marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-30

Rozdział XII


Po rozmowie z Erykiem Eliza była roztrzęsiona, więc postanowiła zająć czymś myśli. Żeby uspokoić skołatane nerwy Eliza wzięła długą, relaksującą kąpiel, po czym przebrała się w jasno żółtą bluzę i ciemne jeansy. Zeszła do kuchni i zaparzyła w dzbanku herbatę. Wypiła dwie filiżanki swojej ulubionej miętowej herbaty i od razu poczuła się lepiej. Do wieczora zostało jeszcze kilka godzin, więc Eliza postanowiła, że wyjdzie na spacer. Najlepiej do parku, gdzie zawsze można w spokoju pomyśleć albo odpocząć. Ubrała się więc i wyszła z domu. W parku była już po kilku minutach. Usiadła na jednej z ławek i wyjęła z torby dziennik babci. Miała nadzieję, że gdy zajmie myśli czytaniem czas szybciej upłynie. Otworzyła pamiętnik na kolejnym wpisie i ze skupieniem zaczęła czytać.


22 lipca 1977, wczesne popołudnie


Udało się! Jestem najlepszą zielarką w okolicy. Wszyscy mieszkańcy miasteczka i okolicznych wsi leczą się u mnie. Stąd też w ostatnim czasie miałam bardzo dużo pracy. Muszę przyrządzać dwa razy tyle eliksirów niż do tej pory. Najczęściej używam Eliksiru Energii, Eliksiru Pieprzowego oraz Eliksiru Słodkiego Snu i Eliksiru Leczącego rany. Od niedawna stosuję też Wywar Wzmacniający, Wywar z Mandragory i Wywar z Czyraków. Pacjenci są zadowoleni z efektów moich kuracji. Wszystkie eliksiry są skuteczne i żaden z nich do tej pory nie wywołał negatywnych skutków ubocznych. Odpowiednie dawkowanie jest najważniejsze, dlatego tak pilnie go przestrzegam. Co prawda moja córka Elżbieta nie pochwala mojego ,,ziołolecznictwa'' ale stara się nie wtrącać. Wiem, że to z troski o mnie, ale uważam, że Elżbieta niepotrzebnie martwi się o mnie. Potrafię o siebie zadbać sama. Elżbieta zajmuje się ogrodami, które kocha równie mocno, jak własną córkę Elizę. A skoro już mowa o Elizie, mojej jedynej i ukochanej wnuczce to bardzo martwię się o jej przyszłość. Chciałabym uchronić ją przed tym, co nazywamy przeznaczeniem. Nie chcę żeby i ją spotkał taki sam los jak wszystkie praprababki z naszej rodziny. Nie wiem, czy Elżbieta zdobędzie się na odwagę i kiedyś wyzna Elizie prawdę. Teraz, gdy wnuczka jest jeszcze dzieckiem nie jest to najodpowiedniejszy moment a mi pozostało już niewiele czasu. Czuję to, ale wiem też, że nie mogę już zawrócić z drogi, którą obrałam. Mam nadzieję, że wnuczka znajdzie kiedyś ten pamiętnik i z niego dowie się prawdy. Dzisiaj znowu czeka mnie bezsenna noc. Muszę przyrządzić kolejne eliksiry. Moja pracownia robi się już dla mnie niewystarczająca. Może powinnam rozejrzeć się za większą? Nie chcę przecież zawieść moich pacjentów, którzy tak wierzą w moc moich mikstur.


Eliza przerwała czytanie i spojrzała na zegarek. - Czas się zbierać. Szybko schowała dziennik do torby, podniosła się z ławki i wolnym krokiem ruszyła alejką w stronę bramy parkowej. Po kilku minutach była już przed domem. A tam czekała na nią niespodzianka. Na podjeździe Eliza zauważyła samochód mamy. Uradowana Eliza czym prędzej wbiegła do domu i z bijącym sercem krzyknęła: - Mamo! Mamo! Rozległ się jej głos w korytarzu.



- Córeczko! Matka wybiegła jej na spotkanie. Miała na sobie niebieską sukienkę. Uśmiechała się ale jej twarz zdradzała oznaki zmęczenia i cierpienia. Oczy miała podkrążone a cerę bardzo bladą.  Padły sobie w ramiona i długo tuliły się ze łzami wzruszenia w oczach. - Tak się o ciebie bałam mamo, szepnęła Eliza we włosy matki, czując jak łzy ciekną jej po policzkach. Wzruszenie ścisnęło ją za gardło a serce biło gwałtownie, jak po dużym wysiłku.



- Byłaś bardzo dzielna córeczko, tak bardzo za tobą tęskniłam. Matka odwzajemniła uścisk córki. - Bałam się, że już więcej cię nie zobaczę, wyznała. Głos jej drżał z emocji, bo wciąż pamiętała strach, który towarzyszył jej przez cały czas, gdy została porwana.



- Nic ci nie zrobili mamo? Zaniepokoiła się Eliza, uważnym spojrzeniem obrzucając mamę.



- Nie Elizo, nic mi nie jest, zapewniła matka potrząsając przecząco głową. - Czuję się trochę osłabiona i senna, ale to dlatego, że podawali mi jakieś środki nasenne i prawie przez cały czas spałam. Nawet nie wiem, gdzie mnie przetrzymywali. Pamiętam tylko ciemność i strach.



- Już dobrze mamo, uspokajała ją Eliza patrząc mamie w oczy. - Obiecuję, że nikt więcej nas nie rozdzieli, zapewniła a jej spojrzenie było niczym granit, zimne i mocne.



- Elizo, zaczęła matka spokojnym, ale poważnym tonem i wzięła córkę ze rękę, muszę ci coś wyznać. Gdy na ciebie czekałam postanowiłam, że powiem ci prawdę. Czas skończyć z kłamstwami, które towarzyszą mi od ponad dziesięciu lat, powiedziała. Nie mogę dłużej ukrywać przed tobą tego kim jesteś ani jakie jest twoje przeznaczenie, wyznała.



- Dobrze mamo, zgodziła się Eliza i odwzajemniła uścisk matki. Ja też muszę ci o czymś powiedzieć. Jakiś czas temu znalazłam pamiętnik babci i dowiedziałam się z niego kim tak naprawdę była i czym się zajmowała. Wiem już, że babcia nie była zwykłą zielarką.



- A więc już wiesz, że moja matka była czarownicą. Westchnęła. -  Czułam, że tak się stało. Myślałam, że ukrywając przed tobą prawdę ochronię cię w ten sposób. Myliłam się, przyznała. Wzięła głęboki oddech po czym ciągnęła dalej. - Moja matka, a twoja babcia posiadała magiczną moc. W naszej rodzinie od pokoleń płynęła krew pradawnych czarownic. Co drugie pokolenie w linii żeńskiej rodziła się dziewczynka obdarzona czarodziejską mocą. Taką moc posiadała moja prababka, moja matka a teraz posiadasz ją ty Elizo. Wiedziałam, że moja córka będzie czarownicą a mimo to zdecydowałam się założyć rodzinę.



- A mój ojciec? Co z nim? Chciała wiedzieć Eliza. Z wypiekami na twarzy słuchała opowieści matki. Czuła tysiące emocji, radość, ulgę, poddenerwowanie, oczekiwanie, ale i lęk, przed tym, czego może się dowiedzieć. Eliza obawiała się, że słowa Eryka mogły okazać się prawdą. Nie chciała tego i starała się jak najdalej odepchnąć od siebie tę myśl. A przede wszystkim chciała dowiedzieć się jak najwięcej o swoim ojcu, którego praktycznie nie znała i nie miała. Serce gwałtownie biło w jej piersi a ręce drżały z emocji.



- Twój tata był cudownym człowiekiem. Uśmiechnęła się. -  Niezwykle wrażliwym i mądrym. Bardzo go kochałam. Był miłością mojego życia, wyznała ze łzami wzruszenia, które niespodziewanie ścisnęły ją za gardło. - Poznałam twojego ojca na studiach, ciągnęła. - Był botanikiem i podobnie jak ja kochał rośliny. Jego pasją były rośliny rzadko spotykane, których szukał po całym świecie. Zbierał je, opisywał i nadawał im nazwy. Zginął w wyprawie właśnie po jedną z takich roślin krótko po tym jak skończyłaś dwa latka. Bardzo cierpiałam po jego stracie. Pewnie tego nie pamiętasz Elizo, ale wtedy to babcia zajęła się tobą. Ja popadłam w depresję i całymi dniami leżałam w łóżku. Ból, żal i rozpacz po śmierci twojego ojca były tak wielkie, że nie chciałam żyć. Jednak pewnego dnia moja matka nie mogąc dłużej patrzeć na moje cierpienie i na to, jak umieram za życia podała mi pewnie eliksir. To dzięki niemu wyleczyłam się z głębokiej depresji.



- Pamiętasz jaki to był eliksir mamo? Wtrąciła Eliza.



- Tak, to był Eliksir Szczęścia.



- To dlatego nigdy nie widziałam cię smutnej ani zmartwionej, domyśliła się Eliza. - I co było dalej mamo? Zapytała z bijącym sercem.



- Dalej? Zastanowiła się matka i wróciła pamięcią do tamtego czasu. - Zajęłam się domem, ogrodem i twoim wychowaniem. Całą swoją miłość do twojego ojca przelałam na ciebie córeczko. Dbałam o to żebyś była szczęśliwym dzieckiem i nie odczuwała braku ojca. Zajmowałam się ogrodami a babcia leczeniem i z tego żyłyśmy. Chciałyśmy żeby niczego ci nie brakowało Elizo. A gdy miałaś sześć lat nagle zmarła twoja babcia i od tego czasu zostałyśmy same, mamy tylko siebie. Bardzo cię kocham córeczko.



- A ja ciebie mamo, powiedziała Eliza ponownie przytulając matkę. Czuła się kochana i bezpieczna. Jednak radość Elizy nie trwała długo, bo nagle matka spoważniała i mocniej ujmując dłoń córki poprosiła: Usiądź proszę Elizo. Teraz muszę powiedzieć ci o najważniejszym.



- Dobrze mamo, zgodziła się Eliza, jestem gotowa, powiedziała biorąc głęboki oddech i czując jak krew zaczyna szybciej krążyć w jej żyłach i jak drżą jej ręce. Była zdenerwowana i jednocześnie odczuła ulgę, że wreszcie pozna prawdę. Nie chciał dłużej żyć w niepewności ani w nieświadomości, wszystko byłoby lepsze niż to.



- Jesteś ostatnią czarownicą czystej krwi posiadającą magiczne zdolności, wyznała matka. - Na świecie, dodała. Patrzyła uważnie na córkę, chcąc przekonać się jaką wywoła to u Elizy reakcję. To, co dostrzegła zaskoczyło ją. Córka bowiem nie była zaskoczona tą wiadomością.



- A więc to prawda... W tej chwili Eliza dziękowała Bogu za to, że siedzi, bo gdyby stała z pewnością w tym momencie upadłaby. - Czyli tylko ja mogę przyrządzać eliksiry? Chciała się upewnić dziewczyna.



- Tak mi się wydaje Elizo, przyznała matka, ale uważam też, że powinno ich się używać tylko w sprawach najwyższej wagi, czyli życia i śmierci. Eliksiry mają bardzo silną moc i trzeba niezwykle ostrożnie się z nimi obchodzić. Moja matka z pewnością zostawiła ci wszystkie swoje księgi, domyśliła się.



- Tak, znalazłam je mamo, przyznała Eliza. Czy to już wszystko?



- Nie, zaprzeczyła. - Musisz strzec się aniołów ciemności Elizo, bo są to istoty, które pragną czystych dusz. Wyjątkowych dusz takich, jak twoja Elizo. Dziewczyna słysząc ostrzeżenie matki poczuła napływającą nagle falę mocy. Jej duszę ogarnął niespodziewany ogień. Panika i przerażenie ścisnęły ją za gardło, bo nagle do świadomości Elizy dotarł sens słów matki. Dziewczyna przypomniała sobie swoje pierwsze spotkanie z Erykiem i słowa, które wtedy wypowiedział ,, twoja czysta dusza już niedługo będzie moja dziewczyno...'' A szept ten sprawił, że Eliza zadrżała. - On chce mojej duszy. To dlatego pojawił się w moim życiu... To był cios w samo serce. Spełniły się najgorsze obawy dziewczyny a to było już za dużo jak dla jej obciążonych nadmiarem kłębiących się myśli i emocji zmysłów. Eliza poczuła jak brak jej tchu i robi jej się słabo i po raz pierwszy w życiu zemdlała.



 


 


KONIEC TOMU I


 




,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-27

Rozdział XI


Gdy Eliza się obudziła za oknem było już jasno. Słabe promienie słońca nieśmiało przebijały się przez chmury. Dziewczyna przez chwilę wsłuchiwała się w ciszę panującą w całym domu, gdy nagle przypomniała sobie o porwaniu i o mamie. Czym prędzej wyskoczyła z łóżka i pędem zbiegła schodami na dół do sypialni mamy. Wpadła do pokoju i posmutniała. Łóżko było zasłane. Nie było najmniejszego śladu, że mama wróciła. Czując napływającą falę smutku Eliza usiadła na fotelu i rozpłakała się. - Gdzie jesteś mamo? Tak bardzo za tobą tęsknię...



- Nie płacz Elizo, usłyszała tuż obok szept anioła.


Czym prędzej otarła łzy nie chcąc by on je zauważył. Nie chciała ani jego współczucia ani jego litości. - Czego chcesz? Rzuciła ostrym tonem Eliza, chcąc go zranić. Chciała żeby i on cierpiał.



- Przyszedłem tak, jak obiecałem, odparł anioł. Chcę żebyś poznała prawdę o swoim przeznaczeniu Elizo. Dziewczyna zmrużyła oczy uważnie go obserwując. Dostrzegła, że jego piękna twarz zdradza oznaki zmęczenia a  niesforne czarne włosy są potargane, jakby hulał w nich wiatr. Czarne, lśniące skrzydła zwisały po obu stronach ramion anioła. Spojrzenie ciemnych, niemal czarnych oczu Eryka było pełne mocy i  ognia. I chyba żalu? Eliza dostrzegła to wszystko, a mimo to powiedziała: - Idź sobie, nie chcę cię widzieć. Rzuciwszy aniołowi pełne nieufności, żalu i smutku spojrzenie Eliza w zdenerwowaniu zaczęła poprawiać zmięte ubranie. Czuła się dziwnie onieśmielona obecnością ciemnowłosego chłopaka. Długie włosy miała poplątane, zielone oczy błyszczały wściekłością a policzki pokrył rumieniec gniewu. Nieświadoma tego, jak wygląda Eliza niespodziewanie podniosła się z fotela i rzuciła ostrym tonem: Nie chcę cie tutaj! Idź sobie tam skąd przyszedłeś i nigdy więcej nie wracaj!


Anioł milczał. Z uwagą i z zachwytem obserwował aurę dziewczyny. Wszystkimi zmysłami wyczuwał łączącą ich więź. I pragnął coraz bardziej czystej duszy Elizy. - Chcę żebyś poznała prawdę o sobie, powiedział Eryk ignorując swoje odczucia. - Posiadasz niezwykłą moc Elizo. Twoja babka także ją posiadała. Od wieków w twojej rodzinie, co drugie pokolenie w linii żeńskiej rodziła się kobieta obdarzona magiczną mocą. Nie wiem czy wiesz Elizo ale jesteś ostatnią czarownicą czystej krwi na świecie, wyznał.



- Co takiego? Zdziwiła się dziewczyna słysząc jego słowa. - Myślisz, że ci uwierzę? Nie ufam ci już, odparła patrząc mu w oczy.



- Ale to prawda Elizo, nie okłamałbym cię w tak ważnej sprawie, zapewnił anioł.



- Jeśli to wszystko to możesz wyjść, rzekła Eliza tonem nieznoszącym sprzeciwu i odwracając się plecami do Eryka. Nie chciała dłużej na niego patrzeć. Sprawiało jej to coraz większy ból. Eliza nie rozumiała tego, co czuje. Nie ufała ani jemu ani samej sobie.



- Nie, to nie wszystko Elizo. Wiem, że zasłużyłem sobie na twoją nieufność, rzekł ze skruchą, ale wierz mi, że nie mogłem postąpić inaczej. Najwyższy nie przyjmuje odmowy ani sprzeciwu. Tych, którzy nie są mu posłuszni karze surowo. Mam ci przekazać, że najpóźniej wieczorem twoja mama wróci do domu. Nie martw się, wszystko będzie dobrze, zapewnił anioł po raz kolejny. Eliza powoli odwróciła się w jego stronę i  patrząc  Erykowi w oczy poprosiła: Czy możesz mnie wreszcie zostawić samą?



- Dobrze Elizo, ale najpierw muszę wyznać ci coś jeszcze, coś bardzo ważnego. Przepowiednia głosi, że raz na sto lat ostatnia czarownica czystej krwi musi połączyć się z aniołem, by moc czarownic przetrwała. To na tobie ciąży odpowiedzialność za przekazanie magicznej mocy kolejnemu pokoleniu,  powiedział Eryk, uważnie obserwując grę uczuć malująca się na twarzy dziewczyny. Eliza słysząc jego słowa najpierw zbladła by za chwilę jej twarz pokryła się czerwienią a z oczu sypały się iskry.



- Chyba nie mówisz tego poważnie? Myślisz, że uwierzę w to, co mówisz? Jeśli tak to jesteś w błędzie. Wynoś się stąd! Rzuciła wzburzona wskazując ręką drzwi. To wszystko są jakieś kłamstwa! Nie wierzę w ani jedno twoje słowo!



- Jak uważasz Elizo, rzekł urażony jej tonem Eryk. Ale przed przeznaczeniem nie da się uciec, powiedział i zniknął. Eliza stała oniemiała niczym posąg niezdolna do najmniejszego ruchu. W uszach wciąż brzmiały jej słowa Eryka. - Nie, to nie może być prawda, szepnęła drżąc na całym ciele i próbując się uspokoić. - Gdy tylko mama wróci porozmawiam z nią. Ona powie mi prawdę. Jednak słowa Eryka zasiały już lęk i niepokój w duszy Elizy.


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-25

Rozdział X


Eliza wróciła do piwnicy niosąc ze sobą paczkę z ampułkami, rulon papieru, starą gazetę i zapałki. Położyła wszystko na stole po czym wyszła raz jeszcze tym razem niosąc ze sobą dzbanek z wodą, który też postawiła na stole. W komodzie znalazła rękawice ochronne ze smoczej skóry i buteleczkę na eliksir. Obie te rzeczy z pewnością należały kiedyś do babci. Dziewczyna podarła gazetę na strzępy i rzuciła je na palenisko, na którym ułożyła wcześniej suche gałązki i przy pomocy zapałek rozpaliła ogień pod kociołkiem. Zadowolona nalała wody do kociołka i założywszy rękawice ze smoczej skóry wzięła głęboki oddech. - Do dzieła Elizo, powiedziała, czas się przekonać czy jesteś godną następczynią swoich przodkiń - pradawnych czarownic. Z tą myślą Eliza wyjęła wszystkie ampułki z pudełka i uważnie sprawdziła ich etykietki, nie chcąc się pomylić. Wiedziała, że tylko od niej zależy życie mamy. Musi uwarzyć doskonały eliksir jeśli nie chce zostać sama. Raz jeszcze Eliza zerknęła do przepisu, który i tak znała już na pamięć, po czym wzięła ampułkę z krwią żaby i otworzywszy ją wlała zawartość do kociołka. Zamieszała drewnianą łyżką i spojrzała na zegarek. - Teraz trzeba zaczekać pół godziny nim dodam kolejny składnik, powiedziała uważnie przy tym obserwując miksturę gotującą się w kociołku. Dziewczyna była zdenerwowana, ręce jej drżały a na czoło wystąpiły krople potu. Gdy eliksir zaczął zmieniać barwę na jasnopomarańczową Eliza odetchnęła z ulgą. Miała wrażenia jakby upłynęło tysiąc lat, a nie pół godziny. Eliza dodała do kociołka korzeń Asfodelusa i kręgosłup skorpeny i zamieszała ponownie, tym razem robiąc to staranniej i ostrożniej. - Teraz należy gotować eliksir przez pięć minut aż wywar zmieni kolor na ciemnopomarańczowy, upewniła się dziewczyna zerkając do przepisu. W napięciu obserwowała zawartość kociołka, i co i raz zerkała na zegarek. Cierpliwość nie była najmocniejszą cechą Elizy. Po chwili dziewczyna z ulgą ujrzała jak eliksir zmienia barwę, odwróciła się więc do stołu i sięgnęła po ostatnią ampułkę zawierającą sproszkowany róg dwurożca i dodała go do kociołka. Wymieszała wszystko dokładnie i spojrzała na zegarek. - Teraz czekamy dwie godziny aż eliksir zmieni kolor na ciemnoczerwony. Wtedy będę wiedziała, że mi się udało. To najgorsze dwie godziny w moim życiu, pomyślała Eliza siadając na stołku i obserwując unoszącą się nad kociołkiem parę. Przypomniała sobie swoje dzieciństwo. Szczęśliwe dzieciństwo z mamą i babcią i poczuła dławienie w gardle i nagły ból w sercu. Babcia nie żyła od dziesięciu lat. Mamę porwano. Eliza czuła się jeszcze bardziej samotna i nieszczęśliwa, gdy uświadomiła sobie, że nie ma nikogo bliskiego na świecie. Wtedy ujrzała twarz pięknego, ciemnowłosego anioła i przypomniała sobie o Eryku. Skrzywiła się na tę myśl. To przez tego chłopaka moje życie diametralnie się zmieniło, to on w nim namieszał pojawiając się znikąd i burząc mój dotychczasowy, poukładany świat. Eliza nienawidziła Eryka i jednocześnie czuła ciepło blisko serca, gdy go widziała. Oba te uczucia walczyły ze sobą. W sercu Elizy panował zamęt. Dziewczyna nie chciała jednak słuchać podszeptów zdradzieckiego serca. Gdy chodziło o Eryka nie ufała samej sobie. Te rozmyślania zostały gwałtownie przerwane, bo Eliza ujrzała unoszącą się znad kociołka srebrzystą parę. - Eliksir! Wykrzyknęła i poderwała się ze stołka. Jeden rzut okiem na eliksir i dziewczyna wiedziała już, że się udało. Wywar w kociołku przybrał ciemnoczerwoną barwę, był gotowy. Eliza czym prędzej zdjęła kociołek z ognia i postawiła go na stole. Poczekam chwilkę aż eliksir ostygnie i wtedy przeleję go do buteleczki, zdecydowała czując ogarniająca ją radość.


- Doskonale się spisałaś Elizo, byłem pewien, że ci się uda. Usłyszała tuż obok siebie głos Eryka.


- Znów wiedziałeś, kiedy się pojawić, nawet znam powód tej wizyty, stwierdziła cierpko Eliza nie zaszczycając anioła ani jednym spojrzeniem.


- Zawsze wiedziałem, że jesteś wyjątkowa Elizo, szepnął ciemnowłosy.


- Oszczędź sobie tych komplementów, bo nie robią one na mnie wrażenia, zgasiła go Eliza.


- Elizo wiem, że jesteś na mnie zła i mnie teraz nienawidzisz, ale obiecuję ci, że zrobię wszystko żeby odzyskać twoje zaufanie, powiedział anioł.


- Zbyteczny twój trud. Na nic ci się to nie zda, odparła Eliza nadal nie patrząc na Eryka. 


- To ty tak uważasz dziewczyno, a mimo to ja zaryzykuję, powiedział i uśmiechnął się. Eliza akurat w tym momencie zerknęła na niego spod oka i poczuła jak mięknie jej serce. Ignorując to odczucie zapytała: Co z moją mamą? A ból brzucha powrócił. Jednak Eliza nie chciała pokazać swojej słabości przed aniołem. Nie ufała mu już.


- Niedługo ją zobaczysz Elizo, gdy tylko Najwyższy dostanie swój eliksir i sprawdzi jego działanie, powiedział Eryk. Eliza przypomniawszy sobie o eliksirze podeszła do stołu i przy pomocy lejka ostrożnie przelała eliksir do buteleczki, którą szczelnie zatkała korkiem. Potrząsnęła raz jeszcze zawartością buteleczki po czym podała ją Erykowi mówiąc: Przekaż eliksir Najwyższemu.


- Oczywiście Elizo, rzekł anioł chowając buteleczkę do kieszeni płaszcza. - Wiedziałem, że jesteś wspaniała Elizo, powiedział miękko patrząc przy tym dziewczynie prosto w oczy.


- Nie chcę twoich pochlebstw. Nie dbam o to, co o mnie myślisz, odparła Eliza, zależy mi tylko na tym aby mama wróciła do domu i żeby było jak dawniej, dokończyła a po policzku spłynęła jej pojedyncza łza.


- Jutro twoja mama wróci do domu, nie smuć się Elizo. Wszystko będzie dobrze, pocieszał ją anioł.


- Chciałabym w to wierzyć, odparła Eliza czując ogarniające ją zmęczenie. Było już bardzo późno i dziewczyna marzyła tylko o tym, żeby położyć się spać.


- Elizo obiecuję, że wrócę i wtedy opowiem ci o twoim przeznaczeniu. Może w ten sposób choć częściowo uda mi się odzyskać twoje zaufanie, powiedział. - Śpij dobrze Elizo i zniknął. Eliza śpiąca i potwornie zmęczona opuściła piwnicę i ostatkiem sił weszła do swojego pokoju i w ubraniu tak, jak stała padła na łóżko. Zasnęła nim jej głowa dotknęła poduszki.


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-22

Rozdział IX


,,Eliksir Niewidzialności''


Składniki: krew żaby, sproszkowany róg dwurożca, kręgosłup skorpeny, korzeń Asfodelusa


Sposób przyrządzenia: Do wody w kociołku dodać krew żaby,wymieszać i warzyć przez pół godziny aż eliksir zmieni barwę na jasnopomarańczową, wtedy należy dodać kręgosłup skorpeny i korzeń Asfodelusa, dokładnie wymieszać i warzyć przez około 5 minut aż eliksir zmieni barwę na ciemnopomarańczową, następnie dodać sproszkowany róg dwurożca i warzyć eliksir przez dwie godziny na wolnym ogniu. Gotowy eliksir przybierze barwę ciemnoczerwoną a nad nim powinna się unosić srebrzysta para.


Eliza przeczytała po raz dziesiąty przepis na eliksir, który musi przyrządzić dla Najwyższego. Zwinąwszy rulon papieru dziewczyna zamknęła oczy i starając się uspokoić oddech zastanawiała się, co w tej sytuacji zrobiłaby babcia. - Powinnam przejrzeć księgi babci, zdecydowała Eliza. Muszę sobie przypomnieć, gdzie babcia miała pracownię i przygotowywała mikstury. Tak rozmyślając Eliza podeszła do biurka i rozwiązała sznurek, którym owinięta była paczka ze składnikami do eliksiru. Eliza ostrożnie odwinęła pudełko i otworzyła je. W środku leżały jedna obok drugiej cztery ampułki z ciemnego szkła, każda podpisana. Dziewczyna uważnie przyjrzała się każdej z ampułek po czym wzięła do ręki jedną z nich. Napis na fiolce mówił, że w środku znajduje się korzeń Asfodelusa. - Co to jest ten Asfodelus? Zastanawiała się Eliza i odłożywszy ampułkę podeszła do komody skąd wyjęła Księgę Ziół należącą kiedyś do babci. Usiadła przy biurku i zaczęła wertować księgę z uwagą i skupieniem. Wreszcie znalazła to, czego szukała.


Asfodelus, przeczytała Eliza, Asphodelus Ramosus, w Polsce znany jako złotowłos, śródziemnomorska roślina z rodziny liliowatych o wąskich białych lub żółtych kwiatach, w starożytności znana jako kwiat cmentarny poświęcony królowej Hadesu - Persefonie. Korzeń Asfodelusa jest składnikiem wielu eliksirów m.in. Eliksiru Wiggenowego i Wywaru Żywej Śmierci.


- O rany, ciekawe czy znajdę tu opis pozostałych składników, pomyślała Eliza i zaczęła raz jeszcze przeglądać ,,Księgę ziół''. Po niedługim czasie znalazła kolejny składnik eliksiru. Kręgosłup skorpeny.


Skorpena (Scorpaena  scrofa) to drapieżna ryba morska z rodziny zaliczanej do podrzędu Skorpenowców. Skorpenowate mają rozmaite kształty. Dużą głowę, płetwę grzbietową uzbrojoną w kolce połączone z gruczołami jadowymi. Zamieszkują morza sfery umiarkowanej i ciepłej. Skorpeny zawierają w sobie bardzo silną truciznę.


Eliza aż wzdrygnęła się na myśl, że jednym ze składników eliksiru jest tak silna trucizna. Znów ogarnął ją lęk, przed tym, czy sobie poradzi. Stłumiła go i ignorując kłujący ból brzucha czytała dalej.


Sproszkowany róg dwurożca - dwurożce to małe czarne lub czarnobrunatne koniki. Rogi dwurożca są bardzo cenne i trudno je zdobyć. Używa się ich m.in. do sporządzania Eliksiru Wielosokowego.


Eliza z trzaskiem zamknęła księgę i odłożyła ją na biurko. - To wszystko jest o wiele trudniejsze niż mi się wydawało, westchnęła. Bardzo bała się o mamę. - Nie mogę jej stracić, pomyślała, mam tylko ją i pojedyncza łza spłynęła po policzku Elizy. - Weź się w garść Elizo, nakazała sobie dziewczyna, czas poszukać rzeczy babci. Muszą tutaj przecież gdzieś być. Zacznę od strychu, postanowiła i wyszła z pokoju. Weszła na strych i zapaliła światło i zaczęła przeszukiwać stojące pod ścianą kufry i pudła. To, co znalazła raczej na niewiele się przydało. Były tam gazety sprzed kilkudziesięciu lat, ubrania należące niegdyś do babci, kilka starych książek, resztę stanowiły nic nieznaczące rupiecie jakie można znaleźć na każdym strychu. Rozczarowana Eliza zamknęła kufer, przejrzała pobieżnie resztę pudeł, ale nie znalazła niczego, co mogłoby jej się przydać przy sporządzaniu eliksiru. - W takim razie czas zajrzeć do piwnicy i otrzepawszy się z kurzu Eliza opuściła strych. Do piwnicy schodziło się po schodach. Eliza nie była tam od śmierci babci, a piwnica zamknięta była na klucz. Mama też tam nie zaglądała. Eliza zeszła na dół do piwnicy i stanęła przed metalowymi drzwiami. Klucz, mosiężny i duży wisiał na haku przy drzwiach zasnuty mgiełką z pajęczyn. Eliza podeszła i zdjęła klucz i włożywszy go do zamka przekręciła. Klucz z trudem się obrócił a drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem po czym dziewczyna ostrożnie stawiając kroki weszła do środka. Panował tam półmrok więc Eliza wyszukała dłonią kontaktu. Po chwili pomieszczenie zalało słabe światło. Eliza rozejrzała się i natychmiast powróciły obrazy z dzieciństwa. To właśnie tutaj babcia przyrządzała swoje mikstury z ziół, przypomniała sobie jak przez mgłę. Pomieszczenie było zakurzone i zasnute pajęczynami zważywszy na to, że od dziesięciu lat nikt tutaj nie wchodził. Eliza rozejrzała się z uwagą. Podłoga pokryta była kamieniami, ściany szare od kurzu i pajęczyn. Na ścianach zawieszone były licznie półki ze słojami różnej wielkości. Duże, średnie, małe. Każdy z etykietką teraz już praktycznie nieczytelną. - To pewnie słoje z zasuszonymi ziołami, pomyślała Eliza. Nie chciała dopuścić do siebie myśli, że słoje mogłyby zawierać coś innego. Pod ścianami w licznych starych koszach leżały powiązane, zasuszone zioła. W rogu pomieszczenia stała komoda ze zdobieniami. Na środku piwnicy stał stary dębowy stół z licznymi śladami korników. Na stole stały zakurzone metalowe i mosiężne miski i kubki, łyżki i łyżeczki. Jak przez mgłę Eliza przypomniała sobie jak towarzyszyła babci przy sporządzaniu mikstur. Do tej pory była święcie przekonana, że babcia była zwykłą zielarką. Teraz jednak Eliza wiedziała, że prawda wygląda zupełnie inaczej. Babcia była czarownicą i przyrządzała eliksiry, którymi leczyła niczego nieświadomych ludzi. Eliza rozejrzała się i dopiero teraz w samym rogu pracowni dostrzegła palenisko a nad nim zawieszony krzywo kociołek. - Muszę jakoś rozpalić tutaj ogień. To jest idealne miejsce do przyrządzenia eliksiru, zdecydowała, po czym spojrzała na zegarek. Dochodziła północ. Czas się zabierać do pracy Elizo, powiedziała do siebie chcąc dodać sobie otuchy. - Mamo już niedługo znów będziemy razem a wtedy nic ani nikt już nas nie rozdzieli. Mówiąc to Eliza poczuła napływającą znajoma falę mocy. - Uda mi się. Musi mi się udać, powiedziała i uśmiechnęła się.                    


kilka słów od siebie 2013-12-21

Drodzy czytelnicy chciałabym podzielić się z Wami dobrą wiadomością. Dzisiaj skończyłam pierwszy tom ( w planach mam dwa tomy ) historii o Elizie i Eryku, czyli  powieści z gatunku fantastyka - ,,Anioł Ciemności''. Myślę, że do końca roku udostępnię dla Was ostatnie 4 rozdziały tej książki. Już teraz gorąco zachęcam do lektury. Prowadzę ten blog od pół roku i już dziś mogę śmiało powiedzieć, że ani przez chwilę nie żałuję tej decyzji. Wreszcie wiem, że pisanie jest moją pasją i że to właśnie chcę robić w życiu. Mam nadzieję, że dzięki ciężkiej pracy i silnej wierze w sukces uda mi się spełnić swoje marzenie o byciu pisarką. Nawet jeśli dzisiaj wiele osób słysząc to śmieje się z tego i puka w czoła ja nie przejmuje się tym. W życiu trzeba robić to, co się kocha i nie oglądać na innych. A ja wiem, że gdybym zrezygnowała z pisania umarłabym a moje życie nie miałoby sensu. Pisanie to powołanie. I ja je w sobie odnalazłam, od zawsze gdzieś w sobie je czułam, ale przez długi czas nie byłam gotowa by je w sobie odkryć. Jednak to się zmieniło a wraz z tym całe moje życie. I jest to zmiana na lepsze. Dzięki blogowi i pisaniu codziennie poznaję wspaniałych ludzi. A z moimi czytelnikami dzielę się swoimi emocjami, przekazuję im to, co czuję i maluję słowami rzeczywistość taką w której każdy odnajdzie cząstkę siebie. Dla mnie to najlepsza motywacja do jeszcze większej pracy. Dziękuję też koleżankom blogerkom za rady i opinie na temat moich wierszy i pisanych przeze mnie historii oraz za wszystkie wyrazy sympatii :* A także wiernemu czytelnikowi, który dzięki mojemu blogowi polubił czytanie, co jest dla mnie najlepszą nagrodą i oby coraz więcej ludzi zaczęło czytać, bo naprawdę jest tyle pięknych książek, że nie starczyłoby życia na przeczytanie ich wszystkich - taka mała dygresja, a wracając do podziękowań - Tommy dziękuję za rady i opinie po przeczytaniu każdego nowego rozdziału ,,Anioła Ciemności''. Oby każdy początkujący pisarz/pisarka mieli tak wiernych czytelników jak Ty. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wszystkim czytelnikom oraz koleżankom blogerkom i kolegom blogerom WESOŁYCH ŚWIĄT! :-*


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-19

Rozdział VIII


Na progu stali dwaj policjanci w szarych mundurach. Jeden starszy o poważnym spojrzeniu i szczupłej sylwetce a drugi młodszy z płową grzywą i atletyczną sylwetką. Odezwał się ten starszy.



- Dobry wieczór! Starszy aspirant Maciej Majczyk a to mój kolega sierżant Robert Szyszak. Czy pani Eliza Wojciechowska?



- Tak, to ja, czy coś się stało? zaniepokoiła się dziewczyna.



- Znaleźliśmy porzucony przy drodze samochód, powiedział jeden z policjantów. - Jak udało nam się ustalić samochód należy do pani matki - Elżbiety.



- A co z mamą? Chciała wiedzieć Eliza. Była cała roztrzęsiona i znów rozbolał ją brzuch.



- Niestety auto było puste. W środku nie znaleźliśmy ani jednej wskazówki, która mogłaby nas naprowadzić na ślad pani matki, wyjaśnił starszy aspirant. - Czy mama była z kimś umówiona? Mówiła gdzie się wybiera? zapytał.



- Mama wyszła rano zanim wstałam, ale zostawiła mi list, że musi załatwić coś bardzo ważnego i że wszystko opowie mi jak wróci, wyjaśniła dziewczyna. Ale mama nie wróciła, dokończyła ze smutkiem.



- Czy mama miała wrogów?



- Nic mi o tym nie wiadomo, odparła. Znajdziecie ją?



- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by odnaleźć pani mamę, ale musi pani zgłosić zaginięcie, dopiero wtedy możemy rozpocząć poszukiwania, wyjaśnił sierżant



- Dobrze, w takim razie chcę zgłosić zaginiecie. Czy teraz zaczniecie jej szukać? A jeśli mamie coś się stało? Eliza była coraz bardziej niespokojna i zdenerwowana.



- Proszę nie myśleć o najgorszym, mama na pewno się odnajdzie. Zaraz przeszukamy okolicę, wyślemy też patrole na miasto i popytamy mieszkańców, może ktoś coś widział. Proszę się uzbroić w cierpliwość, bo to potrwa. Gdyby mama się pojawiła proszę nas zawiadomić. Po czym policjanci pożegnali się i odeszli. Chwilę później radiowóz odjechał. Zrozpaczona Eliza zamknęła drzwi i powoli ruszyła na górę do swojego pokoju. Z trudem tłumiąc łzy, rozpacz i lęk o mamę. Czuła się bezradna. I samotna. Gdy znalazła się w swoim pokoju jej uwagę zwróciła kartka leżąca na łóżku. Zaciekawiona podeszła i podniosła kartkę i odczytała:



Droga Elizo!



Twoja mama jest bezpieczna pod naszą ,,troskliwą'' opieką i zapewniam, że nic złego jej się nie stanie. Wszystko zależy od Ciebie Elizo. Potrzebna mi jest twoja pomoc a tylko w ten sposób mogę ją od Ciebie otrzymać. Wtedy twoja ukochana mama wróci do domu cała i zdrowa. Pamiętaj, że twoja odmowa sprawi, że już nigdy więcej nie zobaczysz matki. Dlatego dobrze się zastanów nim podejmiesz decyzję Elizo. W razie wątpliwości pytaj o wszystko Eryka.



P.S. Masz pozdrowienia od mamy.



                                                                                                                                                        Najwyższy



Eliza raz jeszcze przeczytała list chcąc się upewnić, że to się dzieje naprawdę. - To jakiś koszmar, pomyślała. Drżała ze strachu. Była przerażona. - Mam nadzieję, że to tylko zły sen z którego zaraz się obudzę.



- To nie sen Elizo, rozległ się za jej plecami głos ciemnowłosego. Eliza odwróciła się gwałtownie zaskoczona jego nagłym pojawieniem się. Anioł i tym razem miał na sobie wyłącznie czerń. Ale wyglądał jakoś inaczej. Czyżbym zauważyła smutek w jego oczach, pomyślała Eliza ale tak była przerażona tym, co się dzieje i porwaniem mamy, że nie chciała teraz zastanawiać się nad nastrojami Eryka.



- Po co tutaj przyszedłeś? zapytała Eliza. - Zawsze pojawiasz się w najmniej spodziewanym momencie, rzekła z goryczą.



- Mam Ci przekazać coś ważnego, powiedział. -  Najwyższy kazał Ci to dać Elizo, rzekł anioł podając Elizie nadgryziony zębem czasu rulon papieru.



- Co to jest? Zapytała nieufnie Eliza.



- Przepis, jak przyrządzić eliksir, wyjaśnił.



- Co takiego? Eliza zrobiła wielkie ze zdziwienia oczy. - Po co mi to dajesz?



- To właśnie jest twoje zadanie Elizo. Musisz przyrządzić eliksir dla Najwyższego a wtedy twoja mama nie zginie.



- Zdrajca! Podły zdrajca! Krzyczała Eliza. - Nie chcę cię znać!



- Rozumiem twój gniew Elizo, ale ja tylko wykonuję polecenia Najwyższego. Nie mogłem się mu sprzeciwić, bo czekałaby mnie sroga kara, rzekł ze skruchą Eryk robiąc krok w stronę Elizy i chcąc ją przytulić.



- Nie zbliżaj się do mnie! Gniew aż kipiał z jej oczu. - Zawiodłeś mnie. Zawsze wiedziałam, że jesteś nikczemny i mogłam się domyśleć że to podstęp. Od początku wiedziałeś o wszystkim, rzekła z wyrzutem Eliza.



- Uspokój się dziewczyno, odparł łagodnym tonem anioł, nie czas teraz na kłótnie i wzajemne żale. Posłuchaj mnie uważnie, powiedział. Jeśli zrobisz ten eliksir twoja mama wróci do domu, więc zrób to dla niej. Nie dla mnie.



Eliza milczała chwilę rozważając słowa Eryka. Po czym powiedziała: Nawet nie mam składników...



- Ale ja mam, mówiąc to ciemnowłosy wyciągnął spod płaszcza paczkę owiniętą czerwonym sznureczkiem. - W środku są wszystkie potrzebne składniki. Każdy w oddzielnej ampułce i podpisany, wyjaśnił anioł podając paczkę Elizie. Dziewczyna wzięła ją z ociąganiem nie patrząc na Eryka.



- Nigdy nie przyrządzałam żadnego eliksiru, rzekła zrezygnowanym tonem. - A co jeśli mi nie wyjdzie ten eliksir?



- Uda ci się Elizo, zapewnił ją anioł. Masz moc, płynie w tobie krew mitycznych czarownic. Musisz wierzyć, że ci się uda, poradził. Tylko pamiętaj żeby zrobić eliksir wieczorem lub w nocy, nigdy w dzień, bo wtedy eliksir nie będzie miał żadnej mocy i nie zadziała. Po czym zniknął. Eliza została sama w pokoju trzymając w dłoniach paczkę i rulon papieru. Spojrzała na obie te rzeczy i przypomniała sobie o porwanej mamie i rozpłakała się rzewnymi łzami. Łzy płynęły i płynęły jakby nigdy nie miały przestać płynąć. - Uratuję Cię mamo, szepnęła Eliza ocierając łzy. - Przyrządzę ten eliksir.


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-16

Rozdział VII


Gdy tylko Eliza zeszła na dół poczuła ukłucie niepokoju. W całym domu panował półmrok i cisza. Martwa cisza. Nie był to najlepszy znak. Eliza powoli obeszła każde pomieszczenie zaglądając do kuchni, salonu, do pokoju mamy a nawet do łazienki. Ani żywego ducha nie było prócz niej w domu. Dziewczyna poczuła paniczny lęk i rozbolał ją brzuch. Mama nie wróciła do domu. Coś musiało się stać. Coś złego. Eliza po raz pierwszy w życiu poczuła się bezradna i nie wiedziała, co robić. Do kogo zwrócić się o pomoc. - Gdzie mogła pójść mama i dlaczego jeszcze nie wraca? Zastanawiała się gdy znów poczuła ukłucie lęku. Czym prędzej wróciła do swojego pokoju, gdzie czuła się w miarę pewnie i bezpiecznie. Miała wrażenie, że ktoś ja obserwuje i wzdrygnęła się na samą myśl o tym. - Babciu poradź mi, co mam robić, poprosiła Eliza czując spływająca po policzku łzę. Przecież mam tylko mamę,  nie mogę i jej stracić, pomyślała czując nagły ból brzucha. Podeszła do łóżka i przykrywszy się kołdrą zapaliła lampkę na nocnej szafce. Otworzyła pamiętnik. - Może na chwile chociaż zapomnę o lęku i niepokoju o mamę, gdy czymś zajmę myśli, pomyślała dziewczyna i zaczęła czytać.


9 maja 1977, późne popołudnie


Moja moc rośnie z każdym dniem. Moja wiedza jest również z każdym dniem jest coraz większa. Teorię sporządzania eliksirów mam już w małym paluszku. Została mi jeszcze praktyka. Do tej pory zważywszy na ograniczone możliwości i moje bezpieczeństwo zrobiłam tylko pięć eliksirów. Dziś postanowiłam uwarzyć kolejny. Ale nim to zrobię chciałam opowiedzieć trochę o eliksirach. Może moje rady przydadzą się kiedyś mojej wnuczce, Elizie gdy pójdzie w moje ślady i zmierzy się ze swoim przeznaczeniem. Eliksiry to niezwykłe wywary z niezwykłych składników. Moje praprababki  - mityczne czarownice przygotowywały eliksiry, które pomagały odzyskać młodość, przemieniać ludzi w zwierzęta albo zapewniały niewidzialność. Jedne eliksiry wywoływały halucynacje inne powodowały paraliż, spowalniały lub przyspieszały pracę serca, jedne leczyły a drugie szkodziły. Najczęściej wykorzystywane składniki do eliksirów to skrzydła nietoperza, włos kota, róg jednorożca i serca różnych zwierząt. Jednak żeby przyrządzić doskonały eliksir trzeba najpierw poznać właściwości poszczególnych składników eliksiru, zarówno tych roślinnych jak i zwierzęcych. Należy poznać kolejność dodawania składników. I zachować środki ostrożności przy warzeniu eliksiru. Dzisiaj przyrządzę eliksir leczący rany. Jest on bardzo przydatny i pożyteczny w mojej pracy zielarki. Dzięki temu eliksirowi jestem w stanie wyleczyć rany od zwykłych zadrapań po bardzo głębokie rany otwarte. Składniki potrzebne do wykonania eliksiru to 10 ml soku z pijawek, żółć pancernika, odrobina proszku z kła węża, 6 korzeni stokrotek i 2 liście grimerowca. Sposób przyrządzenia nie jest skomplikowany. Trzeba tylko zachować kolejność dodawania składników. Do wrzącej wody w kotle wlać sok z pijawek i gotować przez 3 minuty. Potem dodać sproszkowane kły węża i dobrze zamieszać w kociołku. Wlać żółć pancernika, wrzucić korzenie i liście i warzyć ( gotować) przez pół godziny. Dobry eliksir winien przybrać barwę jasno żółtą. Gdy eliksir ostygnie przelać do buteleczki i szczelnie zamknąć i opisać buteleczkę. Pomyłka może kosztować kogoś życie, dlatego każdy eliksir musi być podpisany. A teraz zabieram się do warzenia mojego eliksiru. Muszę się pospieszyć, bo jutro będzie idealna okazja do sprawdzenia działania eliksirów, bo mam pierwszych ,,pacjentów''. Mam nadzieję, że zostanę najlepszą zielarką w okolicy...


Eliza zamknęła dziennik i odłożyła go na nocną szafkę. W głowie miała chaos. Jej życie nie było już idealne, od kiedy poznała Eryka-  anioła ciemności. To od tego momentu wszystko zaczęło się psuć. I zmieniać. Mama zaginęła. Ukochana babcia okazała się być czarownicą i zajmowała się eliksirami. A to, że babcia była zielarką okazało się jednym wielkim kłamstwem. W dodatku Eliza czuła, że niedługo pozna prawdę o swoim przeznaczeniu. I bała się tego momentu. Nie wiedziała jaką ma wypełnić przepowiednię i o co w tym wszystkim chodzi. Okazuje się, że wszyscy których zna i znała mają swoje mroczne tajemnice. Babcia. Mama. Nawet Eryk. Wysłannik ciemności. Niewiele o nim wiedziała, ani tego skąd i po co się wziął ani tego kim on właściwie jest. Kiedy Eliza już miała zasnąć rozległ się nagły i niespodziewany dzwonek przy drzwiach. Dziewczyna wyskoczyła z łóżka. - Kto to może być o tej porze? Pomyślała i zbiegła na dół otworzyć.


   




czas 2013-12-14

Czas nie leczy ran,


tylko przyzwyczaja


do bólu ...


Podziękowania i ... 2013-12-10

Chciałabym Wam z całego serca podziękować za liczne odwiedziny na moim blogu - 3380 a także za 50 komentarzy i 4 wpisy do Księgi Gości.



W najbliższych dniach udostępnię kolejny rozdział ,,Anioła Ciemności". Dziękuję za rady i opinie na temat tej historii. To dla mnie najlepsza motywacja żeby pisać ciekawiej i lepiej. Cieszę się, że dzięki temu, co tworzę wiele osób zaczęło czytać. To dla mnie najlepsza nagroda ;)



Dzisiaj dwa kolejne wiersze.



*



Nie umiem już wybaczać.



Nie umiem nikomu zaufać.



Czy już zawsze tak będzie?



Czy jeszcze kiedyś odmieni się los?



Dlaczego ciągle muszę iść pod wiatr?



Czy można żyć w ciągłym zawieszeniu?



Czy lepiej zamknąć za sobą drzwi?



I zniknąć.



Zniknąć.



Zniknąć.



Rozpłynąć się we mgle.



*



Zamykam oczy



przerywam niemy duszy płacz



dotykam zimnej jak lód dłoni



zapadam w niespokojny sen



jak poranne krople rosy



krwawią serca rany



blizny będą mi przypominały



że nie było warto



ciebie



kochać.






,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-08

Rozdział VI


Eliza powoli budziła się z niezwykle przyjemnego snu. Snu o kimś o kim z całą pewnością śnić nie powinna. Gdy dziewczyna otworzyła oczy w pokoju panował półmrok. Za oknem zrobiło się już ciemno. - Musiałam przespać całe popołudnie, pomyślała zdumiona i podniosła się żeby zapalić lampkę na nocnej szafce. I wtedy zobaczyła, że nie jest sama w pokoju. W świetle rzucanym przez lampę Eliza ujrzała śpiącego w najlepsze Eryka. Anioł pół siedział pół leżał na krześle. Musiało mu być niewygodnie. Eliza zdała sobie sprawę, że to doskonała okazja żeby uważniej przyjrzeć się chłopakowi. Powolnym spojrzeniem powiodła po bladej, szczupłej i przystojnej twarzy Eryka. Dłuższą chwilę poświęciła jego ustom, których sam już widok kusił do grzechu. Szczupłą sylwetkę anioła okrywała wyłącznie czerń. Miał na sobie czarne jeansy, czarną podkoszulkę, czarną skórzaną kurtkę i czarne glany, a jego piękne czarne skrzydła mieniły się w świetle lampy. Eliza poczuła dziwne ciepło blisko serca, gdy tak patrzyła na śpiącego Eryka. Chłopak bardzo jej się podobał, ale za nic w świecie nie przyznałaby się do tego. Co to to nie! I nagle Eliza poczuła, że to odpowiedni moment na małą zemstę na Eryku. - Grzechem byłoby nie wykorzystać tego, że śpisz... Szepnęła, po czym powoli i cicho wstała z łóżka i podeszła do śpiącego Eryka. Sięgnęła ręką tuż za jego ramieniem i uchwyciwszy szklankę w dłoń szybko przechyliła ją nad głową ciemnowłosego. Sok chlusnął na włosy anioła i spłynął mu po twarzy pomarańczową strugą. Ten obudził się gwałtownie wyrwany ze snu. I otrząsnął z lepkiej substancji cieknącej mu po twarzy. Eliza stała niedaleko wielce z siebie zadowolona, a jej uśmiech mówił sam za siebie. - Czyś ty oszalała? Rzekł wzburzony anioł. - Zobacz coś zrobiła, mówiąc to strząsnął resztki soku z włosów i przetarł twarz. - To nie jest zabawne powiedział. Eliza parsknęła śmiechem. - Znowu mnie śledzisz, stwierdziła chcąc zmienić temat i patrząc na niego uważnie. - Chciałem sprawdzić jak sobie radzisz z księgą, wyjaśnił Eryk. - Byłem ciekaw czy już ją otworzyłaś. I uśmiechnął się. Eliza znów poczuła to dziwne ciepło blisko serca.  - Dlaczego to cię interesuje? Chciała wiedzieć. - Mam swoje powody, by się tym interesować, odrzekł ze spokojem. - Czyżby? Eliza była nieufna. - A może potrzebujesz pomocy? Zapytał chłopak z kpiącym uśmieszkiem. Lubił się z nią drażnić. To była niezwykle frapujące rozrywka w jego nudnym życiu. Od kiedy Eliza się w nim pojawiła życie Eryka nabrało barw. Już nie spowijała go wyłącznie czerń. - Na pewno nie twojej, odcięła się Eliza. Zielone oczy błyszczały. - Ciebie nie poprosiłabym o pomoc nawet gdyby od tego zależało moje życie, wypaliła. - Ach tak? Czemuż to mnie tak nie lubisz Elizo? Chciał wiedzieć anioł i podszedł do dziewczyny tak, że stali teraz bardzo blisko siebie. Jak dla Elizy zbyt blisko.  - Nie zbliżaj się do mnie, rzuciła nerwowo dziewczyna, lecz nie cofnęła się. - Nikt cię tutaj nie zapraszał więc bądź tak miły i idź sobie, dokończyła. - Wyrzucasz mnie? Zdziwił się Eryk. Eliza udała, że nie dostrzega smutku w jego oczach. - Tak! Do niczego nie jesteś mi potrzebny, skłamała próbując powstrzymać łzy. Jednak nie udało jej się to i wybuchnęła niespodziewany płaczem kryjąc przy tym twarz w dłoniach. Nie chciała, żeby on widział jej łzy. Eryk zaskoczony reakcją dziewczyny zamarł na sekundę po czym przekroczył dzielącą ich odległość i przytulił płaczącą Elizę. - Nie płacz, dziewczyno, wyszeptał głaszcząc ją uspokajająco po włosach. Jednak Eliza płakała i płakała tak jakby nigdy nie miała przestać. Po pewnym czasie łzy przestały płynąc i ciałem dziewczyny wstrząsały już tylko pojedyncze łkania. - Powiesz mi, co się dzieje? Zapytał cichym i łagodnym głosem Eryk. W odpowiedzi Eliza spojrzała mu prosto w oczy. - Przepraszam, powiedziała, nie wiem, co mi jest zwykle tak nie reaguję na problemy. To wszystko mnie przerosło, wyznała Eliza. - Wszystko będzie dobrze dziewczyno, rzekł uspokajająco Eryk choć sam nie wierzył w to, co mówi. Jednak za wszelką cenę pragnął pocieszyć dziewczynę. Nawet gdyby musiał przy tym skłamać. Nie zauważył, że Eliza wpatruje się zaskoczonym wzrokiem w jakiś punkt za jego plecami. Dopiero po dość długiej chwili anioł dostrzegł pełen zaskoczenia wyraz twarzy dziewczyny i odwróciwszy się powiódł spojrzeniem do miejsca, gdzie ona patrzyła i ujrzał na ścianie mieniący się czerwienią napis : DISSENDIO! Spojrzał uważnie na Elizę i powiedział z podziwem w głosie: Nie wiedziałem, że twoje łzy mają taką moc. Chyba masz już wszystko, co potrzeba by otworzyć księgę, stwierdził. Dziewczyna nadal milczała. Nadal nie doszła do siebie. - To słowo otwierające księgę, Elizo. Rzekł Anioł. - Skąd to się wzięło na ścianie? wyszeptała Eliza. - Myślisz, że to ja? Muszę cię rozczarować, niestety ja nie mam z tym nic wspólnego, rzekł z  przekonaniem Eryk. I to była szczera prawda. - Więc kto? drążyła Eliza. - Ty. Odpowiedział jej Eryk. - A raczej twoje łzy. Po czym zniknął. Eliza rozejrzała się zaskoczona po pokoju, lecz anioła nigdzie nie było. - Że też zawsze musi znikać w najmniej odpowiednim momencie, prychnęła ze złością. Jednak po chwili nie myślała już o Eryku. Tylko o księdze. Chciała sprawdzić czy uda jej się ją otworzyć. Zdecydowanym krokiem podeszła do komody. Otworzyła szufladę i spod apaszek wyciągnęła starą, oprawioną w czerwoną skórę księgę. Księgę zamkniętą na kłódkę. - Musi mi się udać, pomyślała i raz jeszcze spojrzała na czerwony napis na ścianie. Chwilę później napis zniknął. Eliza wzięła głęboki oddech i zamknęła oczy. Skoncentrowała się na księdze po czym czując napływającą falę mocy wykrzyknęła: Dissendio! Po czym fala gorąca minęła a Eliza otworzyła oczy i spojrzała na księgę trzymaną w dłoni. I z wrażenia aż podskoczyła. Rozpierała ją radość. Księga leżała przed nią otworem. Kłódka upadła na podłogę. Eliza przejrzała pobieżnie zawartość księgi. Tak jak się spodziewała wszystko było po łacinie. Jednak dziewczyna nie miała wątpliwości, że trzyma w ręku Księgę Eliksirów należącą kiedyś do jej babci. - Muszę wszystko opowiedzieć mamie, zdecydowała Eliza i wybiegła z pokoju. Księgę eliksirów zabrała ze sobą.


,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-05

Rozdział V


Godzinę później Eliza zeszła na dół do kuchni. Czuła się rześka i odświeżona po porannym prysznicu. Ubrała się w jasne jeansy i szarą bawełnianą podkoszulkę. Długie włosy związała w kitkę. Dziewczyna ze zdziwieniem stwierdziła, że w kuchni nikogo nie ma. Za każdym razem mama czekała ze śniadaniem, jednak dzisiaj było inaczej. Uwagę Elizy zwróciła zielona kartka leżąca na stole. Eliza podeszła i wzięła kartkę, po czym otworzywszy ją ujrzała krótki liścik od mamy.


Córeczko!


Musiałam wyjść w niecierpiącej zwłoki sprawie.


Opowiem Ci wszystko wieczorem, jak tylko wrócę do domu.


Kocham Cię.


                       Mama


Przeczytała zaskoczona. - Co to za sprawa, która była aż tak ważna, że mama wyszła z domu nawet się ze mną nie pożegnawszy? Zastanawiała się. Była trochę zaniepokojona, ale szybko zganiła się w duchu za to, że jest przewrażliwiona i niepotrzebnie się martwi. Przecież mama obiecała wszystko wyjaśnić jak tylko wróci do domu. Nie ma się czym niepokoić, zdecydowała  Eliza i schowawszy kartkę do kieszeni jeansów podeszła do szafki i wyjęła szklankę, po czym nalała do niej soku pomarańczowego stojącego w dużym, szklanym  dzbanku na stole. Z szuflady, gdzie mama trzymała słodycze Eliza wyjęła dwa batoniki. - To musi mi wystarczyć, pomyślała. - Mam teraz ważniejsze sprawy na głowie niż śniadanie. Z tą myślą Eliza opuściła kuchnię, uprzednio zabrawszy szklankę z sokiem i batoniki. Weszła do swojego pokoju. Rzuciła batony na łóżko a sok postawiła na biurku. Po czym ze szkolnej torby wyjęła dziennik babci i położywszy się na łóżku otworzyła dziennik na jednej ze stron i zaczęła czytać.


22 kwietnia 1977,  bardzo późny wieczór


Jestem taka szczęśliwa! Dzisiaj udało mi się przyrządzić swój pierwszy eliksir. Na początek wybrałam jedną z łatwiejszych formuł, choć i ta nie była prosta. Ważne, że sobie z nią poradziłam. I to bez pomocy mojej mentorki! Najpierw dużo czasu zajęło mi znalezienie ziół potrzebnych do przygotowania mikstury. Musiałam zbierać je zwykle rano o bardzo wczesnej porze a później suszyć. Jednak opłaciło się to. Składniki roślinne miałam już gotowe. Później wystarczyło tylko przyrządzić z nich wywar, według odpowiedniej receptury, którą znalazłam w księdze eliksirów. Z minerałów przygotowałam macerat, który dodałam do mojego eliksiru. Najtrudniej było ze znalezieniem krwi jednorożca. Ale po żmudnych poszukiwaniach wreszcie zaopatrzyłam się, w nią w jednym z tajemnych sklepów, który z trudem znalazłam. Ponoć niewiele osób wie gdzie on sie znajduje. Teraz i ja należę do tego wąskiego grona wybranych. Tam też dostałam sproszkowany ogon jaszczurki. Sama nie przygotowałabym tych składników, bo nie mam jeszcze odpowiedniej wiedzy. Lecz moja mentorka jest coraz bardziej zadowolona z postępów jakie czynię. Nie wie, że uczę się tez sama, i że robię to potajemnie. Ale nie chcę żeby ktoś poznał moją tajemnicę. I to kim w rzeczywistości jestem. Ludzie myślą, że jestem bardzo zdolną zielarką i niech tak zostanie. Moja rodzina będzie bezpieczna. I ja będę bezpieczna. Co do eliksiru to gdy już miałam odpowiednie składniki wszystko było proste, musiałam tylko bacznie przestrzegać receptury, bo pomylenie kolejności dodawania składników mogłoby się skończyć dla mnie tragicznie. Eliksir należało przyrządzić podczas pełni księżyca, dlatego musiałam czekać aż do dzisiejszego wieczoru. Gdy więc nadeszła odpowiednia pora wyjęłam na stół wszystkie potrzebne składniki a nad paleniskiem zawiesiłam swój nowiutki kociołek. To mój najlepszy jak dotąd nabytek. Do kociołka dodałam najpierw składniki roślinne, czyli wywar z Radix Mandragorae i Salviae officinalis w odpowiednich częściach. Później dodałam składniki zwierzęce, czyli odpowiednią ilość sproszkowanego ogona jaszczurki i kilka kropel krwi jednorożca, na koniec dodałam wywar z minerałów i wszystko ostrożnie ale dokładnie wymieszałam. Już po kilku chwilach eliksir przybrał odpowiednią barwę, co świadczyło o tym, że jest gotowy. Ostrożnie przelałam eliksir do buteleczki, którą szczelnie zamknęłam. Przede mną najważniejsze. Muszę sprawdzić działanie eliksiru...


Dalej tekst się urywa a późnej jest prawie nieczytelny. Eliza przerywa na chwilę czytanie, by zastanowić się nad tym, co właśnie przeczytała w pamiętniku babci. - Eliksiry? Nigdy o nich nie słyszałam, zamyśliła się dziewczyna. - A to, co robiła babcia budzi we mnie zgrozę, pomyślała próbując odegnać malujący się w jej głowie obraz babki nad kociołkiem z którego unoszą się kłęby pary. - Czy babcia mogła być czarownicą? Pomyślała z obawą Eliza. - A co jeśli i ja nią jestem? Też będę musiała przyrządzać te eliksiry? Przecież nawet nie wiem jak? Nie mam tej księgi eliksirów. I nagle dziewczyna przypomniała sobie o dużej oprawionej w czerwoną skórę księdze, którą znalazła na strychu. Księdze zamkniętej na kłódkę. - To pewnie musi być księga eliksirów. Tylko czy zdołam ją otworzyć? Pomyślała Eliza. - Nawet jeśli mi się to uda to, co dalej skoro nie znam łaciny? Kto mi to wszystko przetłumaczy? Westchnęła. -  To wszystko jest dużo trudniejsze niż mi się wydawało. Muszę z kimś o tym porozmawiać, bo oszaleję. I w tym momencie pomyślała o Eryku. Ale szybko zakazała sobie o nim myśleć. O jego pięknych czarnych skrzydłach i aroganckim uśmiechu. Zacisnęła bezwiednie dłoń w pięść. - Nie! Jego nie poproszę o pomoc! - Porozmawiam z mamą jak wróci wieczorem, zdecydowała Eliza. - Może mnie wysłucha. I pomoże mi to wszystko zrozumieć. Ona na pewno wie więcej niż ja, pomyślała dziewczyna. Po czym wyczerpana przeżyciami zapadła w niespokojny sen.






,, ANIOŁ CIEMNOŚCI '' 2013-12-02

Rozdział IV



Elizie śniła się babcia. Szły razem ścieżką, gdy nagle ziemia zaczęła się zapadać wciągając babcię dziewczyny. Staruszka w ostatniej chwili uchwyciła się wystającego z ziemi korzenia. Wnuczka chcąc pomóc babci chwyciła ją za dłoń i pociągnęła, ale straciła równowagę i  potknąwszy się o wystający z ziemi korzeń spadła w przepaść pociągając za sobą babcię. Spadały i spadały w ciemną czeluść bez dna gdy nagle Eliza obudziła się przerażona ze strachem ściskającym ją za gardło. Była zlana potem, ciężko oddychała, jak po wyczerpującym biegu. Serce waliło jej jak oszalałe. Jednak po kilku minutach oddech dziewczyna zaczął się uspokajać, serce zwolniło rytm. Eliza poczuła zimną strużkę potu spływającą jej po plecach. Wzięła głęboki oddech i podniosła się z łóżka. Wciąż jeszcze lekko drżała na całym ciele. Chcąc pozbyć się niemiłego uczucia, które jej towarzyszyło we śnie Eliza wzięła kilka głębokich oddechów. Chcąc całkiem się rozbudzić zrobiła jeszcze kilka przysiadów, parę skłonów. Pomogło. Po czym podeszła w stronę okna i otworzyła je wpuszczając do środka chłodne, ożywcze powietrze. Choć była już późna jesień słońce przyjemnie grzało w twarz. Eliza rozkoszowała się chwilę tym uczuciem, gdy nagle sobie coś przypomniała. Szybko narzuciła szlafrok na piżamę i założyła kapcie, po czym cicho, na paluszkach wyszła z pokoju. Stanęła na korytarzu chwilę nasłuchując. Jednak w całym domu panowała kojąca cisza. - Dobrze, że mama jeszcze śpi, pomyślała i skierowała się schodami na strych. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Panował tam półmrok, bo małe okienko wpuszczało niewiele światła do środka. Eliza poszukała dłonią kontaktu i zapaliła światło. Strych zalała jasność. Eliza rozejrzała się po tym niewielkim pomieszczeniu. Pod ścianami stały liczne stare już kufry, walizy, pudła i pudełka. W samym roku pomieszczenia stał stary, metalowy wieszak na kółkach a na nim wisiały ciasno jedno przy drugim ubrania. Na oko wiekowe. Jednak Elizę interesował tylko drewniany, bogato zdobiony kufer, w którym dziewczyna znalazła wcześniej pamiętnik i inne stare księgi należące do babci. Podeszła więc do kufra i nachyliwszy się otworzyła go, po czym zajęła się uważnym przeszukiwaniem jego zawartości. - Musi tutaj gdzieś być, pomyślała o kluczu. 



- Do tej księgi nie ma klucza, dziewczyno... Eliza aż podskoczyła ze strachu. Odwróciła się gwałtownie. - Nigdy więcej tego nie rób! Rzuciła z wyrzutem. Wciąż drżała na całym ciele przyciskając rękę do serca. - Wystraszyłeś mnie. - Wybacz Elizo, rzekł ze skruchą ciemnowłosy. Opierał się o filar podtrzymujący strop. Spojrzenie miał nieprzeniknione. Od stóp do głów towarzyszyła mu czerń. Przez chwilę oboje milczeli uważnie patrząc sobie w oczy. Eliza odezwała się pierwsza: Skąd się tutaj wziąłeś?  W odpowiedzi anioł roześmiał się. - Byłem ciekaw jak idą ci poszukiwania klucza, odparł. Z trudem zachowywał powagę. Niedowierzanie, nieufność i odrobina podziwu. Oto co wyrażało spojrzenie Elizy. Dziewczyna z trudem przełknęła ślinę czując suchość w ustach. - Skąd wiesz, że szukam klucza? zapytała słabym głosem. - Ja wszystko wiem, dziewczyno. Jednak niczego nie mogę ci zdradzić, odpowiedział jej ciemnowłosy. - Nie jesteś jeszcze gotowa, by zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem. - Ty coś wiesz o przepowiedni?! Eliza była w szoku uświadomiwszy sobie to, że on coś wie na temat, na który ona za wszelką cenę chciałaby poznać prawdę. - Musisz mi powiedzieć wszystko, co wiesz, rzuciła z ogniem w głosie Eliza, co tylko dodało jej urody. Blask, który roztaczała jej aura był torturą dla anioła, któremu od dawna towarzyszyła wyłącznie czerń. I mrok. Mimo to ciemnowłosy wiedział, że musi ukryć swoje uczucia pod maską obojętności. Nie może teraz ulec podszeptom serca. To rozum dyktował, co należy robić. - Przykro mi ale nie mogę ci niczego powiedzieć. Jeszcze nie teraz, rzekł odwracając się. Nie chciał by dziewczyna coś wyczytała z jego spojrzenia. Widok pięknych, czarnych jak heban skrzydeł ciemnowłosego sprawił, że Eliza na chwile zamarła i wpatrywała się w nie jak urzeczona. - Jak ty właściwie masz na imię? Zapytała nieswoim głosem wciąż się w niego wpatrując. Anioł  uśmiechnął się słysząc jej pytanie. - Ciekawska jesteś, stwierdził nadal sie nie odwracając. - Niewielu zna moje imię. Ale może tobie je zdradzę, zastanawiał się. - Musisz jednak coś dla mnie zrobić, dodał. - Nie wierzę! Wybuchła nagle Eliza. - Czy ty niczego nie robisz bezinteresownie? Jej głos aż ociekał sarkazmem. - A już zaczynałam cie lubić, dokończyła z westchnieniem. Słysząc jej słowa anioł odwrócił się i uśmiechnął. - Uśmiech pewnego siebie aroganta. Już ja zetrę ten uśmieszek z twojej twarzy, pomyślała z mściwą satysfakcją Eliza. - Już taki jestem, dziewczyno, odparł ciemnowłosy. - I zwykle dostaję to, czego chcę, czego zapragnę... dorzucił niskim i chropawym głosem, sprawiając że serce Eliza zadrżało. - Niedoczekanie twoje, pomyślała. Zaczepny ton jego głosu był niczym płachta na byka dla wybuchowego temperamentu Elizy. - Tym razem nie dam się wyprowadzić z równowagi, pomyślała dziewczyna. - Nie bądź taki pewien siebie, zgasiła go. - Ze mną nie pójdzie ci tak łatwo. A teraz zdradź mi swoje imię albo wyjdź i nigdy nie wracaj! Zażądała. - A co jeśli nie? Chciał wiedzieć anioł. - Mylisz się myśląc, że możesz mi rozkazywać. Oboje wiemy, że jestem ci potrzebny, bo wiem coś bardzo ważnego. Coś o czym i ty chciałabyś się  dowiedzieć, nieprawdaż?



Eliza doskonale wiedziała, że anioł ma rację, ale za żadne skarby świata nie przyznałaby tego głośno. To nie leżało w jej charakterze. - Więc co mam zrobić żebyś dał mi wreszcie spokój? zapytała ugodowo. Jednak ciemnowłosy szybko pozbawił ją złudzeń. - Elizo, rzekł, nie ma takiej rzeczy, którą mogłabyś zrobić, żebym dał ci spokój. W Elizie zagotowała się krew na te słowa. Nie zamierzała jednak dać się sprowokować. Nie tym razem. - To, co mam zrobić żebyś zdradził mi swoje cenne imię? - Po co ten sarkazm Elizo? Roześmiał sie w odpowiedzi anioł. - Musisz mi zdradzić swój sekret, powiedział. - A w zamian ja zdradzę ci swoje imię. A w dowód na to, że nie jestem tak zepsuty, jak myślisz zdradzę ci jak otworzyć księgę, kusił patrząc uważnie w oczy Elizie. - Nienawidzę go! Jak ja go nienawidzę! Pomyślała z gniewem Eliza. A na głos powiedziała: Dobrze, niech więc tak będzie. Mierzyli się wzrokiem. - Jaki jest twój sekret Elizo? 



Dziewczyna zastanawiała się chwilę, co odpowiedzieć. - Czy mam skłamać? Czy powiedzieć prawdę? Nie chciała zdradzać nikomu tego, co było jej najskrytsza tajemnicą. Niedawno odkrytą. Ciemnowłosy czekał w milczeniu obserwując grę uczuć malującą się na twarzy Elizy. Bawił się doskonale widząc jak dziewczyna męczy się nad tym, co zrobić, a co on i tak już od dawna wiedział. Chciał ją jednak sprawdzić. A to była idealna okazja. - Nie mam żadnych sekretów, skłamała Eliza patrząc mu prosto w oczy. - Mylisz się. Każdy ma jakiś sekret. Dobrze się zastanów. Poradził jej anioł. - Uchh... Westchnęła, wzięła głęboki oddech po czym jednym tchem wyznała: niedawno odkryłam w sobie moc...  - Brawo Elizo, pochwalił ją ciemnowłosy. Teraz nagroda dla ciebie, tak jak obiecałem. Dziewczyna spojrzała na niego uważnie ale nieufnie. Z niedowierzaniem. - Wiedziałeś... Było to stwierdzenie, nie pytanie. - Mówiłem ci, że wiem o tobie wszystko... - To niesprawiedliwe! Wybuchła nagle dziewczyna. Jej oczy sypały iskry. - Ja o tobie nie wiem nic!



- Eryk...



- Co? zdziwiła się Eliza?



- Mam na imię Eryk, powiedział ciemnowłosy.



- A księga? Przypomniała sobie Eliza. - Jak otworzyć księgę?



- Jest tylko jeden sposób, żeby ją otworzyć, dziewczyno...



- Jaki? chciała wiedzieć, powiedz mi, Eryk... dokończyła szeptem Eliza



- Siłą woli, odpowiedział anioł. - Tylko siłą woli można otworzyć tą księgę. I już po sekundzie go nie było. Zniknął tak nagle jak się pojawił, zostawiając zdezorientowaną Elizę. Myśli kłębiły jej się w głowie. - Eryk... Och... Eryk! Jak ja go nienawidzę! Wykrzyczała całą swoją złość Eliza tupiąc nogą w podłogę i zaciskając pięści.  - Siłą woli, też mi coś, prychnęła. - Łatwo powiedzieć. To jakiś żart? Skąd mam wiedzieć, że mnie nie okłamał? Czy mogę mu ufać? A co jeżeli to jednak prawda? Czy uda mi się otworzyć  księgę?


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]