marianna22 | e-blogi.pl
Blog marianna22
Z tomiku "Ulotne momenty" 2020-04-04

Szept nocy




zbyt cichy


a gwiazdy zbyt jasne


o biel zasłon ocierają


ramiona




w kołysaniu liści


spokoju letniej godziny


usta tuberozy układają się 


do snu




a kiedy słowa 


ulecą z wiatrem 


zostaną dmuchawce łez


i ślady na piasku




kruche jak skrzydła pszczoły


 


Wiersz z tomiku "Ulotne momenty", Ridero 2020 r.


Zdj. pixabay








Odcienie miłości. 2020-03-28

Do zakochania jeden uśmiech


Tamtego dnia Laura spieszyła się na spotkanie. Wybiegła z domu spóźniona pół godziny. Kiedy weszła do sali konferencyjnej zebranie zbliżało się ku końcowi. Zarumieniona od biegu, zdyszana, z rozwianymi włosami i błyszczącymi oczami usiadła na najbliższym krześle i dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, że na miejscu prezesa nie siedzi Antoni, lecz jakiś młody i bardzo przystojny mężczyzna.


— Proszę jak najszybciej przedstawić mi projekt budynku — powiedział do siedzących po jego prawej stronie architektów. — Najpóźniej w piątek chcę mieć kosztorys i wstępne plany zagospodarowania terenu. Dziękuję za spotkanie i owocnej pracy panowie — dodał wstając i żegnając współpracowników.


Laura liczyła, że uda jej się wyjść niepostrzeżenie i już podnosiła się z miejsca, gdy usłyszała:


— Poproszę panią Laurę Miłkowską, żeby została na chwilę. Chciałbym omówić kwestię wystroju wnętrz nowo powstającego hotelu — mówiąc to uśmiechnął się do niej, a ona spłonęła rumieńcem.


Coś takiego było w tym mężczyźnie, w tym jak na nią patrzył, jakby chciał zajrzeć do wnętrza jej duszy. Laurze z wrażenia aż skurczył się żołądek. Serce zaczęło jej mocniej bić. Nigdy nie wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia, dlatego zaskoczyła ją reakcja własnego ciała i serca.


A przecież on tylko się do niej uśmiechnął.


— Tak oczywiście — odparła Laura lekko schrypniętym głosem, ręce jej drżały i z trudem utrzymała teczkę w dłoni. Jakoś udało jej się wyjąć projekty i podać je mężczyźnie.


Ten chwilę przeglądał materiały, a gdy podniósł na nią swoje przeklęcie błękitne oczy coś, jakby iskra przeskoczyło między nimi. Laurze aż dech zaparło z wrażenia. On też musiał być tym zaskoczony, bo niskim, nieco zaskoczonym głosem powiedział:


— Kolorystyka jest zachwycająca, ale nie tak śliczna jak pani.


Pod wpływem jego słów Laura poczuła jak robi się jej gorąco. Nie mogła złapać tchu. Ten głos skusiłby nawet zakonnicę.


— Jest pan nad wyraz uprzejmy — odrzekła. — Jeśli to komplement to bardzo dziękuję. Jest pan bardzo miły, ale przecież nawet się nie znamy…


— No tak, nie przedstawiłem się — mówiąc to podniósł się z fotela i wyciągnął rękę — Marek Jagielski, jestem zastępcą prezesa zarządu. Będę zastępował Antoniego. Nic pani o tym nie wiedziała?


— Nie, byłam na urlopie — odparła speszona jego uważnym spojrzeniem, pod którym czuła się jak przygwożdżona do krzesła. Wzięła więc kilka oddechów, żeby się uspokoić.


Marek widząc emocje malujące się na twarzy Laury chciał jakoś rozładować napięcie.


— Rozumiem, proszę się nie martwić — rzekł uspokajająco — Antoni wróci, pół roku szybko minie. A póki co jest pani zdana na mnie. Mam nadzieję, że nie jestem taki straszny, jak o mnie opowiadali — uśmiechnął się.


A Laura miała wrażenie, jakby w pokoju ktoś nagle zapalił wszystkie światła. Jak urzeczona wpatrywała się w Marka. Ten mężczyzna działał na nią zbyt silnie.


— Nie jest pan straszny — przyznała. — Z pewnością będzie nam się razem dobrze pracowało.


— A może przejdziemy na ty? Byłoby jeszcze milej? — zaproponował, przyglądając się jej w taki sposób, że poczuła się jak najpiękniejsza, najbardziej pożądana kobieta na świecie.


Czy on ze mną flirtuje? przebiegło jej przez myśl, a na głos powiedziała:


— Oczywiście, nie ma problemu. Laura jestem — i uśmiechnęła się niepewnie. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak uroczo wygląda i jak działa na siedzącego naprzeciw niej mężczyznę.


— Marek — powiedział i nim się zorientowała, co robi ujął jej dłoń i pocałował. Przeszył ją dreszcz, nagły i niespodziewany. Nie wiedziała, że na Marku ten gest też zrobił wrażenie. Ogromne wrażenie.


Wystarczyło tak niewiele, aby uczucie spadło na nich jak grom z jasnego nieba. Spodobali się sobie od pierwszego wejrzenia.


Wystarczył jeden uśmiech, czuły gest, żeby między Laurą i Markiem zaczęło się coś, na co oboje nie mieli wpływu. Wzajemne przyciąganie było zbyt silne, by mogli mu się oprzeć. A może nie chcieli?


Na tym właśnie polega piękno miłości, że zdarza się nagle, niespodziewanie, jak ulewa latem i odmienia nasze życie.


 


 



 


Dzień Poezji. 2020-03-21

21 marca to nie tylko początek kalendarzowej wiosny, ale również święto poezji 🦋🌷✍️📖

"Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą..."
W. Broniewski



Hard For Me. Moje serce krwawi.... 2020-03-19






Opowiadanie. 2020-03-01

 



„Anomalia pogodowa”.


 
Pewnego styczniowego poranka podczas śniadania, gdy za oknem świeciło słońce, a na trawniku przed domem zieleniła się trawa i wróble ćwierkały jak oszalałe, niczym na wiosnę, mała dziewczynka i jej mama jadły śniadanie. Śniegu nie widziano tutaj od zeszłego roku. Od kiedy zima zagościła w kalendarzu pogoda przypominała jesienną – padał deszcz, było wietrznie, szaro, brzydko. Od kilku dni jednak zrobiło się cieplej, zaczęło świecić słońce, zazieleniło się w sadzie i ogrodzie, na drzewach zaczęły pojawiać się pierwsze pąki. A przecież kalendarz nie kłamał – była połowa stycznia. Pogoda zdecydowania płatała figla, nic sobie z tego nie robiąc.           


 - Mamo? – zagadnęła mała. Dziewczynka miała na sobie żółtą sukienkę i czerwone wstążki we włosach. Śliczną twarzyczkę w kształcie serca okalały blond loki. Wyglądała jak mała porcelanowa laleczka.           


 - Tak, Zuziu? – odpowiedziała jej mama. Kobieta była wysoka i szczupła, ubrana w białą bluzkę i jeansy. Włosy spięła spinką, by nie wpadały jej do oczu, bo były bujne i długie.              


- Z czym ci się kojarzy zima?            


 -  Hmm… - zastanowiła się kobieta. - Biało, zdecydowanie tak… Śnieg, mróz, szron na drzewach. A czemu pytasz, kochanie?            


- Bo ja już tak dawno nie widziałam prawdziwej zimy... – westchnęła Zuzia, podpierając twarz na łokciach i robiąc marsową minę. – A czemu w tym roku nie ma śniegu, mamo?            


- Wiesz Zuziu, klimat się ocieplił, temperatura wzrosła o kilka stopni, i dlatego zamiast śniegu pada deszcz  wyjaśniła.            


 - To już nie będę mogła ulepić bałwana? Pojeździć na sankach? – posmutniała.     


- Będziesz, córeczko. Zima na pewno do nas wróci. Musimy tylko jeszcze troszkę na nią poczekać…           


 - Obiecujesz? – córka spojrzała na nią z powagą.           


 Kobieta uśmiechnęła się. Wierzyła w to, że jej zapewnienia się potwierdzą. Nie chciała robić przykrości dziewczynce.           


 - Tak, Zuziu, bądź cierpliwa. Zima na pewno do nas przyjdzie – przekonywała.


- To super mamo, bo ja bardzo lubię zimę. Lubię jak śnieg prószy, jak mróz szczypie mnie w policzki, jak szron osiada mi na włosach. A najbardziej lubię lepić bałwana i zjeżdżać na sankach z górki za domem. Tęsknię za tym mamo…


- Wiem, Zuziu – kobieta podeszła i przytuliła dziewczynkę. Pocałowała ją w głowę. – Jest dopiero styczeń, zima choć się spóźnia, przyjdzie jak nie w lutym, to w marcu, sypnie śniegiem, mrozem skuje jezioro, las za domem zamieni w bajkową, śnieżną krainę. Będzie pięknie… - rozmarzyła się.


Zuzia też przymknęła oczy i wyobraziła sobie to, co opisywała jej mama.


- To wiesz co mamo? Może ja pobiegnę teraz do swojego pokoju i przygotuję sobie zimowe buty i kurtkę? A później pomożesz mi poszukać sanek, dobrze?


- Tak Zuziu, pomogę. Razem przygotujemy się na przyjście zimy – odpowiedziała kobieta. – Tylko dojedz płatki i możemy iść.- Super! – ucieszyła się Zuzia i zaczęła z apetytem jeść.


Jej mama zapatrzyła się za okno zmyślona. Na szczęście prognozy pogody zapowiadały kilkustopniowe ochłodzenie, podobno wkrótce miały nadejść mroźne dni. Czapka i szalik z pewnością się przydadzą. Ale czy spadnie śnieg? Tego nie wiedziała, ale nie chciała robić przykrości córeczce. Przecież zawsze trzeba mieć nadzieję, nie odbierze jej dziecku, które z niecierpliwością czeka na zimę, śnieg, i zabawę w białym puchu.


I kiedy skończyły jeść śniadanie, podbudowana tymi słowami wzięła córkę za rękę i razem poszły przygotować się na przyjście zimy. A kilka dni później mróz ściął ziemię, a z nieba zaczęły sypać się białe płatki śniegu. Zuzia szczęśliwa i radosna biegała po podwórku przed domem a oczy błyszczały jej jak gwiazdy. Radość dziecka była najwspanialszą nagrodą dla matki. Ona również cieszyła się widząc zadowolenie córki. A zima nie zawiodła, choć spóźniona, przyszła. I to było najważniejsze. Bo nigdy nie należy tracić nadziei, nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że coś jest niemożliwe. Czasem życie potrafi nas zaskoczyć i jest szansa, że zaskoczy nas jeszcze nie jeden raz. A wiara czyni cuda, jak to mówią.


Moje wiersze. 2020-02-23


Niebo płonie


Pod płaszczem samotności 


wieczór w wieczór


latarni światło




w ciszy zachodzącego słońca


krzyk mew


tykanie zegara




szum morskich fal


tęsknota


pokrywa powieki cienką warstwą wilgoci




niebo płonie


Cytaty, które mnie motywują. 2020-02-23


*



Poetycko. 2020-02-01

Przezroczysta


przezroczysta nić przemijania


unosi się wyżej niż górskie szczyty


ponad bezkresem pól




po linie czasu jak linoskoczek


wdzięcznie i giętko




po smukłych cieniach dni


skrapla się na szybach




jesienną niepogodą


 



"Ulotne momenty" 2020-01-24

Zostawić


jest takie miejsce


gdzie nigdy nas nie było


i śladów naszych uczuć


los nie zostawił




z wyjątkiem momentu


który był słowem i światłem


ledwie mgnieniem


zachowanym pod powiekami




w jasnych barwach jesieni


w promieniach słońca


utrwalił się jak cień


by tęsknotę w sercu zostawić


 



Zimowo i świątecznie. 2020-01-05

znów przyszła zima


rozrzuciła mroźne oddechy


a szron osiadł na drzewach


świat obsypała śniegiem


 


jak okiem sięgnąć tylko biel


 


zaśnieżone dachy


kominy szare od dymu


ulice obsypane białym puchem


park zatonął w ciszy


 


jak okiem sięgnąć tylko biel


 


znów przyszła zima


srebrnym pyłem zalśniły gwiazdy


uśpione niebo


anielskie pióra zrzuca na ziemię


 


jak okiem sięgnąć tylko biel



e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]