Opowiadanie. | marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Opowiadanie. 2020-03-01

 



„Anomalia pogodowa”.


 
Pewnego styczniowego poranka podczas śniadania, gdy za oknem świeciło słońce, a na trawniku przed domem zieleniła się trawa i wróble ćwierkały jak oszalałe, niczym na wiosnę, mała dziewczynka i jej mama jadły śniadanie. Śniegu nie widziano tutaj od zeszłego roku. Od kiedy zima zagościła w kalendarzu pogoda przypominała jesienną – padał deszcz, było wietrznie, szaro, brzydko. Od kilku dni jednak zrobiło się cieplej, zaczęło świecić słońce, zazieleniło się w sadzie i ogrodzie, na drzewach zaczęły pojawiać się pierwsze pąki. A przecież kalendarz nie kłamał – była połowa stycznia. Pogoda zdecydowania płatała figla, nic sobie z tego nie robiąc.           


 - Mamo? – zagadnęła mała. Dziewczynka miała na sobie żółtą sukienkę i czerwone wstążki we włosach. Śliczną twarzyczkę w kształcie serca okalały blond loki. Wyglądała jak mała porcelanowa laleczka.           


 - Tak, Zuziu? – odpowiedziała jej mama. Kobieta była wysoka i szczupła, ubrana w białą bluzkę i jeansy. Włosy spięła spinką, by nie wpadały jej do oczu, bo były bujne i długie.              


- Z czym ci się kojarzy zima?            


 -  Hmm… - zastanowiła się kobieta. - Biało, zdecydowanie tak… Śnieg, mróz, szron na drzewach. A czemu pytasz, kochanie?            


- Bo ja już tak dawno nie widziałam prawdziwej zimy... – westchnęła Zuzia, podpierając twarz na łokciach i robiąc marsową minę. – A czemu w tym roku nie ma śniegu, mamo?            


- Wiesz Zuziu, klimat się ocieplił, temperatura wzrosła o kilka stopni, i dlatego zamiast śniegu pada deszcz  wyjaśniła.            


 - To już nie będę mogła ulepić bałwana? Pojeździć na sankach? – posmutniała.     


- Będziesz, córeczko. Zima na pewno do nas wróci. Musimy tylko jeszcze troszkę na nią poczekać…           


 - Obiecujesz? – córka spojrzała na nią z powagą.           


 Kobieta uśmiechnęła się. Wierzyła w to, że jej zapewnienia się potwierdzą. Nie chciała robić przykrości dziewczynce.           


 - Tak, Zuziu, bądź cierpliwa. Zima na pewno do nas przyjdzie – przekonywała.


- To super mamo, bo ja bardzo lubię zimę. Lubię jak śnieg prószy, jak mróz szczypie mnie w policzki, jak szron osiada mi na włosach. A najbardziej lubię lepić bałwana i zjeżdżać na sankach z górki za domem. Tęsknię za tym mamo…


- Wiem, Zuziu – kobieta podeszła i przytuliła dziewczynkę. Pocałowała ją w głowę. – Jest dopiero styczeń, zima choć się spóźnia, przyjdzie jak nie w lutym, to w marcu, sypnie śniegiem, mrozem skuje jezioro, las za domem zamieni w bajkową, śnieżną krainę. Będzie pięknie… - rozmarzyła się.


Zuzia też przymknęła oczy i wyobraziła sobie to, co opisywała jej mama.


- To wiesz co mamo? Może ja pobiegnę teraz do swojego pokoju i przygotuję sobie zimowe buty i kurtkę? A później pomożesz mi poszukać sanek, dobrze?


- Tak Zuziu, pomogę. Razem przygotujemy się na przyjście zimy – odpowiedziała kobieta. – Tylko dojedz płatki i możemy iść.- Super! – ucieszyła się Zuzia i zaczęła z apetytem jeść.


Jej mama zapatrzyła się za okno zmyślona. Na szczęście prognozy pogody zapowiadały kilkustopniowe ochłodzenie, podobno wkrótce miały nadejść mroźne dni. Czapka i szalik z pewnością się przydadzą. Ale czy spadnie śnieg? Tego nie wiedziała, ale nie chciała robić przykrości córeczce. Przecież zawsze trzeba mieć nadzieję, nie odbierze jej dziecku, które z niecierpliwością czeka na zimę, śnieg, i zabawę w białym puchu.


I kiedy skończyły jeść śniadanie, podbudowana tymi słowami wzięła córkę za rękę i razem poszły przygotować się na przyjście zimy. A kilka dni później mróz ściął ziemię, a z nieba zaczęły sypać się białe płatki śniegu. Zuzia szczęśliwa i radosna biegała po podwórku przed domem a oczy błyszczały jej jak gwiazdy. Radość dziecka była najwspanialszą nagrodą dla matki. Ona również cieszyła się widząc zadowolenie córki. A zima nie zawiodła, choć spóźniona, przyszła. I to było najważniejsze. Bo nigdy nie należy tracić nadziei, nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że coś jest niemożliwe. Czasem życie potrafi nas zaskoczyć i jest szansa, że zaskoczy nas jeszcze nie jeden raz. A wiara czyni cuda, jak to mówią.


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]