało jej się to, bo córka nadal patrzyła na nią zatroskanym, uważnym i czujnym spojrzeniem. Martwiła się o mamę. Od tygodnia nie widziała matki uśmiechającej się albo tryskającej dobrym humorem.



- To pewnie z przemęczenia – wyjaśniła córce starając się nadać swojemu głosowi lekceważący ton - za długo pracowałam dzisiaj w szklarni. Może zrobimy sobie małą przerwę – zaproponowała chcąc zmienić temat – i pójdziemy zjeść podwieczorek? Po czym spojrzała na zegarek. Dochodziła piąta. Elżbieta zdjęła zielony fartuch ochronny, w którym zawsze pracowała w szklarni i skierowała się w stronę wyjścia.



- Chodź córeczko - powiedziała -  zrobię twoje ulubione naleśniki... -  I herbatę miętową – dodała na zachętę.



W odpowiedzi Eliza tylko skinęła głową na znak, że się zgadza i powoli, ostrożnie podniosła się ze stołka trzymając kota na rękach. Jednak zwierzak natychmiast się przebudził i zeskoczył na ziemię. Przeciągnął się po czym dystyngowanym krokiem ruszył w stronę wyjścia i usiadł przy drzwiach czekając na swoją panią. Eliza uważnie obserwowała kota. Zastanawiała się jakie dać mu wreszcie imię. - Może Felix? - pomyślała ruszając w stronę kota.


- Co o tym sądzisz kocurze? - zapytała. W odpowiedzi kot miauknął, co dziewczyna wzięła za zgodę. Zadowolona, że tak świetnie się rozumieją uśmiechnęła się. - A zatem będziesz nazywał się Felix – zdecydowała. - Chodźmy zatem na ten podwieczorek Feliksie, pewnie jesteś głodny? i opuściła szklarnię. A czarny kot kroczył dumnie krok w krok za nią z miną, jakby właśnie opił się śmietanki.


*









Podziekowania ;* 2014-01-04

Chciałabym Wam podziękować drodzy czytelnicy za ponad 4122 odwiedzin i 69 komentarzy na moim blogu oraz za coraz większe zainteresowanie pisaną przeze mnie historią o dziewczynie czarownicy i o chłopaku aniele ciemności. Postaram się w najbliższym czasie udostępnić dla Was pierwszy rozdział drugiego tomu. Póki, co mam urwanie głowy, bo w moim życiu z początkiem nowego roku wiele się zmienia i jeszcze zmieni. Opowiem Wam o tym za jakiś czas. Muszę też nanieść poprawki do książki na konkurs literacki, w którym biorę udział. Gorące pozdrowienia dla moich wiernych czytelników (zainteresowani wiedzą o kogo chodzi) i dla mojego wiernego fana, który promuje mój blog wśród znajomych. To dzięki niemu coraz więcej osób czyta ,,Anioła Ciemności''. Dziękuję za wsparcie i za wszelkie wyrazy sympatii ;* To bardzo wiele dla mnie znaczy.


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' Tom II 2014-01-01

Prolog


Jest kraina, która leży pomiędzy piekłem a niebem. Kraina Ciemności. Od dawien dawna zamieszkiwana przez aniołów ciemności, które samowolnie opuściły czyściec. W Krainie Ciemności, gdzie noc jest jedyną porą dnia a księżyc świeci tylko raz w roku żyją anioły, które spowija ciemność i wieczny mrok. Potrafią one przenosić się do dowolnego miejsca na ziemi jednak zawsze wracają do Krainy Ciemności. Nigdy nie trafią do nieba ani do piekła. Są skazane na wieczny żywot w swojej krainie. Są z nią związane na zawsze. Stąd nie można uciec. Anioły ciemności potrafią wyczuć aurę człowieka i innych istot ziemskich. Potrafią również kontrolować swoją moc, bo takową też posiadają, jednak nie jest ona na tyle potężna by anioły potrafiły przyrządzać eliksiry. To potrafią tylko czarownice obdarzone magiczną mocą. Od wieków aniołów ciemności i czarownice łączy pewna więź, którą nazwano ,, PRAGNIENIE DUSZ ''. Anioły ciemności zostały pozbawione dusz. To kara za to, że samowolnie opuściły czyściec. Dlatego ich pragnienie posiadanie duszy jest tak wielkie, że przewyższa wszystko inne. Żeby zdobyć duszę anioły ciemności są gotowe poświęcić swoje życie. Anioły te zapragnęły jednak dusz najwyższej jakości. Czystych, niewinnych, nieskalanych grzechem. Z początku to im wystarczało, jednak z czasem zapragnęły więcej. Ich chciwość i pycha pchnęła ich w stronę istot obdarzonych magiczną mocą - czarownic. I tak powstała więź łącząca aniołów i czarownice. One oddawały im swoje dusze a w zamian otrzymywały nieśmiertelność. Czarownice nie wiedziały jednak, że nieśmiertelność nie trwa wiecznie. Podstępni aniołowie oszukali je. Ale było już za późno. Pakt został zawarty i wszystko przez dziesiątki lat trwało w idealnej harmonii. Aż do roku 1978, kiedy to przedostatnia czarownica obdarzona magiczną mocą odmówiła oddania swojej duszy aniołowi ciemności. Aniołem tym był ojciec Eryka a czarownicą babcia Elizy. To, co wydarzyło się w tamtym czasie po dziś dzień jest owiane tajemnicą. Tamtego dnia znaleziono martwą babkę Elizy, a okoliczności jej tajemniczej śmierci zostały niewyjaśnione do dzisiaj. Nie odkryto śladów walki, ran na ciele, nic. Po prostu wyglądało to tak, jakby kobieta zasnęła i już się nie obudziła. A po ojcu Eryka wszelki ślad zaginął. Od tamtej pory nikt go nie widział. O tym, co wydarzyło się tamtego dnia wie tylko jedna osoba, która była przypadkowym świadkiem tego, co się wówczas wydarzyło. Kim jest? Czy zdobędzie się na odwagę i wyzna komuś swą tajemnicę? Czy Eryk i Eliza zmierzą się ze swoim przeznaczeniem? Czy zło ponownie zawładnie światem? A śmierć czyha tuż za rogiem...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]